Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

piątek, 30 lipca 2010

Przydasie słowackie i koronka


Odwiedzając Słowację zawsze wstępuję do pewnego sklepiku w Popradzie gdzie kupuję materiały do haftu. Tym razem też się skusiłam, wybrałam stonowane kolory, nie mogłam się do końca zdecydować, najchętniej wzięłabym każdego koloru po troszkę. Przede wszystkim można kupić panamę tj. ta zieleń i ecri, kolorów było co niemiara, opłaca się, 1m panamy kosztuje niecałe 6 euro czyli jakieś 24 zł . Cenzura stała za mną więc nie rozwinęłam skrzydeł zakupowych.


Oczywiście nie omieszkaliśmy zaopatrzyć się  w trunki, rum obowiązkowo do kuchni, piwo, jałowcówkę i dobre wino, nie wytrzymałam i sięgnęłam po nalewkę, wiadomo dla czego, retro i dama to wystarczy , czy dobre to się okaże. Trunkowi nie jesteśmy ale od czasu do czasu kieliszeczek procentowego napoju wychodzi na zdrowie.


Przy okazji wielkiego prania które obowiązkowo wykonuje się po wojażach odplamiłam dwie serwetki wykonane w technice klockowej. Dorwałam w 'wiadomym sklepie", nikt ich nie chciał, były brudne z brązowymi plamami , pewnie po kawie. Nie wiem jak takie cuda można wyrzucić,  obie w ten sam wzór ale różnią się wielkością. Teraz motyle zdobią mój kredensik.


11 komentarzy:

  1. szkoda, ze nie pokazałaś całej- to co widzę wygląda świetnie- a jak sobie radzisz z plamami po kawie? bo mnie nie zawsze się udaje... nie wiem od czego to zależy...Wanda

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakupy myślę, że udane, bardzo ładny kolor tej zielonej panamy. A podobną serwetkę z motylami i ja kiedyś znalazłam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Znane mi sią słowackie sklepy z pasmanterią. pracowałam w Bratysławie i Presovie w latach osiemdziesiątych. Do tej pory zaposiadam zapasy nicianych guzików i kolorowych motków muliny i kordonka. U nas wtedy można było sobie o takim zaopatrzeniu tylko pomarzyć .Serwetki z odzysku sa przecudne. Niewiele osób potrafi docenić takie rękodzieło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wandziu jest mydło przemysłowe które kupuję na bazarze ukraińskim za 2zł, rewelacja, szoruję plamy tym mydłem potem troszkę moczę i schodzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to fajne pamiątki masz z podrózy!!!!A serwetki bardzo ładne i fajnie że udało Ci sie je odczarować!Ładne zmiany blogowe dostrzegam!Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Asiu,zakupy słowackie pierwsza klasa-szkoda tylko,że "cenzura"stała za Tobą (z całym szacunkiem dla Cenzury;-) ) Pozdrawiam Cię pięknie i do zobaczenia w niedzielę! Maja

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne serwetki.
    Zauważyłam Twoje urocze kwiatowe filiżanki.
    Jestem zachwycona.
    Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziekuje za informacje gdzie szukac taniej Aidy, u nas za metr musialabym zaplacic 30 Euro - straszna drozyzna :(
    Serwetki z odzysku naprawde piekne, super sobie poradzilas z odplamieniem, jak widac oplacalo sie w 100%.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zakupy i zbobyczne cudeńka kapitalne! :)
    Zdjęcia smaczne bardzo przy tym , aż miło oko zawieścić! :)
    Na Słowację mam daleko , ale do Czech bliziutko, tylko nie mam pojęcia jak takich sklepików szukać?! ;)
    Klockową koronkę kocham ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że zakupy udane ;-)
    Czekam z niecierpliwością na cuda stworzone na nowych kanwach ;-)
    Dziękuję za odwiedziny u mnie ;-)
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń