sobota, 30 kwietnia 2011

Zniknięcie bloga

Kochani przez dwa dni przeżywałam katusze, ktoś skasował mi blog bez mojej wiedzy, bez powiadomienia dlaczego. Dwa dni czekałam wraz z innymi osobami na odpowiedź na forum pomocy ale jakoś nikt nie kwapił się nam jej udzielić. Nie mniej jednak rano dzisiaj odzyskałam swój blog. Muszę go archiwizować, niestety wybywam i mam nadzieję że jak wrócę zastanę go na swoim miejscu.
Przepraszam za przerwę i apeluję , dziewczyny archiwizujcie blogi jeżeli wam zależy na ich utrzymaniu, strata jest bardzo dotkliwa, nawet sama nie spodziewałam się jak bardzo..
Pozdrawiam cieplutko

wtorek, 26 kwietnia 2011

Amazonka z zajączkiem



To że nie ma nowych prac na moim blogu nie jest wynikiem lenistwa, coś tam w międzyczasie dłubię igiełką, powstały tzw. półprodukty , które trzeba zagospodarować. Jednym z nich jest hafcik tej o to damulki    , wzór firmy Nimue  dawno sobie upatrzyłam , jest taki słodki, prawda?



Jeszcze nie wiem jak go wykorzystam, na pewno to nie będzie obrazek, przykładam materiały i koronki , czekam na wenę i pomysł. Wiem że niektóre hafciarki nie cierpią backstitche, przyznam się że i ja czasami mam dość tych nitek przy haftowaniu, jednak w niektórych wzorach są nieodzowne inaczej haft jest jedynie kolorową plamą która nie mówi nam nic, backstitche  czyli nasz ścieg za igłą po polsku się wyrażając, co bardziej mnie przekonuje ,dodaje wyrazistości tak jak w tym hafcie.



Ścieg za igłą czyli backstitche



poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Tarnina już zakwitła



Tarnina już zakwitła, dzisiaj zobaczyłam że tarnina już zakwitła i widziałam świeżą trawę , kolorową od żółtych mleczy, fioletowych i niebieskich polnych kwiatów, usłyszałam brzęczenie pszczół i śpiew ptaków. Powiecie że to nic każdy to  przecież widzi. Tak , tylko ja to odkryłam dopiero dzisiaj, i dopiero dzisiaj poczułam się szczęśliwa z tego powodu. Od pewnego czasu  nie zauważałam tego piękna dokoła siebie, byłam jakby zastygła, nie miałam kontaktu z przyrodą i goniłam za swoimi przyziemnymi, codziennymi sprawami. Dzisiaj miałam wolny dzień , dzisiaj miałam dzień świąteczny, wczorajszy uciekł mi gdzieś, nie wiadomo jak.
Wczoraj gdy inni poszli do kościoła, gdy spędzali czas w gronie rodziny , ja miałam dyżur w szpitalu i mogę śmiało stwierdzić że był to najdłuższy dzień w moim życiu. Rozdwojona pomiędzy myślami o pozostawionej rodzinie, o tym jak w trójkę spędzają ten dzień, a działaniem  w postaci organizacji świątecznego śniadania dla moich dwudziestu podopiecznych tak by choć namiastka świąt do nich dotarła, praca jak co dzień wkoło ich potrzeb. Nie mogłam się doczekać powrotu do domu, tym bardziej że obserwacja samotności szpitalnej w takim dniu wpływa na mnie destrukcyjnie. Powinnam się przyzwyczaić , ale nie mogę. W tą jedną niedzielę brakowało mi mszy, choć przyznam się że nadgorliwa nigdy nie byłam, tak wczoraj bardzo mi brakowało modlitwy w kościele.
Dzisiaj trochę nadrobiłam, zaczęłam oddychać.


Ślicznie dziękuję za wszystkie życzenia.

piątek, 22 kwietnia 2011

Życzenia


"Noc na dworze - a w kościółku

Uroczyste światła płoną;

Grób Chrystusa oświetlono

Od podłogi do wierzchołku.

Malarz wiejski, prosty, tani,

Wymalował skały , groty,

Wymalował szczyt Golgoty

i trzy krzyże widne na niej...."

W.Syrokomla

Wszystkim koleżankom blogowym, forumkowym i gościom odwiedzającym mój blog życzę radosnych i pełnych nadziei Świąt Wielkanocnych.
Jasmin

Wielkanoc retro na starych pocztówkach

czwartek, 21 kwietnia 2011

Koronkowe jajka i stokrotki w obiektywie



Nie będzie jajeczek decu w tym roku, nie ma co się rozwodzić dlaczego, nie mam wiele miejsca w małym mieszkanku, nie mam ogródka, wszystko razem spowodowało to że zamieniłam nie na tak. W wazie posadziłam stokrotki białoróżowe ,to moja namiastka ogródka, jednocześnie zastępuje bukiet na stole, nikt tej dekoracji nie będzie przestawiał i to jest plus. W piętnaście minut powstały jajeczka; styropianowe jajka udekorowałam koronką, perełkami i pasmanterią, wbiłam drucik w jajko i w ziemię wokół stokrotek, jest więc akcent wielkanocny. Takim to sposobem wybrnęłam z trudnej sytuacji obracając wszystko na pozytywną stronę.











Znalazłam parę chwil aby przetestować nowy obiektyw Miśka i pobawiliśmy się zdjęciami stokrotek i starych jajeczek decu..












środa, 13 kwietnia 2011

Doniczki na szybko




Podejrzewam że jak większość pań spędzam czas na sprzątaniu i wiosennych porządkach. W każdym bądź razie ja wpadłam w szał sprzątania po zapuszczeniu chałupy i tak wczoraj zabrałam się za kuchnię. Umyłam okna i zobaczyłam koszmar na własne oczy, nareszcie przejrzałam, odzyskałam ostrość widzenia. Moje biedne kwiatki, nie przesadzone, podlewane " jak sobie o tym pańcia przypomniała", szczepki pięknie wyrosły wołają o nowy dom. A tu doniczek brak, pędzę do piwnicy i jakieś odnajduję. Zapominam o szafkach kuchennych i z silnymi wyrzutami sumienia zabieram się za odnawianie doniczek.
Biała farba jest u mnie zawsze pod ręką, więc najprościej i szybko jest sięgnięcie za metodę obciapania wszystkiego co możliwe białą farbą, chyba jeszcze nikt prostszej techniki nie wymyślił.
Na jednej doniczce znalazł się szablon w kwiatki, na drugiej napis przypominacz, inną najpierw pokryłam pastą strukturalną, a dwie , kiedyś pięknie przyozdobione kwiatami zamalowałam bielą farbą, pozostały tylko spękania po crackle, potem jeszcze przelakierowałam dla utrwalenia farby i przesadziłam kwiatki. I tak na szybko odświeżyłam parapet kuchenny. Z czystym sumieniem poszłam spać.



Niestety te doniczki poniżej zostały pomalowane, pozostało po nich tylko wspomnienie, papier ryżowy tak wyblakł przez lata że został tylko cytrynowo-seledynowy ślad po różach, teraz na doniczkach utrzymał się tylko crackle i widoczne są spękania, nawet to ciekawie wygląda. Cóż na inne ozdabianie zabrakło jak zwykle czasu.
A takie były piękne .

piątek, 8 kwietnia 2011

Wróżka spełniająca marzenia


Z archiwum X

Ponieważ jest już wiosna i moje serce napełnia się nową nadzieją na dobre chwile, wstawiłam obraz wróżki spełniającej marzenia. Wystarczy tylko wypowiedzieć je głośno i za sprawą czarodziejskiej różdżki zaraz się spełni, spróbujcie sami. No chyba że akurat wróżka zajęta jest własnymi myślami, więc trzeba chwilę poczekać na spełnienie marzenia, już taka ona jest, czasami trochę się  droczy i dąsa.





Obraz wyszywałam  na aidzie nr 14 o błękitnym kolorze, obraz jest duży bo z ramą ma 56x46cm, ale wyszywałam go z wielką przyjemnością, mam nadzieję że z taką samą przyjemnością będzie oglądany.
A tutaj troszkę szczegółu dla tych którzy by chcieli takową wróżkę posiadać na własność i ją sobie wyszyć.







wtorek, 5 kwietnia 2011

Inspiracje gazetowe




Kamień  spadł mi z serca - zdałam egzamin i zakończyłam kurs, nareszcie czuję się wolna i gotowa do podjęcia pracy nad nowymi projektami , robótki na mnie czekają. A tymczasem dzisiaj dałam sobie wieczór na odpoczynek i pełen relaks. Wyciągnęłam stare gazety robótkowe i wertuję je przy kawusi.
Czy pamiętacie stare wydania Vereny? pamiętam uczucie kiedy udało mi się zdobyć egzemplarz , jak pięknie wydane, ile projektów mieścił, ile inspiracji. Jak na ówczesne czasy to były rarytasy, lubię do nich wracać i do pojedynczych egzemplarzy Rakam i do Susanny. Żałuję że teraz niektórych tytułów nie ma a niektóre jakościowo nie umywają się do starych wydań. Mało projektów za wielką cenę , jednocześnie w moim wypadku mało dostępne.
Chciałam się z wami podzielić niektórymi inspiracjami z owych gazet, obrazujących styl który preferuję, przy odrobinie czasu wolnego zapraszam do degustacji.













piątek, 1 kwietnia 2011

Talerz "haftowany" w richelieu - malowane na szkle



Szklany talerz "wyhaftowany" farbką w kwiaty haftem richelieu. Posłużyłam się wzorem narysowanym do haftu tą techniką, podkładając go pod talerz. Malowałam farbką transparentną do szkła Vetro , kontury i przęsełka narysowałam konturówką. To moja pierwsza próba, myślę że drugim razem popełnię mniej błędów.



Dawno już temu zainspirowana zostałam przez prace Syli, jeszcze na forum Kaiem-u, ale jak dotychczas odkładałam na potem. Prace Sylwi są cudne , poznałam ją kiedyś osobiście na Sabaciku i do dziś cieszę się z tego spotkania, jest bardzo kreatywną i uzdolnioną plastycznie dziewczyną, byłam pod wrażeniem (nadal jestem) jej prac, jej jajek itp. Jeżeli ją jeszcze nie znacie wstąpcie na jej blog do galerii, można oszaleć ze szczęścia przy oglądaniu samych śliczności.
Teraz potrzebowałam prezentu , więc zrobiłam ten talerzyk, nie bardzo wiedziałam jak to się robi, sama wydedukowałam co i jak. Talerz robi się  szybko , czas zależy od schnięcia farby, niestety farbka ta schła ponad dobę. Przy innej farbie zapewne wystarczyłoby jedno popołudnie.