Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

niedziela, 17 lipca 2011

Afrykański medalion



Dobrze jest czasem odpocząć od komputera, czas wypełnia mi wtedy haft i rodzina. Przesiadując godzinami przed kompikiem wiele tracę i wiele zyskuję. Muszę jednak czasami przestawić priorytety i postawić na to co ważniejsze. Są wakacje , mam chociaż jedno dziecko przy sobie to się nim zajmuję, choć dorosłe, ale chłonę jego samą obecność. A tak po za tym to wiele innych rzeczy mnie zajmuje, chcę zauważyć że lato w pełni i chłonąć jego zapachy, więc jestem nieobecna. Wiem że  nadrobię z nawiązką zaległości komputerowe jak przyjdzie na to czas i ochota.



A tym czasem chwalę się , dokończyłam haft Klaudyny, haft który nazwałam " Afrykański medalion", jest gotowy i czeka na oprawę, kiedy to nastąpi tego nie wiem ale jak tylko będzie oprawiony nie omieszkam go pokazać.

Ps. 3/4 pracy to wkład Klaudyny reszta moja, wykorzystałyśmy kilkadziesiąt kolorów nici DMC do haftu, wyszyty na aidzie nr 18 .

Na miszmaszu wstawiłam obrazek w momencie porzucenia go przez moje dziecię i obrazek już gotowy, oraz reprodukcję która była inspiracją do wzoru.



Dziękuję ślicznie za komentarze i odwiedziny życząc wszystkim udanych wakacji.

czwartek, 7 lipca 2011

Wazon w różyczki



Aż się nie chce uwierzyć że za chwilę mają być upały i że to jest lato, za oknem leje bez przerwy , buro i zimno a na dodatek ciemno .  Długo odkładałam robienie zdjęć , nic z nich nie wychodziło z braku światła , ale na tym koniec, nie mogę dawać się pogodzie , wystarczy że nastraja mnie pesymistycznie. Zrobiłam zdjęcia i wyszły jakie wyszły, trudno ,w realu flakon wygląda o wiele ciekawiej. W każdym bądź razie flakon zrobiłam, to i pokazuję co byście nie myślały że lenię się straszliwie. A to dowód.


Przepis na flakon z doniczki.

- gliniana doniczka
- primer
- farba biała na podkład
- farba fioletowa, czarna ,biała do tła
- serwetka w różyczki i z ornamentem
- lakier wysoki połyski Flugger 70
- relief złoty
- farby metaliczne do pomalowania ornamentu i reliefu do wyboru


Tym razem pokazuję parę zdjęć od kuchni, jak powstawał flakon, to nie kursik bo nie ma mi kto robić zdjęć podczas pracy, ale w skrócie jeżeli ktoś zorientowany co nieco w decu to będzie wiedział o co chodzi.



Malowałam sobie doniczkę glinianą primerem aby uszczelnić pory i dla przyczepności, potem całość białą farbą jako podkład pod pracę.



Nakleiłam pojedyncze różyczki i ornament który będzie podkładem pod relief, lubię tak robić, po wzorze łatwo się maluje wzory.



Farbę wymieszałam  tak by zgadzała się z tłem wokoło różyczek, potem lakierowałam i szlifowałam aż do uzyskania połysku.



Po wzorze pomalowałam konturówką potem nanosiłam farbę metaliczną w różnym odcieniu aż uzyskałam efekt metalu. I na tym koniec. Flakon gotowy, oczywiście w fioletach pasujący do mojej fioletowej kuchni.

piątek, 1 lipca 2011

Kołderka na warzywa



Są takie miejsca w domu które nas drażnią nie wiadomo czemu, chcemy je natychmiast zmienić, uporządkować ale jakoś tak czasu nie ma, weny nie ma. Nadal więc są nam przeszkodą przed uzyskaniem spokoju ducha. Jeżeli na dodatek pośrednią przyczyną jest nasza połówka która to miejsce obrała na robienie swojego osobistego bałaganu ( my mamy oczywiście inne miejsca na bałaganiarstwo, ale ono nas akurat  nie drażni) i walka z tym przyzwyczajeniem równa się  walce z wiatrakami, to zamiast zamieniać się w Don Kichota z La Manchy możemy pójść na kompromis. 



Mam w kuchni jeden , jedyny wolny kącik gdzie umieściłam sobie kosz na warzywa, trzymam tam warzywa na bieżące zużycie w kuchni i zapas ziemniaków czy cebuli  aby nie latać co chwila z drugiego piętra do piwnicy. Mój kochany Misiek przejął już dawno temu robienie zakupów i wrzuca do kosza warzywa tak jak być powinno, byłoby OK gdyby nie hałdy reklamówek , które nie można ruszać, przenieść w inne miejsce, schować, bo przeznaczone tylko do warzyw wg. wyżej wymienionego. Jak na mój gust dekoracyjnie to nie wygląda, raczej bardzo drażniąco.
Długo to znosiłam i niepotrzebnie denerwowałam, w końcu uszyłam kołderkę która przykrywa warzywa i to co z warzywami się miesza, czyli wystające reklamówki i torebki. Kompromis zawarty, jeszcze jedna przyczyna złego samopoczucia znikła.



Kołderka jest efektem radosnej twórczości , impulsu, więc wykorzystałam szmatki jakie były akurat mi dostępne, bez wcześniejszego przemyślenia sprawy, pikowałam ręcznie, zależało mi na tym by fastryga była dodatkowym elementem dekoracyjnym. Wykorzystałam na środek hafcik z przylaszczkami, wyszyty na wiosnę dla zabicia czasu gapiąc się  na monitor na nocnych dyżurach. I właściwie nie wiedziałam do czego mam go użyć, a teraz przydał się , pasuje kolorystycznie do kuchni.



Miszmasz - kołderka wtopiła się w  klimaty dawnej kuchni.