Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

czwartek, 31 stycznia 2013

Poduszka w błękitne kafelki


 Już tak mam, że pomysły w mojej głowie kiełkują nader szybko , zielenią się bujnie , niestety tylko co setne doczeka się realizacji częściowej a potem uschnie głęboko w szufladzie. Część odratuję wyciągając na światło dzienne , długo pielęgnuję aż dojrzeją do  zbioru , czyli ukończenia projektu. 
Tak też się miało z błękitnymi kafelkami. Projekt doczekał się realizacji . Hafty przypominały mi holenderskie kafelki, przynajmniej takie skojarzenia budziły. Pomyślałam że podusię też zrobię w kafelki, więc skomponowałam patchwork z wyhaftowanych trzech kafelków , z bawełny w niebieskie róże i bawełnianego hafciku . Moim zdaniem wyszła mi całkiem ładna kompozycja, przyjemna dla oka . Docelowo poduszka trafiła w niebieski kącik Klaudyny. 

Inspiracja

 

niedziela, 27 stycznia 2013

Koronkowy pojemnik i lodowe koronki


         Grypa rozłożyła mnie na łopatki, cały tydzień walczyłam z osłabieniem. Na szczęście miałam kilka dni wolnego i mogłam poleżeć w łóżeczku. Wprawdzie wolne dni miały być wypełnione robótkami, zaplanowałam sobie ich sporo ale niestety jak to bywa, plany rozpłynęły się w próżni. 
          Nie mniej jednak udało mi się udekorować przybornik do łazienki, chociaż tyle. To stary pojemnik który służył mi od dawna, trochę jednak się sfatygował i potrzebowałam go odświeżyć. Co tam na nim nie miało się znajdować, szukałam coś do decu a w końcu, a właściwie dzięki grypie zmodyfikowałam i uprościłam. Otrzymał on barwę budyniu waniliowego i białą koronkę namalowaną przez szablon, to ukłon w stronę mojej obsesji koronkowej. Jednocześnie stał się on bardzo delikatny i nie skupia na sobie uwagi . Służy do przechowywania szczotek, grzebyków i innych akcesoriów, stojąc spokojnie na pralce.


Bardzo lubię pracę z szablonem, zwłaszcza z takim który imituje koronki . 

Lodowe Koronki

 Fotografie wykonane przez Miśka na dzisiejszym spacerze, zima przepiękna a ja tylko przez szybkę ją podpatruję. Misiek zamknął w kadrze to co mi się najbardziej podoba; lodowe koronki namalowane przez Panią Zimę, przyniósł mi je do domu w obrazie.

niedziela, 13 stycznia 2013

Mystery Girl to Grete?



Kochane dziewczątka ślicznie dziękuję za nowe fotografie dziewczynki jakie mi podsyłacie, dołączam do kolekcji . 
           Ale dzisiaj chciałam się z Wami podzielić nowymi informacjami na temat Mystery Girl. 
                Otrzymałam je od Darii, która była na tyle dociekliwa, że doszukała się pewnej sensacji, dzieląc się ze mną materiałem ze swego śledztwa. 
Jak widzicie dziewczynka intryguje wiele osób, a jedną z nich jest Susan Sumner, wysnuła ona pewne wnioski o dalszych losach Mystery Girl. Jej zdaniem nasza dziewczynka nazywała się Grete Reinwald, była Niemką, była aktorką niemego kina, wyszła za mąż za przystojnego aktora i dożyła 81 lat. Może to tylko spekulacje ale chcę wierzyć, że to prawda bo nie mogę się pogodzić z wersją o jej tragicznej śmierci. Susan przedstawia zdjęcia dorosłej Grete, które tutaj wkleiłam i jeżeli  ujawnia ona  prawdę, to niektóre z nas mogą być rozczarowane jej dorosłą aparycją, ja jednak tak nie myślę. Chcę wierzyć, że przeżyła długie szczęśliwe życie. Wklejam więc link i same osądźcie, czy to prawda czy pobożne życzenia? Ciekawa jestem Waszego zdania. 

 http://www.gretereinwald.blogspot.com/


 

sobota, 12 stycznia 2013

Girl obudzona ze snu


Chwilami , kiedy chcę sobie odpocząć, wertuję swoje folderki zapisane na dysku. Folderki z przeróżnymi wzorami,  fotografiami ,wypełnione skarbami znalezionymi w sieci. I tak przeglądałam folder w którym umieszczam stare fotografie i kartki przedstawiające dzieci, wróciłam do fotografii dziewczynki zwn."Girl" i zaczęłam je porządkować.
Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazało się że mam  około 300 fotografii z tą osóbką w roli głównej , moja obsesja przerodziła się w pokaźny zbiór. Nigdy nie było mnie stać na licytację prawdziwych kartek z Girl, ale gdziekolwiek w sieci napotykam jej zdjęcie  od razu wklejałam je w folder. Obsesja ta trwa już dobrych parę lat. Zauroczyło mnie to dziecko od pierwszej fotografii jaką udało mi się zobaczyć, sama nie wiedziałam dlaczego wyróżniam ją spośród wielu twarzy dzieci na starych pocztówkach. Było w niej coś magicznego , zniewalającego, przyciągającego wzrok. I spotkałam w necie Kamilę która zafascynowana tak samo jak ja poszukiwała informacji na temat Girl, chciała dowiedzieć się jej autentycznej historii; 

 http://zakamarek-kamili.blogspot.com/2009/01/blog-post_3019.html

Dołożyłam i ja swoją cegiełkę , podesłałam Kamili zdjecia które były w moim posiadaniu, a ona ich nie miała, tak samo zareagowały inne czytelniczki jej bloga , każdy chciał rozwiązać tę zagadkę.

http://zakamarek-kamili.blogspot.com/2010/02/nadal-poszukiwana.html

Śledztwo doprowadziło nas do poznania prawdy o tajemniczej Girl, dzięki Asket poznałyśmy okrutną prawdę o jej losach; 

 http://asket.blox.pl/2009/01/Moja-mala-Asket.html

Nie spodziewałam się takiego zakończenia śledztwa, myslałam że jest to dobra zabawa , lubię historię więc ciekawiły mnie dalsze losy dziecka z pocztówek, ciekawa byłam jaką kobietą się stała.

A tak o tym pisała Kamila ;

http://zakamarek-kamili.blogspot.com/2009/01/ledztwo-na-temat-tajemniczej.html

 Wiem na pewno że to jej dusza nie daje nam spokoju, przyciąga , magnetyzuje. Jestem nadal pod jej urokiem i nadal ciekawa jestem jej imienia, bo tego się nie dowiedziałam.

A dla przypomnienia tej całej historii wklejam moje ulubione zdjęcia Girl dzieląc się z wami moją obsesją , która będzie nadal trwała, czuję że zdjęć wszystkich pocztówek jeszcze nie posiadam.
Kto chce bliżej poznać Girl musi sobie wejść do świata Kamili i Asket poprzez linki które umieściłam.

niedziela, 6 stycznia 2013

Bukiet dzikich kwiatów Australii


W moim życiu nastała chwila oddechu, nareszcie mam normalny grafik, nareszcie przysłano nam koleżanki do pomocy i mogłam zregenerować siły, wyspać się.
 Już podczas Świąt zatęskniłam za haftem, oj dawno nie trzymałam igiełki w dłoni. Zastanawiałam się nad wzorem i nie mogłam się zdecydować który wybrać, chyba za dużo ich mam. Los jak zwykle zadecydował za mnie, sama nie wiem jak to się dzieje ale czasami wyprzedza on moje myśli.
                   Zjawił się listonosz i przyniósł mi paczkę z Australii.  Jakież było moje zdziwienie kiedy moim oczom ukazał się cały zestaw do haftu pn. " Wildflower Bouquet ", tylko wziąć igłę i wyszywać. A tę niespodziankę sprawiła mi Ula z Błękitnych Gór która nie posiada swego bloga ale często zagląda na nasze strony , między innymi  i do mnie.
Boże , pomyślałam - "Czym sobie zasłużyłam?"  i przyznam się że wzruszenie odebrało mi mowę. Ula jeszcze raz ci bardzo dziękuję za ten dar serca, miałaś rację , umila mi on zimowe wieczory, relaksuję się od kilku dni namiętnie. 


Muszę przyznać że w życiu realnym nie spotykam się z bezinteresownością, ciężko pracuję na to co mam, jakoś nic mi z nieba nie spada. Ale ostatnio spotkałam osoby na swojej drodze które zmieniły mój pogląd na ludzi i co ciekawe osoby wcale mi nie znane, które przez przypadek weszły do mojego świata blogowego, tak jak Ula. 
Szukając książki o Marii Antoninie odpowiedziała na mój zew Renatka, pożyczyła mi książkę do przeczytania obdarowując mnie swym zaufaniem, spełniłam swe marzenie dzięki niej i książkę przeczytałam.
 Szukałam pewnej muliny i znowu uzyskałam bezinteresowną pomoc od Bożenki i Kami
Mało tego , napisała do mnie Ewa, która podczytuje mój blog, chcąc się pozbyć niepotrzebnych nitek zaofiarowała przesłanie ich na moje ręce, zgodziłam się. Nie spodziewałam się że to będzie aż tyle, przysłała mi całe pudełko mulinek, za co  jestem jej niezmiernie wdzięczna, przydadzą się na pewno.
 Muszę wspomnieć też  dziewczyny które piszą na moją pocztę cudne słowa pod adresem mojego bloga i moich prac. 
Kochane, dzięki takim przejawom sympatii z waszej strony mam siłę, motywację i pewność że to co robię i czym się dzielę ma jakiś sens, że warto. Dziękuję wam bardzo. 


Wracając do bukietu ; muszę powiedzieć że moja ciekawość wzięła górę , zastanawiałam się nad haftem i kwiatami które wyłaniały się spod igiełki . Na pewno ja się z takimi kwiatami polnymi nie spotkałam, zaczęłam więc szukać. I tak Ula zmusiła mnie poniekąd do zgłębienia zasobu atlasów z kwiatami Australii i dzisiaj wiem na pewno że to jest bukiet kwiatów polnych Australii, nawet niektóre wyselekcjonowałam, przynajmniej tak mi się wydaje.
  Jeżeli ktoś ma ochotę to podaję link gdzie można sobie owe kwiaty pooglądać, mnie zaciekawiły bardzo , są tak odmienne , oryginalne.



Swainsonia formosa (groszek pustynny) 


Kangaroo Paw ( kangurzy pazurek) 


Banksia - zdjęcie wykonane przez Ulę w jej ogrodzie. 


Actinotus helianthi - Flanela kwiat 


Callistemon a może inaczej się nazywa , a może to inny z podobnych kwiatów umieszczono na moim hafcie? niestety nie posiadam większej wiedzy.