Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

niedziela, 20 listopada 2011

A co tam na froncie?



Zatkałam się blogowo i nawet nie wiedziałam że tak długo jestem tu nieobecna. 
                                Walczę mocno o wenę i przekroczyłam już linię frontu , jestem w pierwszych okopach wroga, czyli atak na bombki się powiódł i kleję namiętnie motywy, szarpię i nacinam papier układając na owalu . Przeszukuję internet, wyszukuję motywy bo jeszcze nikt nie wydrukował serwetek takich jakie by mi pasowały. Zawsze mam wizję tego co bym chciała nakleić i okazuje się że nie istnieje niestety nic takiego , obojętnie ile serwetek i motywów bym  miała. Chyba rzeczywiście będę musiała nauczyć sie obróbki zdjęć i czasami żałuję że nie jestem projektantem papierów do decoupage, myślę że to by było bardzo ciekawe . Reasumując , dobrze że wena zdobyta ale zanim powstaną nowe bombki to jeszcze troszkę walki przede mną , walki z lakierem, który już nie jednokrotnie mnie pokonał. Tym razem wierzę że tym razem to ja będę górą i nie polegnę,  pozdrawiam wszystkich cieplutko , wracam do ofensywy. 

poniedziałek, 14 listopada 2011

Afrykański medalion oprawiony


Praca wspólna Klaudyny i Jasmin
patrz tutaj

Afrykański medalion oprawiłam w prostą ramę, przyznam że miałam wielkie trudności w doborze ramy i passe-partout, niestety asortyment w moim mieście jest ograniczony, większość ram to ramy z dodatkami złota , rzeźbione a z afryką nie maja nic wspólnego. Kolory passe-partout w kilku kolorach. No cóż, póki co będzie tak wyglądał ,może kiedyś córcia sobie zmieni gdy będzie miała dostęp do profesjonalnych opraw obrazów. Ta rama to jedyna prosta rama jaka była dostępna, jedyna dobra strona medalu to to że pasuje idealnie do koloru mebli w pokoju.

Chciałam też podziękować za liczne komentarze jakie u mnie zostawiacie, niektóre niezmiernie mnie ucieszyły, ze względu na uzasadnienie w waszych komentarzach czemu do mnie wstępujecie, cieszę się też ogromnie gdy piszecie że moje prace lub pomysły komuś służą, inspirują czy podpowiadają. W końcu ja też wiele się nauczyłam i uczę wędrując po blogach i znajdując tam inspiracje, czerpiąc radość w oglądaniu nietuzinkowych prac. I to najbardziej mnie urzeka w idei jaka przyświeca robótkowym blogom, myślę że bardzo sobie nawzajem pomagamy, lubiąc tworzyć coś własnoręcznie przekazujemy sobie wiedzę , ogromną wiedzę i doświadczenie. To jest nieoceniony dar w czasie gdy za wszystko trzeba płacić duże pieniądze a nie wszystkich stać opłacić kursy , kupić czasopisma czy książki poradnikowe, nie wszyscy maja dostęp do takowych dobrodziejstw ze względu na miejsce zamieszkania. Wymiana doświadczeń jest najcenniejsza , możemy się zapytać koleżanki jak zrobiła taki czy inny ścieg na drutach, jaki lakier użyła do decu, jak poradziła sobie z tym czy owym itd. Przynajmniej ja tak odbieram i tak też traktuję swój blog, czerpcie garściami jeżeli coś się wam przyda z tego co pokazuję, jesteście tu miłymi gośćmi i przepraszam że jestem czasami nieobecna i musicie czekać długo na odpowiedź.
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i życzę weny twórczej w gorącym okresie przedświątecznym.

piątek, 4 listopada 2011

Różany kuferek



Opowieść zaczyna się od momentu gdy pewna młoda dama dziedziczy dom po jakiejś tam babce, stary dom pełen tajemnic. Pewnego dnia trafia na strych ,na który dawno nikt nie bywał. Okazuje się że znajdują się tam skarby jakie każda młoda dama uwielbia , czyli fatałaszki, torebki, kapelusze , puzderka , skrzyneczki pełne małych rupieci , listów zawiązanych różową wstążka i zasuszonych róż. I tu niestety budzi się ze snu i okazuje się że wszystko co ją tak strasznie urzekło nie istnieje naprawdę, i na pewno młodą damą to ona już nie jest, raczej bardziej pasuje jako eksponat do tego strychu ze snu. Zrobiło się jej troszkę żal i postanowiła sprawić sobie kuferek na biżuterię, taki niepospolity , taki co to by przypominał trochę skarb znaleziony na starym strychu. I jak postanowiła, tak  też zrobiła.



Jak zwykle u mnie bywa , proces tworzenia trwa bardzo długo. Po pierwsze chciałam aby to były róże z mojej najulubieńszej serwetki i oczywiście musiała znaleźć się dama w centrum uwagi. Chciałam aby wieczko tworzyło pewien obraz. Podglądam zdolne dziewczątka które umieją posługiwać się komputerem tak że tworzą obrazki - miszmasze, czyli z różnych elementów składają kolaż pokryty esami, nie wiem czy dobrze tłumaczę, ale może się domyślacie o co mnie chodzi. No ja tak nie umiem , wymyśliłam sobie że zrobię sobie kolaż w technice decoupage, który daje takie możliwości tyle tylko że trzeba się dłużej męczyć i dłużej czekać na efekt końcowy w porównaniu z komputerem. Gdybym umiała to wykorzystałabym kolaż komputerowy , wydrukowała i przykleiła. Ale nie.......................ja sama sobie utrudniam. 
Wieczko pokryte jest papierem ryżowym z napisami , przetartym lekko białą farbą, na to naklejone są elementy serwetki w róże i dama , którą wydrukowałam na drukarce, wszystko dokładnie wylakierowane  ( sama nie wiem iloma warstwami lakieru) do jednolitej powierzchni, dodałam delikatne esy namalowane przez szablon. Mam więc kolaż decu.



To jeszcze nie koniec , postanowiłam udekorować sobie środek kuferka , tak by przyjemnie się do niego zaglądało. Wyszywałam więc serduszko różane, pokazywałam kiedyś na blogu postępy w hafcie. Wyszyłam sobie jeszcze literkę na dno ( tak, tak popukać się w czoło, przecież nie będzie jej widać gdy umieszczę w kuferku "sznury pereł" ). Ale ja będę wiedziała że różana literka tam jest. No to jeszcze mała różyczka  ( znacie tę piosenkę o zasmażce, więc ta różyczka jak ta zasmażka ), a co tam , niech będzie, myślicie że za dużo tego? jakoś umiar nie jest mi znany w żadnej dziedzinie, jak coś robię to na całego, miał być bajkowy kuferek to jest.





Jeszcze jedna zasmażka w postaci róż wtartych na brzegach szufladki, róże z tej samej serwetki co na wieczku , widać jakie różne efekty można uzyskać stosując różne techniki do tej samej serwetki. I chyba na tym będzie koniec, aj , nie przecież jeszcze gipiurę przykleiłam , wpierw moczyłam ją w herbacie aby postarzeć. Uf !!! i na tym koniec, proces twórczy trwał od początku czerwca, można już cały swój majątek umieścić w kuferku. Muszę przyznać że miałam przednią zabawę w tworzeniu a chyba o to chodzi aby dobrze się bawić .









Kolaż decoupage.