Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

czwartek, 24 lutego 2011

Fiolet wieczorową porą


Późnym wieczorem naszła mnie chętka do szycia, nie mogłam obojętnie przejść nad wczorajszymi zakupami. I tak szybciutko uszyłam obrus do kuchni z tęczowopastelowego kuponu. Mieniąca się barwami tafta, pięknie odbija światło od lampy, niestety fotograf ze mnie do bani, no czasami coś uda mi się dobrze sfotografować, ale barwy królujące w mojej kuchni trudno oddać w fotografii.


Kuchnia nie jest taka ciemna , to tylko wieczór i światło lamp stwarza taki nastrój, mnie on zupełnie odpowiada. Lubię kolory, jak już pisałam biel mnie przytłacza, stwarza pozór że nigdy nie wyszłam po za szpital, barwy więc koją moje oczy.


Przeszłam przez życie kochając różne kolory , najdłużej chyba czerwień, był błękit, szarości i róż aż zatrzymałam się na fiolecie. Znajoma psycholog powiedziała tylko " Aśka tylko nie przekraczaj tego koloru, już jesteś na krawędzi", nie chciałam się pytać jaka to krawędź, bo po co, lubię moją fioletową kuchnię wieczorem, lubię jej intrygujący klimat.


Przepraszam za kwiaty ale to już ostatni oddech tulipanów, taka ich agonia , więc na ostatek otuliłam je w przepiękną tkaninę, umierające tulipany wtopiły się w fioletowy wieczór. Ciarki po plecach mi przeszły, jakoś tak mam chęć na dobry horror, trzeba przeszukać filmotekę, może powrócę jeszcze raz do Zmierzchu? jeszcze tylko napić się ciepłej herbatki z cytryną i pomaszerować pod kołderkę, jeszcze tylko brakuje mi książki o jakowyś czarnoksiężnikach, niestety wszystkie dostępne przeczytałam.  Nie trzeba mi współczuć, całkiem dobrze się czuję, zmieniam tylko swoje nastroje tak jak szatę na blogu, potrzebuję ciągle nowych bodźców. A dzisiaj mam tylko swój fioletowy wieczór.
Dobrej nocki wszystkim życzę.


16 komentarzy:

  1. dziękuję za wizytę u mnie!!sprawilo mi to radość-gdyż od wielu miesięcy odwiedzam twój blog-miłość do xxx-a ja mam fioletową sypialnię...wiem,że pracujesz w szpitalu-ale mi tez podobnie się jawi biel w duzych ilościach-chociaz podoba mi się u innych dziewczyn:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obrus Beautiful! A w ogóle, wszystkie bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że wreszczie widzę na blogu kolory i nie muszę patrzeć na kopiowaną się wszechobecną laboratoryjną biel, stylizowaną ni to na angielski, ni to na norweski styl. Byle biało...
    A u Ciebie- piękna wysmakowana kompozycja kolorystyczna. Ślicznie!
    Pozdrawiam
    Lusi

    OdpowiedzUsuń
  4. piekny obrus.... :)
    a kolor ściany - uwielbiam fioletowy więc jestem zauroczona :)
    ja biel lubię tylko w dodatkach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Biel na mnie także źle działa. Obrus jest prześliczny, podobnie jak kuchnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. A na mnie biel bardzo dobrze działa i przy tak dużej ilości pierdółek jak to ja mawiam jest dobrym kolorem do stonowania nadmiaru tych moich zdobyczy ;)Źle natomiast czuje się w pomieszczeniach gdzie są kolory ale to wyklucza gamę kolorów pochodnych od różu. Bo sama jestem wielką miłośniczką tego koloru jak i innych pochodnych od niego ;) Bardzo przytulnie u Ciebie, bardzo dobrze czułabym się u Ciebie na herbatce! ;)Dziękuję za odwiedziny w moim świecie! Pozdrawiam kolorowo z dużą nutką bieli, którą na dzień dzisiejszy po prostu lubię! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam pomarańczowy przepdpokój:)
    Czysta biel też mnie przytłacza.
    Fajna kuchina

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepięknie się ten obrus komponuje z całościa jadalni! Bardzo tam pasuje.
    Dzięki za odwiedziny u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiam fiolet, więc cóż mogę rzec...kuchnia bajeczna, mnie tam takie kolory nie przytłaczają, fiolet u mnie króluje, ale w sypialni :O)
    A obrus prześliczny wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz złapałaś tęczę w kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fiolet, kolor spirytualnosci, kolor uduchowionych, kolor bliski niebu-o dziwo, ale tak wlasnie jest. Ciekawe ile tego koloru zawiera Twoja aura? Zdjecie byloby bardzo ciekawe...
    Biel tez lubie, ale nie sterylna i nie snieznobiala, tylko raczej przybrudzona lub w kremowych tonacjach-ta najbardziej :)
    A u Ciebie w kuchni przytulnie i cieplutko-takie mam wrazenie, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniała barwna kuchnia.Ja tez nie wiem dlaczego krulujaca we wnetzrach biel tak zachwyca.Przecież to tylko na zdjęciach może jako tako wygląda,a w rzeczywistości to zimne i bezbarwne przestrzenie.Kolory odzwierciedlajaą nasze nastroje.Moje kuchnia aktualnie jest żółta ,słoneczna i jasna.Duzo jeszcze jednak mam w niej do zrobienia ,jak i w całym domu.Ale jak juz dobrne do końca ....to pewnie będę chciała coś zmienić:)
    Joasiu kolorowych dni zyczę.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja tez zastanawialam sie nad biela w moich wlosciach i wiem, ze najlepiej sie ona jednak na dodatki nadaje :) Taaka bezpieczna :) Trzeba chyba jednak szalec z barwami i kochac je kochac...

    OdpowiedzUsuń
  14. Też uwielbiam taftę. Twoja jest pięknie skomponowana w barwach i wzorze. Idealnie pasuje do kuchni. Masz w niej niestandardowe kolory, fanie bo nie sztampowe. Ja też kończę mały remoncik w kuchni. Może coś pokażę.

    OdpowiedzUsuń
  15. http://pomidzyziemiiniebem.blogspot.com/

    wyróżnienie, gratuluje

    OdpowiedzUsuń
  16. Obrusik ma piękne kolory ! Bardzo ożywia kuchnię i doskonale do niej pasuje !
    I ja jestem teraz na etapie fioletu...

    OdpowiedzUsuń