Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

piątek, 27 marca 2015

Różane jajeczka i talerzyk richelieu


 Jak co roku wpadłam w szał świątecznych porządków, malowania mebli itp. Z tego powodu zaniedbałam blog ,wysiadywanie jajeczek zakończyłam dawno,myśląc że jeszcze do nich wrócę, ale nic z tego nie wyszło. Jakoś u mnie planowanie nie wychodzi, zawsze robię coś zupełnie innego kierując się impulsem ale to co zrobiłam wklejam dzisiaj. Jajeczka klasyczne , nic nadzwyczajnego, mnie się takie podobają i pasują mi do nowego wiosennego obrusika. Co wyszło z malowania mebelków pokażę innym razem, chyba już po świętach. 
Tymczasem dziękuję za wszystkie komentarze, odwiedziny i życzę wam jak najmniej pracy, abyście nie popadły w taki obłęd jaki mnie opętał. Pozdrawiam cieplutko. 


Do różanych jajeczek namalowałam sobie talerzyk w serwetkę richelieu, jak wiecie uwielbiam malować i tym razem nie mogłam się powstrzymać. Talerzyk prosty , przeźroczysty, a na nim leży serwetka. Komplecik będzie sobie stał na moim stole, na którym położę  wiosenny obrus widoczny na zdjęciu.

poniedziałek, 16 marca 2015

Pierniczkowe jajeczka


Tak jak obiecałam dzisiaj pokażę wam jajeczka, małe drewniane. Czemu je tak nazwałam , a bo kojarzą mi się z brązowymi pierniczkami, zresztą inspirowałam się troszkę wzorami malowanymi na pierniczkach. Jajeczka te ,to taka moja pomyłka zamówieniowa z zeszłego roku, zamówiłam jajka drewniane , dużo większe , przyszły w paczce małe , wielkości kurzych jajek. Nie chciało mi się odsyłać, leżały sobie i właściwie nie wiedziałam co mianowicie z nimi mam zrobić, aż do teraz . Nie ukrywam ,jestem zafascynowana malowaniem różnych koronek, lubię to robić i odkrywam nowe możliwości , lubię to robić. Wymyśliłam więc jajeczka piernikowe. 


Jajeczka najpierw zabejcowałam, wylakierowałam lakierem satynowym, a potem miałam wyborną zabawę . Wzięłam białą konturówkę , białą farbkę akrylową i eksperymentowałam tworząc różnorodne koronki na jajeczkach. Chciałam zobaczyć jaki rodzaj koronki najlepiej do tych jajeczek pasuje. Nie wiem jak wam , ale mnie najbardziej podobają się te, które imitują  pasmanterię richelieu, choć nie ukrywam najbardziej pracochłonne są te, które imitują koronkę szydełkową filet, malowanie linii i krateczki na obłym, małym jajeczku jest dość trudne , ale możliwe.


Mając starą drewnianą miskę, którą wcześniej  zawoskowałam, jajeczka i ptaszki, zrobiłam sobie małą dekorację wiosenną. Nie mogłam się zdecydować, które zdjęcia umieścić , wrzuciłam więc ich sporo. Zapraszam  do galerii.



 Zdjęcia dość mocno powiększone, można podglądać i się inspirować. Namawiam was do takiej zabawy. Trzeba tylko zrobić sobie dobrą kawę, materiałów nie potrzeba za wiele i do dzieła. Przyjemne wieczorne posiedzenie. 
Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod poprzednimi postami. 

niedziela, 15 marca 2015

Jagody na mięcie


Dawno  nie pokazywałam  haftu, więc dzisiaj uchylę rąbka tajemnicy. Na tamborku kolorowe jagody na miętowej kanwie, jagody w ulubionych moich kolorach, troszkę modyfikuję wzór, dobieram kolor po swojemu. Haft rozpoczęłam wyszywać jeszcze w jesieni, ale zdradziłam go dla mojej dziewczyny z płomykami. W związku z tym, że dziewczynie brakuje tylko koralików, to wracam powoli do jagódek. Niestety ostatnio igiełkę bardzo zaniedbałam. Jak tylko zrobię to co sobie zaplanowałam w domu, wrócę na pewno do haftu , już mi się tęskni. 
Następnym razem będą już jajeczka, czekałam tylko na dobre światło za oknem i dziś udało mi się zrobić zdjęcia. Może w końcu wiosna zawita? Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za wszystkie komentarze. 

czwartek, 5 marca 2015

Kołderka empire


    Wszystkie moje plany poszły się paść na łąkę ,a ja zostałam z grypą i zapaleniem zatok, ło Matko !!! jeszcze takiego kataru nie miałam jak żyję ponad pół wieku. Cement , mówię wam zacementowało mnie tak , że nie mogłam nawet przełykać śliny, jedna noc wyrwana z życiorysu, miałam się sama ochoczo zgłosić na Oddział Intensywnej Terapii z powodu powolnego zgonu , ale jakoś przetrwałam , chrapiąc i rzężąc , łapiąc powietrze . Boże ! co ja nie wyprawiałam, siedziałam nad garem z gorącą miętą, pojąc się i pryskając czym się tylko da. Nie będę wymieniać wszystkich tortur, grunt , że po kilku dniach mogę zasiąść do komputerka, mając nadzieję ,że choć troszkę nadrobię i coś z moich planów uskutecznię.   
   Jaja w początkowym stadium wysiadywania porzucone, jak się dobrze pokokoszę to coś z tego się wykluje, ale niestety nie wszystko, część umrze w fazie pomysłu . A tymczasem umieszczam moją niedawno uszytą kołderkę " empire". 


    Czemu empire? A tak to sobie wymyśliłam. Zbierałam szmatki o delikatnym kwiatowym deseniu, podobnym do sukienek empire takich o których pisałam TU
      Kołderka wyszła bardzo delikatna , jasna , taką sobie wymarzyłam, miękka w dotyku koiła moje chore jestestwo w trakcie choroby.Zdjęcia bardzo adekwatne do moich ostatnich dni w łóżeczku. Kołderka nie jest wielkim wyczynem, nigdy nie zostanę mistrzynią patchworka, nawet nie mam zamiaru kroczyć tą drogą, ale nawet zszywając kwadraciki można mieć wielką przyjemność. Lubię ciąć różne kawałki materiału, dobierać desenie, niesamowita zabawa. Jedynym krokiem naprzód to pikowanie w " ząbek" , nie mam pojęcia jak fachowo to się nazywa. Ja będę nazywać pikowanie w ząbek.


   Kołderkę podszyłam ślicznym materiałem w staromodnym stylu. Można zaścielać na jedną i drugą stronę, w zależności od humoru i chęci.