środa, 17 grudnia 2014

Koronkowe dzwonki - zabawa konturówką


Boże ! ale jestem urobiona. 
Co roku obiecuję sobie :
 - że już nigdy nie zostawię sobie sprzątania na ostatnią chwilę,
 - że bombkowanie zacznę w sierpniu, 
 - że inne dekoracje zacznę na Wielkanoc, a może tuż po świętach Bożego Narodzenia,
 - że ......itd. 
Ale mając mój charakter nic z tych postanowień nie zostaje. 
Więc jestem urobiona jak wół.
Pędzę na dyżur - urabiam się po łokcie, pacjentów ponad stan, a nas wcale nie więcej, po dyżurze pędzę do domu i sprzątam, pędzę na nocny dyżur a tam "Bangladesz", pędzę do domu , chwila przerwy na drzemkę i sprzątam, a wcześniej można zastąpić słowo sprzątam, słowem decoupage, bombkowanie i różne inne, i tak w ciągu jestem dostatecznie długo by stwierdzić , że jestem jeszcze durniejsza niż w poprzednim roku. To uleczalne? jak myślicie? wy też tak macie? 
Nawet znalazłam taką sentencję , która pasuje do sytuacji jak ulał;
Ciężko jest dziś być kobietą:
Musisz myśleć jak facet, 
postępować jak dama,
wyglądać atrakcyjnie
....... i tyrać jak wół.

Wyrywając okruszki czasu i dla relaksu , a także abyście całkiem mnie  nie opuściły wklejam dzwonki, które powstały przy zabawie konturówką, uwielbiam rysować wzory, bo nie wiem czy to można nazwać koronkami. 
W każdym bądź razie eksperymentowałam z brokatem, eksperymentowałam z mikrokulkami , a ostatecznie narysowałam koronki na pozostałych dzwonkach. Oto one. 

Wszystkie razem
Koronki wymyślałam sobie ochoczo.
Eksperyment z brokatem i mikrokulkami

Dziękuję wszystkim za komentarze , za czas poświęcony mojej osobie i moim wypocinom. Pozdrawiam cieplutko i ..........pędzę. 

sobota, 13 grudnia 2014

Bombkowanie - radosna twórczość


 Ostatnie półtora miesiąca spędziłam na decupażowaniu, każdą chwilę wolną od pracy malowałam, lakierowałam, szlifowałam, wszystko aby zadowolić innych , bo niechcący obiecałam, bo nie umiem niekiedy odmówić , bo dawno chciałam coś z decu zrobić.Decu w większości wykonuję dla kogoś, pod osobę, która ma otrzymać to coś co zrobię, nie wszyscy są otwarci na nowości, na wydziwiania, raczej podoba im się klasyczny decupage, więc staram się ich zadowolić. Moją kreatywność usypiam, czeka ona w uśpieniu na wolność.
Lubicie wolne wieczory, kiedy można puścić wodze fantazji i tworzyć, obojętnie co , najlepiej to co nam w danej chwili w duszy gra? mmmmmmm............tak to uwielbiam. Tym razem zanurzyłam się w nastrój bożonarodzeniowy. Wyrzuciłam na stół przydasie , które wcześniej  nachomikowałam i wpadłam w trans. Ale to co powstało jeszcze pokażę, a dzisiaj podzielę się z wami moim wolnym wieczorem , może zainspiruję do zabawy?


 Bombki gotowe, wylakierowane, czekają na dekorację za pomocą konturówki i dżetów. Strasznie lubię z nimi pracować, naklejać, błyszczą się kolorami jak kamienie, ale cóż, tylko w Boże Narodzenie mogę ich użyć, bo przecież ma się błyszczeć, bo to cały urok świątecznych wieczorów przy choince, więc czemu nie, naklejajmy, niech się błyszczy.


 W moim pudełku znajdują się farbki metalizowane, brokaty sypkie, śnieżek, perły, mikrokulki , konturówki i inne przydasie, czy "pierdołki" jak je nazywam. W specjalnie do tego zrobionej doniczce trochę pędzli, nożyczek.Tak przygotowana zabieram się do roboty, a właściwie do wielkiej przyjemności dekorowania.
Siedząc i malując konturówką cieszę się, że potrafię to robić, że malowanie daje mi tyle radości i satysfakcji, a świat, co tam świat, on w tym czasie znika.


 Chciałabym was namówić na zabawę dżetami i konturówką, to nie jest skomplikowane ,można urządzić zabawę razem z dziećmi. Do zabawy można użyć bombek tanich, plastykowych kupowanych w tubach, lub wykorzystać stare, które nie nadają się już do powieszenia na choinkę, można je odświeżyć. 


Sięgnijmy po farbki metalizowane, pięknie błyszczą, naklejmy dżety, a potem wzorek malujmy konturówką. Dopóki konturówka jest mokra posypujemy brokatem i zostawiamy do wyschnięcia.


 I oto odświeżone stare bombki. 


 Życzę miłej zabawy i weny twórczej. Następnym razem pokażę swoje wypociny bożonarodzeniowe. A tymczasem dziękuję za komentarze i odwiedziny. Pozdrawiam cieplutko. 


niedziela, 7 grudnia 2014

Dama z pieskiem -rewers


Tak jak obiecałam jest następny kuferek do kompletu z poprzednim, tym razem w czerni i czerwieni dla młodej damy kochającej pieski. Całość wycieniowana od czerwieni przez szarość do czerni.Wieko z motywem dziewczyny z pieskiem pokryte lakierem Touchme, do tego szablon z połówkami kwiatu , pasujący do kwiatka na czerwonym  kapeluszu . Do tego mała koronka namalowana czarną konturówką dopełnia całości.

piątek, 5 grudnia 2014

Dama z kotem - awers


Nadal jestem w temacie kuferków , właśnie ukończyłam dwa, jeden jasny jako awers, drugi ciemny jako rewers jednego medalu, czy coś takiego.Kuferki dla nastoletnich dam, jedna lubi koty , druga do domu zwleka wszystkie bezdomne psy, przynajmniej takie wiadomości miałam od ich mamy. Dzisiaj pokażę awers, czyli  kuferek z kotem, biały z dodatkiem soczystej czerwieni we wnętrzu. Na zewnątrz delikatnie wycieniowany kolorami jakie przewijają się na motywie. Po obu stronach motywu koronka z szablonu, powtórzenie motywu z sukienki dziewczyny, bynajmniej autor miał to na myśli.
 Na dzisiaj wszystko , a następnym razem pokażę rewers, czyli ciemny kuferek z pieskiem.
Życzę miłego wieczoru, zabombkowanym weny, lecę do lakierni, pa.

niedziela, 30 listopada 2014

Maki w listopadzie


Kończy się listopad, w związku z tym wklejam kuferek w maki, bo w grudniu to trochę nie wypada, raczej wiatr przynosi atmosferę świąt ,powinny tu pojawić się przynajmniej bombki.   Jednak ja ciągle jeszcze przy innych sprawach trwam, więc tak jak przepowiadałam będę was bombardować kuferkami. No może niektóre posty zostawię na nowy rok jak się nie zmieszczę w czasie, a może wszystkie pojawią się w grudniu, tego nie wiem. 
Dzisiaj kuferek , na którym pyszni się bukiet polnych kwiatów ,a w roli głównej maki. Bardzo sielski, taki nasz przaśny obrazek, a jednocześnie bardzo elegancki. Motyw wybrany przez nową właścicielkę kuferka, bejca koloru dębu, całość dostosowana do osoby, która owy kuferek otrzyma. Mam nadzieję ,że się spodoba.


 Wieko kuferka od środka okleiłam materiałem w bardzo delikatne kwiatuszki, dodają przytulności kuferkowi. 


Dziękuję za komentarze, jest mi niezmiernie miło gdy do mnie zaglądacie, mam nadzieję, że nie znudzę was tą techniką, hafty powoli też się klarują , będą i one.
Pozdrawiam cieplutko.

środa, 26 listopada 2014

Róże w listopadzie


Ale jestem zmęczona. Jak zwykle za dużo sobie na głowę wzięłam i teraz mam za swoje. Decupażuję intensywnie i niestety na nic innego nie starcza czasu. Będę was bombardować pudełkami, niestety. 
Dzisiaj jeszcze jeden chustecznik , ale obiecuję że ostatni w tym roku.
 Chustecznik przeznaczony jest dla dziewczynki, miał być bardzo delikatny i mam nadzieję, że taki wyszedł. Bez udziwniania, delikatny , klasyczny decoupage. 


Motyw z serwetki w małe różyczki , posypane kwiatkami niezapominajki. 


Dziękuję wszystkim za komentarze i odwiedziny, przepraszam tych ,którzy czują się zawiedzeni tym , że u mnie bombek nie ma, ale wszędzie jest ich tak dużo , że można sobie pooglądać. Może i ja coś w tym względzie podziałam jak zatrzymam czas. Pozdrawiam cieplutko. 

czwartek, 20 listopada 2014

Stare pudełko w nowej szacie.


Szaro, buro za oknem, przemykam się tylko do pracy i z powrotem, wolę teraz swoje cztery katy. Do tego wena mnie ogarnęła, korzystam z niej jak najbardziej. Wprawdzie wszystko się sprzysięga, aby mnie od niej oderwać , nie daję się jednak, a co. Cały stos pudełek u mnie , decupię prezenty pod choinkę , koleżanki znowu mnie podebrały pod włos i nie umiałam odmówić.Wszędzie na blogach bombki, a u mnie pudełka. 

Dzisiaj pudełko z odzysku.
 Koleżanka kupiła sobie dawno temu pudełko , które jakieś chińskie rączki robiły, dziwnie dobrane motywy ; dekor z jakąś damusią retro i blaszka dokoła w palmy. Pudełko było mocno sfatygowane, ulitowałam się i odnowiłam je troszkę. Wprawdzie do palm pasowałby motyw afrykański, ale znalazły się na nim żółto-czerwone róże. Właściwie chodziło o nową szatę i dostosowanie choć trochę do kuferka, który wcześniej już dla niej wykonałam. A oto co z tego wyszło?. 


Od kuchni 



Tak wyglądało pudełko przed przeróbką.

 Naniosłam gąbką Gesso - podkład biały, potem nakleiłam serwetkę, lakierowałam do uzyskania gładzi, na koniec położyłam werniks szklący. Palmy malowałam starym złotem , na to położyłam warstwę bitum ,aby uzyskać efekt staroci, chciałam uzyskać efekt kontrastu między matową metaliczną blaszką, a lśniącą powierzchnią motywu róż.

czwartek, 13 listopada 2014

Płomyki na tamborku

Każdy, kto śledzi moje poczynania i moje wpisy wie, że interesuję się różnymi dziedzinami rękodzieła i nie tylko, więc wpisy są różne. Jednak po waszych komentarzach wiem ,że najbardziej interesuje was mój haft. Niestety czasami to co wyszywam jest na tyle pracochłonne ,że trudno mi często wrzucać haft, rzadko wyszywam hafciki, które można wykonać za kilka wieczorów. Postanowiłam więc podzielić się tym co akurat na moim tamborku się dzieje, a dzieje się dużo. Wyszywam bardzo drobnymi krzyżykami , wieloma kolorami , czasu więc na ukończenie obrazka potrzebuję jeszcze dużo.Wbrew aurze za oknem u mnie kwitnie kolorowy letni ogród , w roli głównej floksy, ja wolę polską nazwę płomyki od łacińskiego słowa phlox czyli płomień nawiązujący do jaskrawo wybarwionych kwiatów tych roślin. Pod względem koloru możemy wybierać od czerwieni przez odcienie różu i fioletu, aż po czystą biel. I na obrazie tak jest, do tego będzie piękna kobieta trzymająca w ręku bukiet z floksów , pełne uroku , romantyczne kwiaty. Wiecie już co to będzie za obraz?............Myślę ,że maniaczki haftu na pewno odgadną. 
Czeka mnie jeszcze dużo pracy, więc dziękuję za wszystkie komentarze , życzę miłego wieczoru przy igiełce, ja na pewno zaraz zasiądę do tamborka i przy kawce zanurzę się w robótce i wspomnieniach o pachnącym wiejskim ogrodzie mojej babci, pełnym płomyków,które tak bardzo kochała.


piątek, 7 listopada 2014

Chustecznik i róże


U mnie znowu chustecznik, ale, ale.........to nie nowość, robiłam go dawno na Sabaciku w Okunince, nie skończyłam i leżakował biedaczek w pudle piwnicznym. Znalazła się okazja, aby go ukończyć i oto wylakierowany otrzymał dodatek w postaci kropek i koronki ,powędrował sobie do koleżanki.

Nie jestem dzisiaj zbyt rozmowna, więc na tym kończę. Pozdrawiam cieplutko wszystkich zaglądających w moje kąty.


 Powyżej zasuszone róże, takie smutne , jesienne .
 A poniżej dla odmiany zdjęcia robione letnią porą, nie miałam okazji wstawić tego bukietu na blog, czynię więc teraz. 

Bukiet różany na różanym obrusie.