Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

środa, 27 maja 2015

Wiążę, supłam, przeplatam ....


Całe swoje dorosłe życie haftowałam krzyżykami, robiłam na drutach, szyłam, nauczyłam się decoupage i tak naprzemiennie sobie dłubałam kręcąc się wkoło. Podziwiałam różne techniki, wrzucałam w komputer wiadomości związane z nimi i marzyłam " że kiedyś".      " Kiedyś" nigdy nie następowało z różnych powodów. W czasach mojej wczesnej młodości nie było dostępu do wielu materiałów, nie miałam internetu, potem pieniędzy na nowe przydasie, nie wiedziałam jak się zabrać za to czy owo, a czas leciał nieubłaganie i pół wieku minęło  nie wiadomo kiedy. Gdy w końcu weszłam w drugie półwiecze, czyli osiągnęłam drugą młodość, a  w tym czasie świat otworzył nowe możliwości postanowiłam i ja otworzyć się na nowe techniki. Długo przebierałam, kręciłam nosem, aż w końcu wybrałam - nowym moim zajęciem będzie koronka siatkowa.


Jak pomyślałam tak też uczyniłam, rozpoczęłam poszukiwania w kochanym neciku. Znalazłam kurs koronki siatkowej w Milanówku, sponsor się znalazł bo urobiłam na miękko Miśka,  tłumacząc, że całe życie samouk jestem i chciałabym choć raz profesjonalnie zacząć moją przygodę z koronką. Napełniona szczęściem , z wielką werwą , otwarta na nowe chciałam wpłacić niemałe pieniążki na owy kurs, ale moje przedpotopowe wychowanie nakazywało mi najpierw wykonać telefon do Pani i zapowiedzieć się, dopytując o szczegóły np.noclegi itp. i tak też uczyniłam. I...............zostałam potraktowana oschle i niegrzecznie, chyba Pani w czymś przeszkadzałam albo cóś, przełknęłam upokorzenie starając się miło dopytywać dalej, Pani dowiedziawszy się, że jestem z daleka trochę zmiękła, niemniej jednak niesmak pozostał. Może Pani jest cudowna osobą, nie chcę jej obrazić, ale niesmak, to niesmak.
Wieczorem przemyślałam jeszcze raz to zdarzenie i doszłam do wniosku, że skoro tak to ja  spróbuję sama się nauczyć, a jak się nie zdołam nauczyć to ubiorę worek pokutny i pojadę do Pani na nauki. Zaangażowałam rodzinę do poszukiwania książki i zdobyłam na Allegro książkę z 1973r pt. "Roboty siatkowe" autorstwa Wery Tuszyńskiej. Na neciku znalazłam filmiki "Jak zrobić siatkę" i trochę innych materiałów, w sklepiku internetowym zamówiłam zestaw do koronki siatkowej firmy Prym i nici .


 W pierwszy dzień rozgryzłam pętelki, drugi dzień był tragiczny, pojęłam jak ma wyglądać droga nici między palcami, ale ciągle puszczałam nie te palce co trzeba i nić się plątała.Cięłam i plątałam, cięłam i plątałam, leciały niecenzuralne słowa, leciały przybory na podłogę z nerwów,ale, ale..................wyszło. Myślę, że jak ktoś by mi pokazał jak to zrobić i potwierdził czy dobrze robię oczka byłoby szybciej i przyjemniej.Tu przydał się wrodzony upór, wiecie ja uparta jestem jak stado osłów, nie pojedynczy osobnik, więc choć raz na coś się przydał, bo raczej przysparza mi więcej kłopotów niż radości. Pierwszą siatkę uplotłam z nici ecru i choć niektóre supełki puściły i musiałam je wiązać, a niektóre krateczki są nierówne to i tak jestem z niej bardzo dumna. Potraktowałam ją jako siatkę treningową i rozpięłam ją na ramie, którą przygotował mi Misiek i zaczynam powoli rozgryzać ściegi. Ale o tym innym razem. Na pierwszych zdjęciach widoczna jest biała siatka, to już druga z kolei i ta ma prawie równe oczka. Wykonanie siatki sprawia mi coraz większą przyjemność, bo robię ją już dość płynnie, zaczynam się od tego uzależniać. Nie mogę się już doczekać haftu na siatce, ale to ekscytujące.Więcej o tej technice jeszcze napiszę, mam nadzieję, że ją polubię.


 Jak powstała " Baba".

 Do zaczepienia nitki na której plecie się siatkę potrzebny jest solidny przedmiot, który po pociągnięciu nitką nie upadnie. Każdy radzi sobie jak umie, ja zaczynałam od zaczepienia siatki na krześle lub na ciężkim świeczniku.
Poprosiłam Miśka o pomoc, zawsze twierdzę, że stanowimy dobry duet (Ja wymyślam, próbuję tłumaczyć co chcę i jak to ma mniej więcej wyglądać, a M jako inżynier składa coś z niczego),  trochę różnych pomysłów i jak zwykle pełna improwizacja i recykling. 
Na poniższym zdjęciu doskonale widać przeobrażenie przedmiotów.  Krążek ze sztangi zdobyty na złomowisku i kawałek trzonka od motyki, takie coś otrzymałam od Miśka. Super ciężkie, pożyteczne, nadające się,  ale czy piękne? chyba nie. Musiałam to coś ozdobić. Uszyłam więc pokrowiec, miejsce puste wypchałam napełniaczem do poduszek, związałam i to coś nazwałam " Babą". Teraz  super Baba ma wiktoriański szyk, można bez obawy postawić na stole i pleść, pleść, pleść......................


Dalszy ciąg mojej przygody z Babą nastąpią niebawem........................

27 komentarzy:

  1. Super! Gratuluję zacięcia! Moja ciocia tez się sama nauczyła i to z książki, bo internetu wtedy nie było. Dla chcącego nie ma nic trudnego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może taka samodzielna nauka dłużej trwa ale jaka satysfakcja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam upór i niezłomną wolę,żeby dopiąć swego,zawsze twierdziłam,że internet i książki to moje dwie miłości,ja też po przekroczeniu półwiecza postanowiłam znaleźć sobie jakieś zajęcie i wszystko co robię nauczyłam się dzięki internetowi i książkom.A jak bym trafiła na taką osobę,też bym nie poszła na taki kurs,w końcu to Ty płacisz tej pan i jakieś podstawowe zasady grzeczności ją obowiązują,jak się tak będzie zachowywała,to szybko zwinie interes,powodzenia w dalszym samo-szkoleniu,

    OdpowiedzUsuń
  4. przez Ciebie szukam co to nawydziwiałaś,ja tez samouk jestem w kwestii,drutów,szydełka i frywolitki

    OdpowiedzUsuń
  5. to fakt,że na ramie lepiej się robi.Ja miałam taką ramę ze starego łóżeczka dziecka i powbijałam sobie gwoździe.Haft na takiej siatce jest ciekawy ale daje wiele satysfakcji i jest w obecnej chwili (ja tal uważam)unikatowy.Firanki,które sobie zrobiłam maja już dużo lat ale ani się nie zdeformowały ani nie zżółkły.Jedna wisi w kuchni i ja je po prostu uwielbiam.Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krycha czy jeszcze się parasz tą techniką?

      Usuń
  6. Nigdy nie robiłam, jednak gdybyś napisała to bym Ci wyszukała, przechowywane po mojej babci kartki z niemieckiego katalogu, co najmniej 100 letnie. To jakby skany, gdzieś je pochowałam i ciągle na jutro zamierzam się do tego zabrać. Jak patrzyłam są dość proste i łopatologiczne.
    Jednak w dzieciństwie obserwowałam jak moja sąsiadka robi (kiedyś popularne) siatki na zakupy z żyłki. Pamiętam, że zaczynała od jednego oczka i powiększała po jednym z obu stron jak kiść winogrona. Tak jak u Ciebie, potrzebny był jej patyczek coś na wzór szpatułki i nawijaka na żyłkę (tak jak w wędkarstwie, prostokąt z napięciami, aby przechodził przez oczka).
    Wzory po babci obejmują jeszcze haft na siatce, już rozciągniętej. W jednej ze starych Burd też mam takie wzory.
    Jak już się zabrałaś, to pewnie będą serwetki, lub jakieś firanki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda podpowiedź na wagę złota. Jak coś masz a możesz się podzielić to bardzo proszę.

      Usuń
  7. Moge tylko pogratulowac nowej pasji, jezeli potrzebojesz nowych nici sluze pomoca ...Ula z Gor Blekitnych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula właściwie nie wiem jakie nici są najlepsze i eksperymentuję , a ciebie to już nie śmiem prosić, już dla mnie zrobiłaś bardzo dużo, buziaki.

      Usuń
  8. Dzień dobry!
    Ja również mam zamiar kiedyś nauczyć się tej techniki. Póki co będę podziwiała Pani dokonania. Medal za chęci, upór i odwagę. "Baba" prezentuje się w "ubranku" fantastycznie.
    Gdyby Pani przeoczyła: http://maranciaki.pl/forum/printview.php?t=1644
    tam Batinta - Sro 02 Kwi, 2008 14:33 podaje linki - różne wzory i ściegi, może się przydadzą.
    Życzę wytrwałości.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to ja jestem pod wrażeniem! Za upór, za cierpliwość (mimo padających ostrych słów), za hobby :) Gratuluję nowej pasji i cóż, życzę dużo sukcesów, z przyjemnością będę zaglądać :):):)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem pewna, że kolejne piękne dzieła będą powstawać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też jestem ciekawa gotowej siatki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, Kajka, Coronka dziękuję za komentarze.

      Usuń
  12. Jeszcze raz udowodniłaś Jasminko prawdziwość twierdzenia, że "dla chcącego nic trudnego". Trzymam kciuki za dalsze plątanie-koronkowanie. :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak napisałam firanki robiłam dawno ale tego się nie zapomina.I jeszcze jedno daj sobie spokój z taką niemiłą nauczycielką .Uważam,że nie zasługujesz na to żeby taki babol psuł Ci nerwy.Sama się nauczysz bo to nic trudnego a trudniejsze rzeczy potrafisz robić.Jak trzeba będzie coś podpowiedzieć to się postaram pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu nie omieszkam zadawać pytania , bo myślę że wielu rzeczy jeszcze nie wiem.Palmette dziękuję.

      Usuń
  14. Jestem pełna podziwu dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele, wiele lat temu był u nas taki siatkowy obrus na stoliku, pod telewizorem Szmaragd :D . Niestety, już ani stolika ani obrusu ani tym bardziej telewizora nie ma. Ja podobnie, samouk jestem, ale na iglicy nie nauczyłam się robić. Przed laty byłoby nawet od kogo uczyć się, teraz jednak nie znam żadnej żyjącej osoby w okolicy z taką umiejętnością. Kibicuję Ci bardzo jako sympatyk i miłośnik robótek wszelakich. Tak sobie marzę, że przydałby się nam wianuszek chętnych do nauki wnuczek, żeby było komu przekazać te nabyte umiejętności. Czego Tobie i sobie, jak również innym życzę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem pod wrażeniem. Szczerze mówiąc do tej pory sądziłam, że filet to technika robienia koronek szydełkowych! Po przeczytaniu Twojego posta poszukałam informacji w internecie i dopiero teraz jestem oświecona :)). Niesamowite, że miałaś tyle silnej woli, żeby przebijać się przez te wszystkie trudności, brak dobrych źródeł wiedzy, niemiłą "specjalistkę", i mimo wszystko kontynuujesz naukę. Kibicuję Ci z całego serca i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. "baba" do robienia koronek - szalenie pomysłowa (gratulacje dla inżyniera!) i przepięknie ozdobiona (gratulacje dla Ciebie!) :)))

      Usuń
  17. Marzy mi się nauczenie tej techniki. Próbowałam, ale nie wychodzi mi, chyba nie mam tyle cierpliwości. Plącze mi się i robią się dziury. Tym bardziej podziwiam Czy jest możliwość uzyskania jakiejś porady, pomocy :(

    OdpowiedzUsuń