Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

czwartek, 7 maja 2015

Jasmin i Klaudyna przy szyciu


 Opowieść o przygodzie z Tildami zacznę od początku.

 Moja córcia  nabrała wielkiej chęci na szycie i choć jej macierz w domu szyła od dawna, ona nie była zainteresowana nauką mieszkając z oną pod jednym dachem. Dopiero gdy wyfrunęła daleko od domu chęci przyszły , niestety , ze względu na dość dużą odległość od domu macierz nie mogła udzielić darmowego kursu szycia. Córcia więc uskuteczniła kurs szycia w miejscu zamieszkania. Wrocław jako duże miasto daje wiele możliwości, Klaudyna wybrała miejsce magiczne i z tego się cieszę, bo chęć szycia u niej pod wpływem tego miejsca i uczącej Róży jeszcze bardziej wzrosła. 
I tu będzie mała reklama, bo choć znam to miejsce tylko z opowiadań Klaudyny i z internetu to warto o nim wspomnieć, tym bardziej że jako kobieta i matka popieram inicjatywy kreatywnych młodych kobiet. Pod szyldem "Róża Rozpruwacz" mieści się nietypowa pracownia krawiecka ,a w nim Róża, która nie tylko pruje i zszywa, prowadzi kursy szycia, ale także parzy dla swoich klientów dobrą kawę, która smakuje wybornie przy turkocie maszyn i pogaduszkach . Możecie sami do niej zaglądnąć , oto filmik znaleziony w sieci; 



Wracam do swojej opowieści.
Misiek spakował mojego starego,niezniszczalnego Łucznika i wysłał do Klaudyny w prezencie i nadzieją , że będzie jej dobrze służył . Klaudyna wymyśliła sobie uszycie Tildowych królików dla dzieci swoich znajomych, no i uszyła, przywiozła je do domu w Święta Wielkanocne zwracając się z prośbą o pomoc w szyciu ubranek.
 Zaraz po Świętach zabrałyśmy się ostro za ubieranie króliczków. I tu mój wkład ; robiłam wykroje, uczyłam ją jak szyć ubranka , jak je wykańczać i takie tam szczegóły. Ale miałam zabawę , ubranka dla lalek szyłam tak dawno , obszywałam lalkę Barbie gdy Klaudynka była mała. Właściwie to chyba obie bawiłyśmy się dobrze, dobierałyśmy materiały , wymyślałyśmy ubranka, szkoda tylko , że czasu było niewiele , bo podejrzewam , że każdy królik otrzymałby więcej osobistych akcesoriów. Moja wyobraźnia nie zna granic, za to czas te granice wyznacza. I wiecie co? spodobało mi się to zajęcie ogromnie, zawsze chciałam szyć lalki, niestety nigdy się na to nie zdobyłam. Dzięki Klaudynce wróciłam na chwilę do swojego dzieciństwa i do dzieciństwa moich dzieci, to było piękne. 


Wszystkie ubranka i czerwony beret wykonane są według moich własnych wykrojów. 

Króliki , spodnie i żółty kapelusz zostały uszyte według oryginalnych wykrojów Tildy. 


Wesoła ferajna jeszcze w domu, króliczki czekają na podróż do nowych właścicieli. 


Klaudyna pozwoliła mi umieścić zdjęcia z sesji fotograficznej, zdjęcia wykonał jej kolega, a na zdjęciach umieszczone jest logo mojej córci.

Uliczny urwis.
Uroczy czerwony berecik mojego autorstwa.
Śpioch
Urocza  Amelia
Amelia  - towarzyszka małej Hani
Ogrodniczka
Teklusia
Mała gospodyni.
 

14 komentarzy:

  1. Są cudowne! :) Muszę kiedyś zaglądnąć do p.Róży, bo jak się okazało daleko nie mam, a nawet nie wiedziałam o jej istnieniu! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękny efekt "zabawy" :-) Najbardziej podoba mi się w tym, że to wspólne dzieło Mamy i Córy :-)
    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglada na bardzo fajna zabawe efekt fantastyczny...pozdrawiam Ula z G.B

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaśmin, cudna opowieść, piękne szycie, a do Wrocławia - zapraszam i potwierdzam.
    Faktycznie U "Róży Rozpruwacz: atmosfera mega... szyłyśmy tam jaski, ale dla mnie już miejsca zabrakło haha

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała współpraca :) Super królaski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Urocze króliczki !!! A chwile spędzone z dzieckiem (małym, czy duuuużym) - bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak pięknie! - i opowieść i króliki, i ubranka, a przede wszystkim- Ty i Twoja Córka....:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne są! Aż mi się zachciało zrobić. Tylko, że ja królika uszyje ale ciuszki nie umiem takie ładne robić, a w tym cały urok tych laleczek szmacianych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Klaudyna coraz więcej talentów ujawnia! Wspólne szycie z córcią bezcenne, a jaki efekt... wszystko cudne. Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo owocna współpraca. Króliki kolorowe i zachęcające do przytulenia. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne króliczki, dzieciaki na pewno się ucieszą, też mam ochotę od dłuższego czasu takiego stworzyć. Super notka i ciekawe miejsce ,, róża rozpruwacz" szkoda że nie w moim mieście.

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany świetne te króliczki, a ubranka bajeczne aż zazdroszczę Ci (oczywiście pozytywnie) tej przygody z nimi :) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  13. Amelia skradła moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Historia Klaudyny - podobna jak z mojego życia. Ja również, kiedy wyprowadziłam się z domu rodzinnego postanowiłam, że kupię sobie maszynę do szycia i będę uczyć się od Mistrza ( Mojej Mamy ). Moim marzeniem jeszcze jest nauczyć się szydełkować . PIĘKNE TILDY!!!

    OdpowiedzUsuń