Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

czwartek, 25 lutego 2010

Zwykłe życie


Usiadłam do komputera, otworzyłam blog aby posprawdzać aktualności  "co słychać w blogerskim świecie" , pooglądałam blogi , zaczęłam wpadać w kompleksy i się zastanawiać. Właściwie co ja mam tutaj pisać ;  prac na razie nie mam ukończonych, ciągle chciałabym popróbować czegoś nowego ale nie mam kiedy, inni się rozwijają a ja stoję w miejscu i dreptam. Oglądam na blogach piękne domy, piękne wnętrza które same pchają do inspiracji, ja takiego domu nie posiadam, tkwię w małym blokowym mieszkanku, coby w nim nie zrobił to i tak nawet szczerozłotych klamek nikt by nie zauważył. Ogrodu nie mam, aby się chwalić roślinkami przez siebie zasadzonymi , pokazać miejsce wytchnienia w zieleni , niestety niespełnione marzenie,(miałam małą działkę którą mi zabrano). Pisać o swoich przemyśleniach tak pięknie jak inni nie potrafię, jestem zwykłą kobietą i szlifu mi brak. Diagnoza ; wypalenie lub przesilenie wiosenne.
Zawsze cieszyłam się każdym drobiazgiem, każdą chwilką życia i szukałam czegoś pięknego w zwykłym szarym życiu najzwyklejszej pod słońcem kobiety jaką jest moja osoba i co?
A może o mojej pracy wam pisać, odzierając z zasłony jaki każdy człowiek zakłada oddzielając się od świadomości że istnieje ból, cierpienia , choroba, brud i brzydota? A może mnie się już udzieliło i nie mogę się oddzielić od moich pacjentów?
 A jeszcze wczoraj było tak pięknie, tak cudnie się bawiłam strojąc swój blog w różne szatki, przymierzyliśmy chyba kilkadziesiąt, stwierdziwszy że w zależności od szatki w jaką przyodziewał się mój blog takim się stawał w moich oczach. Te same zdjęcia , te same wpisy a zupełnie inny odbiór całości bloga, intensywność uczuć od spokoju po agresję , wulgarność, napięcie. Bardzo ciekawe doświadczenie.
Reasumując , to szarość mglistego dnia, to strach o dziecko które namyśliło podróż swojego życia daleko w świat i moje oswojenie się z tą myślą, to czas zakończenia pewnego etapu w życiu drugiego dziecka i strach o to co z nim będzie dalej (chyba uczucia towarzyszące każdej zwykłej matce wbrew rozsądkowi) , to czas oczekiwania na wiosnę, to chęć zmian, tylko ja sama nie wiem jeszcze jakich.

17 komentarzy:

  1. to ja napiszę tak: patrzę przez okno. Widzę jak świat pogrąża się w bieli. To zastanawiam się, to zachwycam nad wielkością białych płatków i dochodzę do wniosku, że nie będę myśleć. Dziś nie dam rady. A nie mogę pozwolić sobie na pogrążenia. Może jutro coś odkrywczego przyjdzie samo i zachłysnę się tym po czubek nosa i będę wiedzieć, że to jest właśnie to nie-wymyślone a zesłane i konieczne, słuszne, właściwe...
    Jutro będzie piękniej, spokojniej i kto wie... słoneczniej...
    Głowa do góry!
    Cudeńka tworzysz, pięknie piszesz, wzruszająco opowiadasz o swojej pracy...!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie, tak prawdziwie, tak po ludzku ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. to właśnie jest prawdziwe życie z rozterkami, zamyśleniem a wypalenie minie samo, niech tylko słonce mocniej przygrzeje, czego życzę Tobie , sobie, nam wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie potrzebujesz ogrodu,domku,poletka,sadu aby się pochwalić.Tworzysz cuda krzyżykowe o których tylko pomarzyć mogę.A do melancholijnej zadumy każdy ma prawo.I tylko czekać na wybuch kolorowej wiosny.Wraz z pierwszym żonkilem i tulipanem miną wszelkie smutki.Pozdrawiam,ściskam cieplutko Izzy

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczescie mieszka w Tobie i tam tylko go mozesz odnalezc. Zadne bogactwo nie jest w stanie dac Ci pelnego szczescia, moze klopotow jest tylko mniej kiedy kasa sie zgadza, ale to zadna gwarancja na udane zycie.
    Mowi sie, ze ludzie ktorzy maja jakies hobby sa szczesliwsi i mysle ze to trafne powiedzenie, a ogladajac Twoje prace wiem ze tworzysz je z zamilowaniem.
    Glowa do gory :) szczescia, swiatla i ciepla Ci zycze

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Asiu,ja co prawda mam piękny dom-taki wymarzony...I miejsce na ogród,który już byc może tej wiosny zacznie powstawac i...kredyt do końca życia,ale i pracę,która-mam nadzieję-pozwoli mi ten cholerny kredyt spłacic.Mam zdrowe,szczęśliwe dziecko.I-nie czepiając się szczegółów-dobrego męża.I powinnam byc z tym wszystkim szczęśliwa...Ale nie jestem! Od wielu miesięcy codziennie bywam na oddziale opieki paliatywnej na przemian z septykiem na chirurgii i widzę,jak ludzie odchodzą w wielkim,ogromnym cierpieniu.Widzę,jak gasną,choc tak bardzo chcieliby jeszcze "normalnie" pożyc...Wypala się we mnie wszystko i jakoś-mimo domu etc.-nie potrafię byc szczęśliwa...Ściskam Cię,Asiu, i myślę ciepło o Tobie

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochane moje dziękuję za wsparcie w chwili zwątpienia, Niektóre z was zrozumiały co autor miał na myśli inne nie, zwłaszcza o posiadaniu domów itp.Chodziło mi tylko o to że nie mam co pokazywać bo nie mam gdzie wyżyć się twórczo, ani w domu ,ani w ogrodzie, nie mogę robić hurtowo np.decu bo co ja z tymi klamotami zrobię. Środek mi rozwala od pomysłów ale po co i kiedy mam to zrobić, jednocześnie nie mam co pokazywać.
    Ja nie jestem nieszczęśliwa z powodu braku "majętności wszelakiej" co by przez to nie rozumieć ,tylko z braku możliwości wypuszczenia mojej kreatywności, moich ograniczeń czasowo-finansowych. Zwątpiłam oglądając inne blogi w to co ja robię.
    Już mi ciut lepiej, ale takie wpisy mogą się pojawiać naprzemian z euforią bo już taka jestem, jaka pogoda takie nastawienie do świata, emocje u mnie górą i już.
    Jeszcze raz dziękuję za odzew, dobrze jest się czasem przyjrzeć w słowach innych osób jak w lustrze.
    Maju kochana przykro mi że nie zostało ci to zaoszczędzone, wystarczy że ja mam na codzień, a ty i tak ciągle borykasz się z własnym zdrowiem i jeszcze i to. Ściskam mocno i tulę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaśminie, potrafisz pięknie pisać o swoich przemyśleniach...zapewniam Cię!:)Piszesz tak prawdziwie, od serca. Zobacz, jakie piękne słowa dobrałaś, pisząc o "zwykłym życiu", jak to nazwałaś:)? I nie zawsze muszą być nowe pracki...jakiegoś "przymusu tworzenia" przecież nie ma. A jak coś się tworzy, to dla przyjemności przecież...własnej przede wszystkim, a potem dopiero innych:)Jak więc coś nowego, ślicznego "popełnisz",to się i pochwalisz...my poczekamy:)
    A Twoja troska o dzieci wcale mnie nie dziwi, bo sama wciąż o swoje drżę. A wydawałoby się, że jak dorosną, to już będzie łatwiej...wcale nieprawda...matką się jest do końca, bez limitu...
    Serdecznie Cię Jaśminku pozdrawiam i jeśli taką masz akurat potrzebę, to niech ta chęć zmian w Tobie dojrzewa i zaczyna nabierać realnych kształtów...tego Ci z całego serca życzę, Ewa:)!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasami dopadają nas chwile zwątpienia ,....wszystko jest szare, bure i beznadziejne .Wena gdzieś się zapodziała , a chęci i ochota do tworzenie też się schowała w jakimś zakamarku.Ale przyjdzie taki dzień kiedy z samego rana spoglądając w lustro uśmiechniemy się a osóbki w nim zamknięta odwzajemni ten gest i życie nabierze jaśniejszych i bardziej kolorowych barw.
    Zyczę Ci tego droga Asiu z całego mego serducha.I aby przy wiosennych porządkach odnalazły się chęci , ochota i ta zaginiona wena.....Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Droga Jasmin,oj znam ten ból, mnie też czasami dopadają takie chwile zwątpienia i strachu , pomimo , że mieszkam w domu z ogródkiem, z kochającą rodziną i wspaniałymi zwierzakami.Kiedyś mieszkałam w 19 metrowej kawalerce(paradoks komuny)razem z całą rodziną i psem!,i życie wydawało mi się prostsze i czułam się bardziej szczęśliwa.Może to czasy , a może mój wiek(im jestem starsza , tym więcej przemyśleń i refleksji)wpływają na to że mam takie chwile beznadziejności.Też są dni , gdy boję się o przyszłość mojego syna , mojego wnuka, boję się o jutro.Jutro nadchodzi i okazuje się nie takie straszne, dorosły syn potrafi sam zatroszczyć się o siebie i swoją rodzinę, a słodki uśmiech wnusia rozpromienia cały świat i przegania wszystkie ciemne chmury.
    Wiem na pewno , że i Ty będziesz miała lepsze jutro i znajdzie się taki promyczek , który rozświetli Twoje zatroskane oblicze.
    Pozdrawiam cieplutko.
    Ps. co do weny to miewam całe długie tygodnie bez wenowe :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Droga Asiu! Wiele osób przede mną pięknie i mądrze napisało o rozterkach. Chciałabym dołączyć, bo moje odczucia są podobne: piszesz niezwykle szczerze i prawdziwie o swoim świecie, w sposób budzący ogromną sympatię :-) Potrafisz celnie ująć sedno. Jestem trochę młodsza i mam nieco mniejsze dzieci, ale poza tym jak Ty we własnym M-3 robię różne dziełka, które na małej powierzchni szybko się gromadzą, a mój sposób na nie to np.sprzedaż wśród znajomych. Na chwilę nawet pomaga :-D Asiu idź dalej tą drogą ;-) a przed Twoim haftem padam na kolana, jesteś niedościgniona!!! Ciepło pozdrawiam Monika z Lublina

    OdpowiedzUsuń
  12. Beatiful blog!!!! it's wonderful... huges from spain,
    eljardindemiduende

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaśminku czuję podobnie jak Ty, więc razem z Tobą przeżywam te zwątpienia.To jest po prostu samo życie.Podumamy sobie razem to będzie nam raźniej:)
    Co do tego,że nie masz co pokazywać absolutnie się nie zgadzam i przywołuję Cię do porządku:).Twoje ostatnie dzieło(mam na myśli woreczek)jest piękne i do tego kuchnia w wystroju której się zakochałam.
    Wiosennego nastroju Ci życzę:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze raz ślicznie dziękuję za to że znalazłyście czas do mnie napisać parę słów, staram się jakoś ogarnąć , mam dzisiaj i jutro wolne to zabieram się pokończyć jajca, akurat będę cieniować a to bardzo lubię może poczuję się lepiej. Duże buziaki dla was
    Elia witam na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  15. JAśinku Kochany! Ty jesteś tu w Polsce - mi tego nie zastąpi ani dom ani ogród...MAsz swoje miejsca i życzliwych ludzi. Wruszył mnie Twój post do łez. Rozumiem twoje obawy. Popatrz: moi rodzice zostali SAMI w POlsce.. ja w Niemczech - siostra w Holandii..Są naszymi rodzicami..bez dzieci u boku.. Są dziadkami bez wnucząt. TO boli.. Ja Ciebie naprawdę roumiem..
    Pozdrawiam najpiękniej jak umiem
    MAłgosia

    OdpowiedzUsuń
  16. Droga Jaśminko... jak ja to dobrze znam!-westchnełam po przeczytaniu, Twojego wzruszającego, szczerego postu.
    Wygląda na to, że wiele z nas ma takie dni... zwątpienia, rozmywania sensu życia, sensu tego co robimy...bezsilnej złości na to, co nam stoi na drodze do samorealizacji.
    Uwierz mi,zbyt dobrze znam takie stany. Wiele juz razy chciałam wykrzyczeć swój "protestsong" na stronach mojego bloga. Ale (może na szczęście)w tych najgorszych dniach nic mi się nie chce, nawet pisać. A kiedy zaczyna być chociaż znośnie, zasiadam przed kompem, przyklejam sobie uśmiech od ucha do ucha, i wystukuję na klawiaturze kolejną humorystyczną historyjkę... :/
    A wracając do Twoich wynurzeń... to musisz przecież wiedzieć, że jesteś wyjatkową osobą i dokładnie taki sam prowadzisz blog -wyjątkowy! Dostarczasz nam wszystkim, tu zaglądającym mnóstwo inspiracji i zachwytów pozwalając podziwiać swoje dzieła..
    Cóż, mogę się tylko domyśleć jak byś rozwinęła skrzydła i wykorzystała swój talent w większych przestrzeniach, czy swoim ogrodzie...
    tymczasem tych lepszych dni CI życzę, żeby powróciły, i żeby te wszystkie zwątpienia i obawy przestały mącić Twoją wrażliwą duszę ...i żeby znowu świeciło słońce...

    OdpowiedzUsuń
  17. Zrób zdjęcie podłogi, na dzień drugi nogi od stołu, na dzień następny blatu a potem tego co na nim się znajduje. Pisząc bloga trzeba się zastanowić, po co się to czyni. Jak dla kogoś, to można mieć dylematy tak jak Ty. Jeśli dla siebie. nie ma mowy o wypaleniu, przesileniu itepe. Ja piszę sam dla siebie, dla dzieci swoich, bo wiem, że czytają...ba! uczestniczą w pisaniu. To mi wystarcza.
    Pozdrawiam serdecznie. Marcin.

    OdpowiedzUsuń