Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

sobota, 25 lutego 2012

Tęsknię za wiosną




Tęsknię za wiosną, i to niemiłosiernie.Wy też tak macie?

Tęskniąc wyszywam obrus w żonkile, chociaż tak mogę się do niej przybliżyć. Myślałam że wyszyję na Wielkanoc ale nic z tego, projekt bardzo duży i pomimo haftowania przez miesiąc nie przybliżyłam się do końca wzoru, jeszcze dużo przede mną .Uchylam  tymczasem rąbek mojego haftu , wzór ten miałam w planach już kilka lat temu i ciągle odkładałam, przed każdą Wielkanocą zamierzałam to uczynić i znowu odkładałam, aż się uparłam i to zrobię.







czwartek, 23 lutego 2012

Zegar szablonowy



Pogoda sprzyja haftowaniu , ciągle wyszywam obrus w żonkile ale znalazłam chwilkę czasu na wyciągnięcie swojego warsztatu decu. Coś tam sobie tworzę w międzyczasie odrywając się od igły. Tym razem ukończyłam zegar. Można by powiedzieć że zegar po przejściach i przejściowy, przeznaczony do pokoju dzieci.. Przejściowy bo mam zamiar kiedyś wykonać zupełnie inny projekt ale jak to u mnie bywa wydaje mi się że to odległy czas. Znalazłam tymczasowe zastępstwo w postaci starej tarczy z zegara kuchennego. Na Sabaciku w sierpniu zrobiłam szablonem róże i pomalowałam, nie podobał mi się, więc wylądował jako odpad. Wyciągnęłam go znowu i kombinowałam z farbami, eksperymentowałam na nim wielokrotnie aż uzyskałam efekt końcowy który mnie zadowolił choć nie do końca. Będzie jednak wisiał na ścianie w pokoju dzieci aż wykonam nowy zegar.
Ten brąz to farba metaliczna miedziana tu na zdjęciu niestety nie widać. Choć nie jest  zupełnie  to co chciałam miałam zabawę przednią w kombinowaniu farbami , czasami przez psucie można odkryć coś zupełnie nowego i nieoczekiwanego, to też jest kreatywne. Myślę że nie trzeba się bać psucia, przecież dzieci tak poznają świat, a ja w ten sposób  odnajduję nowe możliwości.









wtorek, 14 lutego 2012

Miłość nie jedno ma imię...



Flirt jest niby jedwabna tkanina
przetykana złotem,
delikatna jak babie lato.
Ale miłość jest jak len,
co nigdy się nie zedrze.
Przez całe życie
można ją szorować, zaszywać i łatać -
i z każdym mijającym rokiem
będzie piękniejsza.

Pam Brown



Z każdym dniem kocham cię bardziej;
bardziej dzisiaj niż wczoraj,
lecz dzisiaj mniej niż jutro.

Rosemonde Gerard



.....myśli spokojne dwojga zakochanych
dotykają się wzajemnie tak daleko
jak ptaki co gnieżdżą się w swym cieple
poznasz je po ich śmiechu
lecz do siebie
mówią przez swą samotność
jeśli nie są razem
mogą marzyć
by siedzieć razem w spokoju
by owijać się wzajem łagodnością


Hugh Prather
                                                                                                  

Niech młodzi tworzą swe miłosne pieśni.
I tak nic nie wiedzą o tym.
Niech oglądają się w lustrach czyichś oczu.
Niech wrzeszczą i wyjękują pragnienia swe
do mikrofonów. Niech się wykrzyczą.
Nam wystarczy szept.

George Bruce

niedziela, 12 lutego 2012

Tamborek pełen żonkili



...................jestem w amoku, namiętnie wyszywam żonkile i cały świat jakoś mi umyka...................jak tylko się znudzę ,wrócę tu.................do miłego zobaczenia.

sobota, 4 lutego 2012

Martwa natura z koronką i przemyślenia na temat crackle jednoskładnikowego



Mróz na dworze, śnieg pada i pokrywa białą pierzynką cały świat.W domu ciepełko , więc to dobry czas na wyszywanie. Dokończyłam swój następny obrazek przeznaczony do kuchni. "Martwa natura z koronką" jest przykładem prostego, przyjemnego do wyszywania haftu, nie ma tam nic skomplikowanego więc przy wyszywaniu rodziły się pomysły następnych robótek, zobaczymy co uda mi się zrealizować.
Do haftu zastosowałam jak zwykle nici DMC i aidę  marmurkową nr 18.



Postanowiłam przeprosić crackle jednoskładnikowy, wprawdzie nie wiedziałam czy zadziała bo trochę lat ma już za sobą a  ja dawno po niego nie sięgałam. Popękał, efekt ordynarnych pęknięć zamierzony, nawet specjalnie się nie natrudziłam bo crackle położyłam bezpośrednio na gotową ramę. Chciałam przeciwwagi; delikatność koronki i haftu i rama z odartą  farbą, cóż lubię szokować, nie jestem taką grzeczną dziewczynką jak się wydaje.

Osobiście uznaję zastosowanie tego cracle tylko do rustykalnych prac, uważam że wymyślony jest do imitacji starej farby która schodzi z przedmiotu w wyniku jej zestarzenia się i działania na nią warunków atmosferycznych. Nie rozumiem stosowania crackle jednoskładnikowego do wszystkiego i na wszystko, co zdarza się niektórym początkowym decupażystkom ( nie obrażając nikogo mogę mieć swoje odrębne zdanie).
Po wielu latach doświadczeń wiem że jest on trudniejszy do opanowania porównując go do crackle dwuskładnikowego. Tutaj trzeba wiedzieć jaki efekt chcemy uzyskać i zastosować odpowiednią technikę położenia ; odpowiednia warstwa crackle, pędzel czy gąbka, kierunek ruchu pędzla itd. Zawsze się dziwiłam czemu  od crackle jednoskładnikowego uczy się techniki decoupage, uważam że to błąd. Ale to już moje indywidualne zdanie, może macie inne doświadczenie lub lubicie ten preparat , napiszcie proszę a ja chętnie o tym poczytam, może wymiana doświadczenia komuś się przyda.



Sfotografowałam przy okazji część serwisu kawowego z kamionki. Kupiony w latach 80-tych za jedną z moich pierwszych pensji w czasie gdy miałam dwadzieścia lat. Zawsze lubiłam pić kawę a picie jej w szklance nie odpowiadało mi zupełnie. Mieszkając w hotelu dorabiałam się powoli przedmiotów które zdobywałam stojąc w długich kolejkach i może dla tego z sentymentu jeszcze go nie wyrzuciłam. Wprawdzie nie jest używany i zajmuje miejsce w witrynce jako kurzołap nie mniej jednak nabywa mocy jako element pewnej odchodzącej już do lamusa przeszłości.