Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

czwartek, 26 stycznia 2017

Chustecznik romantyczny


Na początek chciałam podziękować wszystkim serdecznie za wszystkie miłe słowa , którymi obdarowałyście mnie pod ostatnim postem. Dziękuję wszystkim dziewczątkom dolnośląskim za miłe przyjęcie , mam nadzieję , że może kiedyś się spotkamy w realu.
Obiecałam , że będę tu zaglądać częściej, ale znowu się podziało, tempo ekspresowe, właśnie załatwiam sobie pracę.
Wklejam więc zaległą pracę, która powstała przed pakowaniem dobytku. 
Chustecznik wykonałam dla koleżanki,  chciała mieć  komplet do kuferka romantycznego, który zrobiłam dużo wcześniej . Postanowiłam , że motyw do chustecznika zaczerpnę z motywu kuferkowego, wydarłam więc z wydruku fragment motywu , drugi fragment zaczerpnęłam z innego obrazu , a pozostałe tło domalowałam osobiście, mam nadzieję , że nie sprofanowałam dzieła znanego artysty. I tak to powstał nowy obraz, gdzie dziewczyna podziwia fruwające gołębie.
Na dzisiaj to tyle , tymczasem pozdrawiam wszystkich cieplutko . 


środa, 11 stycznia 2017

Nowy dom, nowe życie


Witam w Nowym Roku z Szewc koło Wrocławia. Tak,tak , wybyłam z kochanego Przemyśla pod Wrocław. Mogłabym napisać całą epopeję na temat przeprowadzki,  ten,  kto się przeprowadzał z jednego końca Polski na drugi jej koniec, z przydasiami zbieranymi pieczołowicie przez trzydzieści lat, ten wie o czym mówię.
   Pamiętacie jak z chorą nogą przeleżałam cały lipiec, dusząc się od gorąca w bloku i  znikąd pomocy? Miałam czas myśleć nad swoją niedolą, zazdroszcząc wszystkim kawałka ogrodu i wielu innych rzeczy , które wtedy ratowały by mi życie. Misiek też od dłuższego czasu siedział markotny, lata emerytalne płynęły , a jemu brakowało zajęcia. Jednocześnie moje dzieci zaczęły myśleć o kredycie i swoim mieszkaniu, my o swoim małym domku.
    Zdecydowaliśmy o połączeniu swoich sił i możliwości, wprawdzie układ bardzo ryzykowny, nie mniej jednak dający możliwość zakupienia domu w pobliżu Wrocławia, tak  aby dojazd do pracy był dobry, dom z ogrodem i na wsi.
    Nastał wrzesień , wybraliśmy się na urlop do dzieci, które zaplanowały nam wycieczkę tematyczną pn." Zobaczmy kilka domów na sprzedaż, a nóż, widelec coś się nam spodoba " . I stała się rzecz niebywała, dom, który kupiliśmy nie był na liście, znaleziony w przeddzień wycieczki , oglądnięty pobieżnie, stał się naszym domem.
   Po drodze przebrnęliśmy przez załatwienie kredytu w banku, stertę papierów, porządkowanie piwnicy , następnie domu i pakowanie, załatwienie transportu, sprzedanie mieszkania, zwolnienie z pracy, pożegnanie przyjaciół, rodziny, miasta w którym przeżyło się trzydzieści lat. Były łzy i żal, ryzyko i wielka niewiadoma a jednocześnie radość, że coś nowego w życiu się zaczyna.
Od 20.11 mieszkam w dwurodzinnym  domu, z ogródkiem, na wsi, 3 km od rogatek Wrocławia. Próbujemy się zaprzyjaźnić z nowym domem, ale on jeszcze ma swoje kaprysy. My, czyli ja i Misiek, oraz dzieci zaczynamy praktycznie od zera, remontujemy , naprawiamy. Właściwie do Świąt Bożego Narodzenia gruz i kurz sypał się z każdego kąta. Obecnie część prac wykonaliśmy, a resztę pcha się do przodu. Pracy ogrom, mam nadzieję , że damy radę. 
Mnie jeszcze czeka poszukiwanie nowej pracy,  na razie zrobiłam sobie przerwę, aby jakoś ogarnąć ten chaos.  


Ze względu na powyższe aspekty mam wytłumaczenie czemu mnie w blogowym świecie zabrakło, mam też cichą nadzieję, że nie zapomnieliście o mnie . 

Życzę więc wszystkim i sobie Szczęśliwego Nowego Roku, aby marzenia mogły się spełniać.