wtorek, 24 lutego 2015

Zaczarowany kuferek z elfem


Chwilę odpoczniemy od kolorów, ale obiecuję ,że jeszcze do nich wrócę.
 Tym razem pokażę wam kuferek z elfem wśród tulipanów.Troszkę  czerni, łyżka kakao, czerwonego brązu, do tego szczypta pyłku kwiatowego. Uzupełnieniem są tulipany wykonane z narysowanego przeze mnie szablonu, następnie pomalowane delikatnie pędzelkiem, przy tym troszkę eksperymentowałam z masą ,wycinając środkowe płatki tulipana i doklejając je tworząc trójwymiarowość. Środek biały, oczywiście nie zabrakło pele mele w drobniutkie tulipanki, I to tyle.
Dziś zapraszam do galerii, nie piszę wiele bo zaczęłam wysiadywać jajka, więc wybaczcie ale już znikam.Pa!

wtorek, 17 lutego 2015

W poszukiwaniu koloru III - podobieństwa

U góry polskie stroje ludowe krzczonowskie, spódnice kolorowe z naszytymi różnobarwnymi tasiemkami, a poniżej kolorowe spódnice meksykańskiego zespołu.

W poszukiwaniu koloru dobrnęłam przez Fridę do Meksyku, przeglądałam folklor meksykański i nie tylko ,doszłam do wielu fajnych wniosków. Folklor na całym świecie kocha kolor, wiele elementów ma wspólnych, trzeba się tylko dobrze przyglądnąć strojom ludowym, deseniom, doborem kolorystycznym itp. Postarałam się na zdjęciach pokazać podobieństwa.

To taka moja mała zabawa, fanaberia, przerywnik i próba w odnalezieniu inspiracji do moich robótek.
Nie traktować tego dosłownie i poważnie, to tylko zabawa kolorem.


Tkaniny Ameryki Południowej po lewej i nasze rodzime pasiaki łowickie,burza koloru.


 Pasiak łowicki i nowoczesne wykorzystanie wycinanek łowickich. 


    Produkty lokalne i wykorzystanie koloru w wyrobach Ameryki Południowej.


 Święte obrazy w zestawieniu z bibułkowymi kolorowymi kwiatami po lewej i meksykański święty obraz udekorowany w kwiaty po prawej.
Haft w  róże łowickie po lewej  i haft meksykański po prawej.


Niebieski dom Fridy i niebieska polska chata .

sobota, 14 lutego 2015

W poszukiwaniu koloru II - zainspirowani Fridą Kahlo


Tak jak obiecałam poprzednio, będzie dużo, dużo koloru. Pisałam w poście poniżej , że patrząc na kuferek, który wykonałam, przyszły mi na myśl skojarzenia ze stylem Fridy Kahlo, nie mogłam się uwolnić od tych myśli. Troszkę pobuszowałam w interneciku i wrzuciłam kilka kombinacji i inspiracji , które opierają się na stylu jaki sobą prezentowała Frida. 
 Tą meksykańską malarkę każdy dobrze zna, większość spotkała na swojej drodze jej sztukę, malarstwo, mnie osobiście fascynuje jej historia życia, odwaga bycia sobą, oryginalność. Jej sztuka posiada bardzo wiele nawiązań do kultury meksykańskiej i indiańskiej. Z tego powodu często bywa określana jako sztuka naiwna (prymitywizm) bądź folkowa, nierzadko również jako surrealistyczna. Jej ubiór, jej fryzura zapożyczona z kultury ludowej, przepiękna biżuteria - wystarczy zobaczyć jej fotografie, aby rzuciła się ona nam w oczy, wszystko razem tworzy oryginalny , fascynujący obraz, nie sposób przejść obojętnie, bez względu na to czy nam się to podoba , czy nie.       
       Wielu kreatorów mody pochyliło się nad Fridą , poszukałam  stylizacji, w których najbardziej fascynuje mnie dobór koloru i faktur, zapraszam do oglądania inspiracji " fridowskich" i do polubienia koloru w dobie, gdzie wszystko jest białe i tak strasznie ułożone, może trochę szaleństwa trzeba wprowadzić w życie, aby je mocno poczuć.


Patrząc na ten obraz nie macie wrażenia, że został zainspirowany moim kuferkiem? ha,ha.... Naprawdę to pierwszy był kuferek ,a potem odnalazłam ten obraz. 
Ciekawie w życiu się plecie, człowiek jest taką istotą ,która jest niesamowicie kreatywna, więc w różnych głowach, w różnym miejscu, o różnym czasie powstają podobne pomysły, podobne kolory użyte , niezależnie od siebie, nie wiedząc o sobie zupełnie nic, aż któregoś razu łapiemy się na tym, że nie tylko my jesteśmy tacy genialni, inni już to przed nami wymyślili.Prawda? nie macie czasami takiego wrażenia? 

niedziela, 8 lutego 2015

W poszukiwaniu koloru I - kuferek boho-folk


 Szaro-buro , " nibyzima " ciągnie się jak guma do żucia, mnie natomiast w pewnym momencie zabrakło koloru.Jestem na etapie jego poszukiwania, tutaj zaznaczam, że jeśli ktoś koloru nie cierpi , a tym bardziej chaosu w kolorach i fakturach, to może sobie odpuścić kilka moich postów, bo właśnie o tym będzie.
 Zastanawiałam się od czego by tu zacząć , więc będzie od początku, czyli o tym jak powstał ten oto kuferek. Kuferek miałam w planie wykonać w prezencie dla mojej synowej, zastanawiałam jak go ugryźć, zwróciłam się do przyszłej właścicielki o podpowiedź. Jedno co utkwiło mi w pamięci to słowo " folk". Och jakie to ja miałam pomysły, niestety nie miałam za dużo czasu zastanawiać się i eksperymentować technicznie, przyłożyłam różne  serwetki, papiery i jak zwykle stwierdziłam , że to co ja chcę to nikt jeszcze nie wymyślił, musiałam stworzyć coś sama, sięgnęłam więc do motywu zaczerpniętego z malarstwa L.P 
Uwaga - przytaczam tok myślenia;
 folk - skojarzyłam z jej piękną góralską chustą, zieloną w kwiaty , z frędzlami - przyszło mi na myśl malarstwo Loetiti Pillault ; kobiety , kwiaty , kolory - wybrałam jedną , która najbardziej kojarzyła mi się z moją synową i jej chustą. Następnie dobrałam kolor turkusowy do tła, - szukałam motywu na dół kuferka, postawiłam na pawie pióra, nie dość, że w naszym folklorze motyw ten pojawia się dość często to jeszcze kolory na tej serwetce odpowiadały mojej koncepcji. Motyw wydrukowałam, dokoła motywu domalowałam pędzelkiem motyw imitujący ni to koronkę, ni to frędzelki, coś pośredniego, a jednocześnie całość wieka przybliża się do formy, którą widujemy w ludowym malarstwie  na szkle. Środek kuferka to gama kolorów ,które pojawiają się na pawich piórkach. 
Wydaje mi się , że uzyskałam folkowy kuferek , folk w mojej interpretacji, trochę przewrotny , nie dosłowny. A im bardziej przyglądałam mu się , tym bardziej wydał mi się taki " fridowski" ,styl Fridy Kahlo pomieszany z folkiem rodzimym, styl folk pomieszany ze stylem boho chic, i jak by to nie ujął znalazłam kolor, pomieszałam faktury, a całość do siebie pasuje, nie wprowadza chaosu. 
Taki miszmasz pasuje do otwartych i odważnych osób, nie bojących się wyzwań, mam nadzieję, że dobrze służy nowej właścicielce i dodaje jej energii z samego rana kiedy uchyla wieko i zakłada biżuterię do pracy.


Motyw zaczerpnięty z malarstwa Loetiti Pillault. 


 Niby koronka malowana pędzelkiem. 


Wieko wylakierowane do bólu, nie pamiętam ile warstw lakieru położyłam, motyw wtopił się cudnie w lakier. 


Gama kolorów na piórkach pawich i w środku kuferka. 


Loetitia Pillault i jej malarstwo. 

niedziela, 25 stycznia 2015

Może coś z haftu? - bardzo proszę.


          Zegar odmierza czas cichym tykaniem, ranek miesza się z nocą, szarość za oknem z deszczem i śniegiem , umyka dzień za nocą , coraz szybciej , jak rozpędzony pociąg, a ja w nim jak pasażer , który przez okno śledzi mijający krajobraz . Mam wrażenie , że nie siedzę  w osobowym pociągu , ale już w Pendolino. No i patrzcie, to już miesiąc od Wigilii, choinka już rozebrana, za oknem deszcz i mgła jak w listopadzie, ale się wszystko poplątało. Aby się gorzej nie poplątało, i abym nie popadła w obłęd jakiś, zażywam lekarstwa w postaci wesołej ,chaotycznej  twórczości, a żeby nie było nudno i utrzymane w tempie " pendolinowym " twórczość obejmuje różne dziedziny. Rano lakieruję pudełko, a gdy schnie , kroję i szyję  kwadraty na kołdrę patchworkową, znowu lakieruje pudełko i wracam do kwadratów, a jak mi się znudzi ,wieczorem robię dobrą kawę i siadam do haftu.       
     Doszłam do sedna wpisu, chciałam wam pokazać postępy w hafcie , małe , bo małe, ale rzeczywiście haft troszkę ostatnimi czasy zaniedbałam. Niestety dokoła tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, że nie mogę się tym razem skupić tylko na haftowaniu. Pęd " pendolinowy " trawa.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

"Ala filet" - konturówką zamiast szydełkiem plecione


Och! nie , to nie jest filet z kurczaka , to pudełko na druty. Inspiracją do zrobienia owego pudełka była technika szydełkowa filet, a także pięknie malowane pierniki, a właściwie wzory, które na nich podziwiałam, takie jak te Tutaj i TU Przyglądałam się misternie malowanym kratkom na piernikach z fascynacją, i od lat chciałam spróbować.
   Mając więc chwilę dla siebie pobawiłam się konturówką, jest to dość precyzyjna robota, ale jak fascynująca, jak zajmująca, nareszcie mogłam zrobić coś nowego, coś co mi się bardzo podoba. Nie byłam pewna czy mi się uda w miarę równo namalować kreseczki, ale się udało, no może nie  są idealne, ale jestem zadowolona z pierwszej próby. Ostatecznie w pudełku umieściłam druty, piękne mieszkanko im sprawiłam, tak rzadko je teraz wyciągam, więc już nie będę miała wyrzutów , że je zaniedbuję. Środek pudełka wykleiłam bordowym aksamitem, choć na zdjęciach tego nie widać, możecie wierzyć na słowo , że tak jest.


Pudełko jak lukrowany piernik. 


Recipe ; 

 Jak polukrować piernik ( czyli pudełko piernikowe) 

1.Weź bejcę w płynie i posmaruj pudełko.
 2.Następnie przygotuj powierzchnię pudełka wg. przepisu o lakierowaniu Tu 
3.Jak pudełko piernikowe ostygnie i nabierze krzepy ,narysuj ołówkiem kratkę ( u mnie odstęp między liniami jest 0,5 cm.) 
4.Przyszedł moment na lukrowanie konturówką ( ja użyłam konturówki białej Renesansu, bo taką akurat miałam ), dokładnie i starannie pociągamy linie poprzeczne, gdy one nabiorą krzepy , pociągamy linie podłużne. 
5.Ostatnim krokiem lukrowania jest postawienie perełek Perlen Pen w kratce wg.wzoru dowolnego, u mnie są gwiazdki zimowe. Można dodatkowo udekorować piernik pikotkami itp. 
6.Życzę miłej zabawy przy lukrowaniu. 


Dziękuję wszystkim za miłe komentarze pod poprzednimi postami, a przepis na pudełko piernikowe podaję z wdzięczności za waszą przychylność i cudne, przydające skrzydeł wpisy pod dywagacjami na temat blogu.
Dziękuję i pozdrawiam cieplutko.

środa, 14 stycznia 2015

Alicja - ciemna strona lustra , kuferek na ten temat


Choinkę jeszcze nie rozebrałam, przedłużam ten czas, będąc zatem nadal w krainie baśni wklejam kuferek ,który zrobiony został na zamówienie mojej córci. Obrazek wybrała sama, a mnie pozostało coś na jego temat wymyślić.
Alicja w krainie czarów to książka ,która ma dwa oblicza, jedno dla dzieci , a drugie dla dorosłych. Moja interpretacja Alicji jest tą drugą wersją, tą ciemną, mroczną, pełną tajemniczych podtekstów, trochę psychodeliczną.
 Zawsze ,gdy otrzymam jakieś zadanie polegające na tym ,by  wykonać pracę na określony ściśle temat i to z dokładnie wybranym motywem, a jednocześnie odbiorca nic więcej nie sugeruje, włącza się u mnie kreatywność i wyobraźnia. Nie zawsze jestem w stanie zrobić to co sobie wyobrażam , często zmieniam pierwotne zamierzenie, główkuję, w konsekwencji wychodzi to ,co jest zlepkiem skojarzeń na temat motywu. Raz wychodzi lepiej , raz gorzej , ale na pewno jest to twórcze i zajmujące , takie zadania lubię najbardziej, a im trudniej , tym lepiej. 
Przebieg skojarzeń; - motyw z filmu , gra w szachy ,karty, Królowa Kier - motywy karciane ; wypukłe znaki karciane, - motyw kwiatów na zielonym tle, to jak rewers karty do gry pokrytej ciekawą grafiką , - zieleń , bo kojarzy się z zielenią obicia  fotela na którym siedzi Kapelusznik, -zieleń w środku kuferka, obicie z zielonego aksamitu , tak jak stoliki karciane , może do bilarda, bądź innych gier w kasynie, - zegarek? - czas, zegarek noszony przez Białego Królika. Całość pokryta lakierem aksamitnym , jak aksamit to wszędzie.
I wyszło to, co wyszło.

Ulubione cytaty z książki o Alicji;

Tak, na to wygląda. Odbiło ci, zbzikowałaś, dostałaś fioła. Ale coś ci powiem w sekrecie. Tylko wariaci są coś warci. 

Bo ja uważam, że czas powinien wszystko zapomnieć i wybaczyć albo wybaczyć i zapomnieć. Kolejność nieobowiązkowa, a nawet śmiem twierdzić – dowolna.

 Alicja: Nie! To niemożliwe! Kapelusznik: To tylko kwestia wiary…

 Matka Alicji: Przecież tak nie wypada, Alicjo! Alicja: A co to znaczy, że coś wypada? Gdyby ludzie się umówili, że wypada nosić twaróg na głowie, nosiłabyś? 

Filiżanka z kamienia przywieziona dla mnie z Krymu przez moją córcię. 
 
Inspiracje 



Kapelusznika wyszyłam , a kto ciekawy i nie widział go jeszcze, niech zaglądnie TU