Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

środa, 15 lipca 2015

Niespodzianka i wariacje kuchenne

Gocha, Maja, Jasmin

A co u mnie słychać? dobrze i źle. Zacznę od dobrego. 
Spotkała mnie cudowna niespodzianka. Pewnego dnia otrzymałam telefon od Mai " Jestem w Lutowiskach, przyjeżdżam do Przemyśla i spotkajmy się na kawie" . Ło Matko!!!! tak, tak oczywiście, byłam zaskoczona i szczęśliwa. Nie widziałyśmy się parę lat, od ostatniego zlotu w Okunince, o którym pisałam Tu i Tu. Maję z blogu Tymczasem znam od wielu lat, poznałyśmy się na forum Kaiem już nie istniejącego , więc zupełnie wirtualnie, a potem dzięki uprzejmości kochanej Ewy , która nas ściągała do Okuninki ,poznałyśmy się w realnym świecie i przez kilka lat co roku miałyśmy sposobność spotykania się na sabaciku, dekupażowania, haftowania i pogaduch. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, Okuninka też. Przez te ostatnie lata niejednokrotnie myślami sięgałam do naszych spotkań i tęskniłam nie tylko za Mają , ale i pozostałymi dziewczątkami, które pozostaną w moim sercu na zawsze. I choć nie umiem utrzymywać kontaktu telefonicznie, wolę bezpośrednie pogaduchy, to wszystkie one są mi bliskie i tak pozostaną jako moje jedyne przyjaciółki od serca. Widzicie więc jaka była moja wielka radość na to spotkanie, tym bardziej ,że dzieli nas duża odległość między naszymi domami , gdzie Bydgoszcz, a gdzie Przemyśl. 
Oczywiście zaprosiłam Maję do mojego maciupkiego światka domowego. Na ten zew odpowiedziała moja siostra Gocha z blogu Lubię , jedna z czarownic okuninkowych i też do mnie przyjechała na to spotkanie. Spotkałyśmy się więc we trzy u mnie w połowie drogi między Lutowiskami a Tomaszowem, przegadałyśmy całe popołudnie i niestety mam tylko to jedno zdjęcie ze spotkania. Bo ciotki klotki zapomniały o całym bożym świecie , fajnie się gadało, a zdjęcie cyknęły w pośpiechu ,gdy Maja szykowała się do wyjścia. Maja przyjechała ze swoją córcią Basią, która też uczestniczyła w sabacikach, na zdjęciu jej nie ma bo ona robiła nam to ujęcie. Urosła, wydoroślała, wypiękniała, Basiu dziękuję , że mnie odwiedziłaś, zawsze jesteś tu mile widziana. Niezmiernie cieszę się z tego spotkania, Maju dziękuję, że mnie odnalazłaś. 


 Gocha została , na drugi dzień wyruszyłyśmy na łowy do graciarni, dobrze mieć towarzystwo na takie zakupy. Lubię czasami pobuszować , można nieraz znaleźć ciekawe rzeczy, potrzebne czy nie ,to już inna kwestia. Zaszalałyśmy więc obie. A co ja tym razem wyszukałam? - Piękne foremki z malowanymi owocami. Nie omieszkałam już je sprawdzić robiąc deser, mieści się w nich 2/3 litra masy, galaretki, serniczka. Foremki pasują do wcześniej wynalezionej solniczki i pieprzniczki w owoce.


 Zbieram  malowane talerze do codziennego użytku. Lubię rzeczy nietuzinkowe , niesztampowe, wolę jak u mnie jest inaczej niż u innych. A zbieranie pojedynczych egzemplarzy temu służy.


 Kluski leniwe z ziołami smakują wybornie na takich talerzach.

 Recepta 

Około 50 dkg sera białego
 Około 15 dkg mąki 
2 jajka 
Sól
 Bazylia, koperek i natka pietruszki - świeże, drobno pokrojone
 Stopione masełko

 Pycha, polecam. 


Na koniec to złe wiadomości zostawiłam. Jestem na zwolnieniu lekarskim , noga mi ciągle dokucza, mam podejrzenie o Dnę moczanową i uszkodzenie łękotki lub łąkotki, obie nazwy poprawne, mam płyn w kolanie i cystę. Włóczę się po doktorach, jeden dał skierowanie na badania, wyszły dobre, tylko CRP i kw.moczowy podwyższony, drugi (prywatna wizyta) zrobił mi zastrzyk do cysty, zapisał lekarstwo, po tym trochę zrobiło mi się lepiej, ale na jak długo tego nie wie nikt. Do następnego wybieram się jutro, aby wymusić rezonans. Nic w tej Polsce nie można załatwić u jednego lekarza. 
Ale nic to, jak rzekł Wołodyjowski,trzeba walczyć dalej. 

Pozdrowienia ślę, życząc cieplejszych dni i dużo słońca. 

16 komentarzy:

  1. Dużo zdrowia Asiu - cierpliwości w leczeniu i optymizmu. :)
    Spotkanie cudowne, jak miło i serdecznie piszesz o przyjaźniach zrodzonych ze wspólnych zainteresowań i pasji - mam podobnie. :)
    Najmocniej Cię pozdrawiam raz jeszcze życząc zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasminko - przede wszystkim życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i nie podupadania na duchu przez częste wizyty u specjalistów. Miło, że miałaś okazję pobyć w towarzystwie lubianych przez Ciebie osób. Takie spotkania - nawet, jak są krótkie - mogą nieźle podładować bateryjki wewnętrznej siły i dobrego humoru. :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszcze takiego milego spotkania, a Tobie zycze szybkiego powrotu do zdrowia, usciski:)

    OdpowiedzUsuń
  4. That is an extremely smart written article. I will be sure to bookmark it and return to learn extra of your useful information. Thank you for the post. I will certainly return.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaśminko, wracaj do zdrowia - tego życzę Ci z całych sił. Fajnie zobaczyć Was razem na zdjęciu:) A takie spotkania są zawsze niesamowite. Dzięki za przepis na kluseczki, już wiem, co jutro przygotuję na obiad:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądacie Panie tak radośnie...jak podlotki, tylko pozazdrościć takich spotkań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo my jesteśmy podlotki tylko troszkę starsze,ha,ha

      Usuń
  7. Życzę zdrowia, bo ono najważniejsze!
    Takie spotkania po latach są bardzo wzruszające:))
    Kluski bardzo apetycznie prezentują się na zdjęciu.
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne spotkanie, oby takich więcej. Wybierz się w odwiedziny do Bydgoszczy, odpoczniesz samymi widokami jak i kulturą. Ja powróciłam tam w tym roku. Polecam.
    Nigdy nie robiłam leniwych nie na słodko, tylko kopytka tak serwuję, trzeba spróbować, bo za słodkimi obiadami nie przepadam.
    Nietypowe formy odnośnie zakupów. Jeszcze takich nie widziałam.
    Życzę zdrowia. Może trzeba pomyśleć na przekór. Ta choroba to wołanie o odpoczynek? Wyciągnę z niej co dla mnie najlepsze! Czas na rękodzieło.
    Ja też wakacje spędzam na rehabilitacji. Jak na razie działa jeszcze gorzej niż było. Dlatego jedyną górę jaką pokonałam to Ślęża (szłam tam w celach terapeutycznych- wszakże czakram) i opłacało się, dostałam o proboszcza złotego Florena. Zdjęcia na Chwilach.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdrowia zycze, cierpliwosci , wszystko bedzie OK.Takiego spotkania moge tylko pozazdroscic, nie ma to jak
    takie przyjacielskie spotkania, pozdrawiam Ula z G.B

    OdpowiedzUsuń
  10. Super spotkanie, a i zdobycze cudowne. Co do zdrowia to, płyn w kolanie i cystę miała moja rodzicielka- płyn upuszczono przez punkcję i ból ustąpił. A dnę moczanową to już trzeba wyleczyć i chyba bez chodzenia po doktorach się nie da...

    OdpowiedzUsuń
  11. To miałaś niespodziankę. Super, że mogłyście się spotkać :).

    Cudowne rzeczy sobie kupiłaś :).

    Oj, dużo zdrówka Ci życzę i szybkiego powrotu do formy :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Asia , jeszcze raz pięknie dziękuję Wam za spotkanie i za gościnę- ukłony dla Waszych Małżonków :-) Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci szybkiego powrotu do dobrej formy. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  13. Takiego spotkania zazdroszczę, widać, jak one są potrzebne, zdrowia życzę! Pozdrowienia! Dora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne spotkanie. Niestety ja tak daleko od kraju mam marne szansę na taki zlocik wspólnych pasjonatek. Owocowa zastawa taka kolorowa,letnia ,a z przepisiku skorzystam bo nie robiłam z ziołami. Co do nogi to współczuję. Niestety woda w kolanie ma tendencje do ponownego zbierania i pewnie na jednym ściąganiu się nieskończy. Trzymam kciuki za szybki powrót o zdrowia.

    OdpowiedzUsuń