środa, 27 października 2010

Chaos robótkowy



U mnie jak widać na zdjęciu trwa chaos robótkowy, tak wiele prac mam pozaczynanych że nie bardzo wiem za co mam się zabrać. Wszystko zależy od mojego zmiennego nastroju, albo chwytam wróżkę, albo fiołki albo zaczytuję się w Marii Antoninie i przy okazji szperam dodatkowo w historii. Pomiędzy dyżurami plątam się w robótkach , wszystko w kąciku robótkowym ( czyli na stole w "salunie") leży razem i zrobił się wielki bałagan. Nie umiem się skupić na jednej rzeczy. A że czasu ostatnio mało to wygląda jak wygląda. Jednocześnie na stole w kuchni drugi bałagan z decu, przygotowuję deskę pod moją haftowaną ikonę i inne co nieco. Pomocy potrzebuję chyba u psychologa, myślę że to efekt stresu związanego z pracą ale o tym pisać nie będę. I takim to sposobem zatkałam się blogowo, znowu mam zaległości. Z tym chaosem idę robić porządki bo nie ukrywam w domu też panuje chaos, musi powstać jakiś plan bo inaczej nie zapanuję nad niczym. Miłego dnia więc życzę wszystkim odwiedzającym mojego bloga z nadzieją że za chwilę coś uda mi się ukończyć i pokazać, a tym czasem żelazko w dłoń i zapanujmy nad stertą prania. Brrrrrrrrrrrr ale ja tego nie lubię, nuda.



A tutaj zdjęcie postępów mojej córci w haftowaniu Sankt Petersburga , jak widać chyba ma to po mnie, zostawiła sobie najlepszy kęsek w postaci kolorowej cerkwi na koniec i wyszywa boki obrazu. Bardzo pracochłonny obraz ale cieszę się że jeszcze go nie zostawiła i powoli brnie do przodu.

20 komentarzy:

  1. Mama zdolna i córka utalentowana ... Prace na pewno będą piekne bo teraz juz widać zarysy piękna. A co do prasowania ... no nuda... staram się czasem oglądać jednocześnie tv a przynajmniej sluchać by nie oszaleć ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele prac masz rozpoczetych. U mnie jest tak ze jak czegos nie skoncze to nowego nie zaczynam;-)
    Ale wlasnie mi najtrudniej jest z rozpoczeciem robotki, dlatego moze Twoja metoda jest dobra, kto wie.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj to tak samo jak i u mnie! Tysiace prac pozaczynanych i nie skonczonych, a ja juz mysle o kolejnych. Z ta tylko roznica, ze prawie wszystkie robotki sa poupychane po katach i maz ich nie widzi. A czego oczy nie widza.....i nie ma ani pretensji, ani balaganu. :-))
    Zachecaj corke do haftowania, bo warto. Widzialam kiedys postepy pracy i koncowy efekt (chyba) na KAANie. Imponujacy obraz.

    OdpowiedzUsuń
  4. To się nazywa artystyczny bałagan..hihihi i nie daj sobie wmówić nic innego.Też nienawidzę prasowania,a szczególnie prasowania wykrochmalonych serwetek...robię to jak już muszę czyli dwa razy do roku.Ja haftuję w kuchni i cały parapet zawalony mulinami ze okna nie idzie otworzyć tylko uchylić i nazywam to artystycznym bałaganem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana Asiu,przede wszystkim-przepięknie Ci dziękuję za cudowne życzenia,które napisałaś mi w komentarzu.Dawno nikt nie życzył mi aż tak pieknie....Dziękuję!...
    Jak widzę-u Ciebie tak samo,jak u mnie.Też pozaczynałam całą masę prac,wszystko chcę zrobic,ale nie mam czsu,a jak juz go mam,to zachowuję się jak dzikus robię wszystko na raz,czyli nic:-( Na szczęście opanowałam znienawidzone prasowanie-jestem na bieżąco przynajmniej w tej kwestii,czego i Tobie życzę :-) Pozdrawiam Cię bardzo,bardzo ciepło i życzę Ci wszystkiego dobrego,Maja
    PS-i jeszcze coś od Markowskiego i Sygitowicza: "...to,co w sobie masz-sprawia,że chce się życ..."

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie dziękuję , dzięki tym wpisom wiem że nie jestem odosobniona w mistrzowskim stwarzaniu chaosu , zazdroszczę uporządkowanym osobom tak jak Atenie czy mojej siostrze, chciałabym choć raz zrobić jakąś pracę od początku do końca nie zaczynając innej, ale chyba to niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja uwielbiam chaos robótkowy! :-) To dla mnie same pozytywne rzeczy, bo, jest, z czego zrobić, jest, co zrobić i jest chęć i siła.
    A z czasem to juz tak jest. Ten zawsze nie nadąża! ;-)
    A córka widzę zdolna tak samo jak mama! To kolejna pozytywna rzecz, jaką widzę w Twoim poście. Widzisz, same pozytywy!
    p.s. Czy na tą zakładkę jest gdzieś jakiś wzór? ;-) Tą z pierwszej fotki. Ja bym prosiła, jeśli można.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, tak, mam tak jak Atena, póki nie skończę jednej pracy, to nie zaczynam kolejnej. A jeżeli coś zacznę to tak mnie pochłania, że czasem nie jestem w stanie pomyśleć o codziennych obowiązkach...mam wtedy bałagan ale nie artystyczny, tylko domowy !

    OdpowiedzUsuń
  9. Mówią, że puste biurko jest oznaką pustego umysłu ;) uwielbiam artystyczny nieład ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoja zakładka krzyczy do mnie: "Chcę siostrę bliźniaczkę, może być młodsza:)" Błagam o wzorek albo namiar gdzie można go znaleźć.
    marinaduch.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdy z nas jest inny, więc metody pracy, artystycznego wyżywania się mamy też różne. Podobnie u mnie, mnóstwo prac "ponadgryzanych", fruwających po domu. Ale inaczej sobie nie wyobrażam. Nie potrafię skupić się na jednej rzeczy od "a" do "z" - może wynika to z temperamentu.
    Twój post wróży super ucztę dla nas, będzie co podziwiać :)
    Ukłony dla córki. Po ilości nici, które widzę na zdjęciu, już wiem, że haft będzie cudny.
    P.S. Ja akurat lubię prasować. Nie znoszę mycia okien.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jasminku! Witaj w klubie:))))))))))))
    Nie obraz sie ale czytajac Twojego posta pomyslalam....fajnie, nie jestem sama.... U mnie nici sa wszedzie...zwlaszcza gdy ostatnio zabralam sie za ich farbowanie...robotek rozpoczetych mam....kilkanascie, w tym dwa obrusy.. szafka rogowa w kuchni(!!!!) zapelniona jest akcesoriami do decu, pomimo faktu, ze dysponuje 110metrowa piwnica w ktorej sa wolne pokoje.......
    Dlatego nie zadreczaj sie, uwierz jest nas wiecej;)
    Corci gratuluje ambicji, faktycznie obrazek jest wiecej niz zapowiedzia mrowczej pracy, chyle wiec tymbardziej czola:)
    Pozdrawiam Cie cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  13. Może i chaos, ale za to jaki piękny! Widać, że praca wre:)) Zwróciłam też uwagę na zakładkę, jest śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  14. ...a ja niestety nie potrafię robić kilku rzeczy na raz... przynajmniej jeśli chodzi o wyszywanie. Niedojadam, niedosypiam, ale muszę skończyć jedno zanim wezmę się za nowe. Właśnie teraz iglę mam rozgrzaną do czerwoności przy wyszywaniu skarpety i powtarzam sobie, że powinnam sobie dać juz spokój z takimi dużymi projektami, bo w domu wszystko leży odłogiem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj żebyś widziała mój chaos ;-))))).
    Piękny obraz będzie. Trzeba córkę dopingować żeby nie straciła zapału.Ja wiem że jet to żmudna praca ale jaki efekt;-)))))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie w odwiedziny. Będzie mi bardzo miło;-)
    http://danusia-sciborowka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Joasiu....kto tego dokona ,jak nie Ty ?!
    Głowa do góry ...smutki precz i do dzieła:)
    Słoneczne uściski zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepiękny chaos i bardzo pocieszny, nie ma co narzekać!!
    Ja jednak wszystko gromadzę w odpowiednich pudełkach[oprócz mebli do renowacji których siłą rzeczy się nie da!] i nie pozwalam niteczkom żyć własną twórczością po całym mieszkaniu.
    Trzymam się z trudem, ale jednak zasady ...jedna praca na raz oj bolesne to bolesne. Przynosi to efekty w postaci zdwojonej siły twórczej...bo już mi się marzy kolejna robótka i ta perspektywa ciągnie mnie do przodu jak rydwan stukonny !

    OdpowiedzUsuń
  19. Stworzyłam wielki post ale mi wcięło , więc napiszę tylko tyle , bardzo dziękuję za komentarze, cieszę się jak mogę czytać jak wy sobie radzicie i jak widzę każda ma swój sposób w zależności od temperamentu i dyscypliny, cholibka u mnie temperament za duży a z dyscypliną krucho, dyscyplinuję się wystarczająco w pracy, a w domu wyłazi szydło z worka. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń