Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Wymuszone lenistwo


Zostałam zastopowana , organizm się zbuntował, kolana krzyczały "dość, nie idziemy dalej", sygnalizował, że coś niedobrego dzieje się w moim środku.
Pierwsze sygnały zbagatelizowałam jak zwykle , niestety ból był tak silny , że poddałam się.
Ja , która lekarzy omija z daleka, dzisiaj w worku pokutnym siedziałam w olbrzymiej kolejce.
 Otrzymałam zwolnienie na kilka dni ,aby zdiagnozować co to właściwie się dzieje.
I tak mam wymuszone lenistwo, 
leżę sobie z kolanami na poduszce jak jakaś baronowa i.............wyszywam.
W kieracie dnia codziennego miałam takie marzenie 
 "leżę sobie na hamaku,
 ptaszki ćwierkają ,a ja sobie wyszywam błogo niczym się nie przejmując".
 I o ironio losu, 
marzenia się spełniają,
 przekonałam się o tym sama,
 tyle tylko, że ja w swych marzeniach na tym hamaku jestem w kwiecie wieku, rumiana i zupełnie zdrowa.


 Haft zapełnia się dosyć szybko, pomyśleć tylko , że od jesieni go męczyłam. 

czwartek, 25 czerwca 2015

Zmienność


Zmienność, huśtawka nastroju, skok z euforii do głębokiego dołka pesymizmu, to moja specjalność.
Zmienność więc przekłada się na to co robię.
Czasami zaczynam wiele prac i nigdy , albo kiedyś je kończę, albo rzucam się w wir roboty i całkowicie mnie ona pochłania.
 Zapominam wtedy o całym wszechświecie,
 o kurzach w domu, 
o telefonach, 
o imieninach kochanej siostry ,
 jestem strasznie niepoprawna. 
Już tego nie zmienię, niestety. 


W momencie wiru weny twórczej koniecznie musiałam znowu coś zmienić w domu,
 i zmieniałam pokój moich dzieci, 
które wyfrunęły z gniazda, jednak czasami sobie przypominają o jego istnieniu,
 więc muszą się gdzieś zatrzymać.
 Jednocześnie pokój ten mieści wszystkie rupiecie ,
 które chomikujemy z upodobaniem z Miśkiem.
Rupiecie potrzebne, konieczne i niezastąpione w uskutecznianiu naszego hobby, hobby czytać w liczbie mnogiej.
Powstała więc hybryda magazynowo-sypialniana w stylu "niewiadomojakim" ,czyli według mojego widzimisię.
Będzie dzisiaj przydługawo.


 Przemalowałam szafy i komodę,
oczywiście resztką farby kredowej, 
więc wyszły przecudne maziaje pędzlowe. 
Wolałam pustą podłogę z chodniczkami, Misiek jednak chciał stary dywan z dużego pokoju umieścić w małym , muszę czasami iść na kompromis i już.


Skomplikowałam sobie powierzchnię pokoju ławą .
 Ławę tę otrzymałam od kolegi z pracy, który wiedząc, że lubię starocie chciał mnie uszczęśliwić.
Pomyślałam, że może to nie ta epoka, ale kształt ciekawy, ławę przemalowałam farbą kredową i zostawiłam. 


 Malując komodę odezwała się dusza niespełnionej malarki, znalazły się więc na niej malowane róże. 


Krzesło na razie pozostawiłam takie jakie było, na nim usadowiła się Zośka, oparta o poduchę.
Zośkę otrzymałam od Marysi ze stryszku.


 W kąciku umiejscowiłam swój stary niciak,
już nie mam innego miejsca gdzie mogłabym go umieścić.
Niciak był w opłakanym stanie, ale  bardzo chciałam go mieć. 
Misiek go odczyścił, posklejał do kupki, ja pobejcowałam i wywoskowałam.
Nie chciałam go przemalowywać, ma super kratkę na wieku, musiała tak pozostać.
Niciak czeka na wykończenie środka, 
no cóż, jeszcze poczeka. 
Muszę przemyśleć i wykonać , a jeszcze nic godnego mego niciaka nie przyszło mi do głowy. 


 Pod niciakiem kosz zabawek. 


Ten okaz to przykład mojego  zbieractwa kurzołapów.
Ale mnie się podoba, może służyć za flakon, a może kiedyś wyląduje w łazience? któż to wie, jaka będzie następna fantazja?


 Jeszcze zmiana na półkach.
Trochę zbiorów książkowych mojej córci,
 jej dzieła na ścianie,
 kilka  fotografii,
 znalazło się miejsce na ekspozycję starych aparatów fotograficznych Miśka.


 Tak to uskuteczniałam chęć zmian i porządku. 


 Jeżeli ktoś dotrwał do końca to bardzo dziękuję.
Musiałam jakoś  wytłumaczyć  moją nieobecność na blogu i braku nowych haftów.
Jest szansa, że będę haftować, już mało co w domu nadaje się na przemalowanie.
Pozdrawiam cieplutko dziękując za obecność i komentarze.

środa, 17 czerwca 2015

Chwilo trwaj w zapachu goździków


 Powracam do haftu po długiej przerwie.
Postać dziewczyny jest już ukończona, długo to trwało, ale jest. 
Zajęłam się innymi rzeczami i zdradziłam moje kochane krzyżyki.
Troszkę zatęskniłam za nimi, a co tam troszkę , nawet bardzo.
Pozostało wyszyć koralikami puste miejsca wśród kwiatów i oprawić obrazek.
Zanurzmy się więc w zapachu kolorowych goździków. 


 Przyjemność jest usiąść z haftem w dłoni,
oprzeć się o romantyczną poduchę z damami, 
wybierać kolorowe koraliki 
i wdychać unoszący się zapach goździków ,
 pijąc aromatyczną herbatę.
Luksus ulotnej chwili, wydartej z szarej rzeczywistości.
Chwilo trwaj. 

niedziela, 14 czerwca 2015

Stop klatka


Czas płynie leniwie ,
lubię ciepły czerwiec, 
 w powietrzu unoszą się cudne zapachy jaśminu, 
czarnego bzu, 
ogrody zapełniają się pysznymi piwoniami, goździkami, rozleniwiam się ,
 poddałam się chwili.


 Zbieractwo to moja specjalność,
niepotrzebne drobiazgi, 
nie mogę się czasami powstrzymać , 
chcę je mieć i tyle.
Komplet toaletowy, romantyczny , różany, 
wśród zapachu jaśminu.