niedziela, 14 marca 2021

Zastosowanie koralików

Maria Antonina jeszcze bez koralików


Zaczęłam ozdabiać Marię Antoninę koralikami, całkiem przyjemna praca.

Mając całkiem spory zapas koralików postanowiłam wykorzystać je do tego haftu. Dobierałam sobie sama , więc będą się różnić od oryginału, ale za to praca ta wciągnęła mnie doszczętnie. Jest to znacznie ciekawsze od odwzorowywania gotowego wzoru.


 Obiecałam sobie , że będę częściej bywać na blogu , ale niestety praca wysysa ze mnie całą energię, pracujemy w okrojonym składzie, Służba Zdrowia ciągnie ostatkiem sił. Czasami mam wrażenie, że dostanę wylewu, albo zawału na stanowisku pracy.Nie wiem jak długo można tak jeszcze pracować.Do tego jeszcze dostałam uczulenia na kontrast przy tomografii zatok i dodatkowo mnie ścięło.Marzę o emeryturze i wiośnie.Jedyna pozytywna rzecz to to, że zostałam zaszczepiona, więc napięcie i strach związany z pracą mnie opuścił przynajmniej częściowo.

Pozdrawiam cieplutko.Trzymajcie się zdrowo.Jasmin

Moje zapasy koralików.

wtorek, 23 lutego 2021

Mocny kryminał

 
Moje ostatnie odkrycie to seria kryminałów Maxa Czornyja.Przez ostatnie miesiące zaczytywałam się w kryminałach , jak coś dorwę ciekawego to nie mogę się oderwać od książek.Akcja dzieje się w Lublinie, detektyw Deryło rozwiązuje sprawy seryjnych morderców.Fabuła przebiega wartko, czyta się dobrze, niestety fragmenty opisów morderstw bardzo realistyczne , mocne, uważam , że nie dla każdego,polecam, ale tylko dla tych co mają mocne nerwy.
 


Max Czornyj urodził się w Lublinie, w rodzinie o korzeniach niemiecko-rusińskich. Praktykował prawo w Polsce i we Włoszech.Ukończył aplikację adwokacką przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Lublinie.

Autor thrillerów cyklu o komisarzu Eryku Deryle, wydawanych przez wydawnictwo Filia w serii Mroczna Strona. Nakład jego książek sięga setek tysięcy egzemplarzy W 2019 zapoczątkował serię z duetem Langer/Rembert. Jednocześnie tworzy powieści i opowiadania oparte na autentycznych zbrodniach (seria: Na Faktach).

Prowadzi odcinki w 2. oraz 3. sezonie programu "Opowiem Ci o zbrodni", zrealizowanego dla Polsatu.

W lipcu 2020 opublikował pierwszą w dorobku powieść obyczajową z wątkiem historyczno-obozowym "Córka nazisty".


 

czwartek, 28 stycznia 2021

Żona piekarza czy Maria Antonina ?

 

Ostatnio delektuję się haftem firmy Mirabilia pt. "The Bakers Wife" w tłumaczeniu "Żona piekarza" Nory Corbet. 

Nie mogę się zgodzić z tym tytułem, jakoś te barchanki, koronki nie pasują do żony piekarza , raczej skłaniałabym się do epoki Marii Antoniny, a że ja Marię Antoninę uwielbiam, to ja ten obrazek zatytułuję "Maria Antonina z babeczką".

 Wzór otrzymałam dzięki dobremu sercu mojej siostry Gosi i tak jak pisałam delektuję się haftem przez duże D, nieśpieszno , powolutku bo jest się czym delektować. Piękne kolory, nici metaliczne , będą koraliki, więc wszystko co tygryski lubią najbardziej.


We wzorze proponuje się nici Caron Waterlilies, Kreinik Braid,koraliki Mill Hill Beats i tu pojawiła się pewna trudność. Niestety nasze sklepy internetowe nadal są zaopatrzone skąpo w te artykuły, w jednych są jakieś pojedyncze numery nici, lub koralików ale nie mają wszystkich. Do takiego wzoru musiałabym zamawiać w kilku sklepach i tak wszystkich potrzebnych artykułów nie pozbierałabym.

Postanowiłam sobie poradzić w inny sposób, a mianowicie , znalazłam w internecie kolory owych nici,koralików i z zasobów, które już posiadam sama stworzyłam i dobrałam to co mi jest potrzebne.

 I tak Kreinik 9294 stworzyłam z dwóch nici metalicznych firmy DMC E211 i F155 , wyszedł kolor prawie identyczny jak na powyższym obrazku.Cieniowane nici Caron Waterlilies zastąpiłam trzema nitkami nici DMC o nr 3781,209,930.

 Może to nie to samo , ale podobne i też będzie pięknie. Przeszukam swoje zasoby koralików i może też sobie jakieś dobiorę, a może coś dokupię.Warto czasami samemu się pobawić ze wzorem, przecież to tylko wzór , ja mogę coś do niego dodać od siebie.

Tak poza tym to chciałam wam powiedzieć , że kocham wszystkie wzory firmy Mirabilia, mam ich mnóstwo zapisanych, a ciągle pojawiają się nowe. 

Czemu je kocham? Za mistrzowskie  dobieranie kolorów, za nici połyskujące, za koraliki i za precyzyjny wzór i detale.Wyszywając na płótnie bądź kanwie o drobnym splocie uzyskuje się bardzo plastyczny, realistyczny obraz, a ja takie lubię.

Nie cierpię jak przez nici przebija mi materiał, a na aidzie 14 lub 16 wyszywałam w swoich początkach, teraz nadaje się ona , jak dla mnie oczywiście , tylko do drobnych wzorów jak np.zawieszki.

Żałuję , że nie mam za dużo czasu bo haftów Mirabilii powstałoby dużo więcej.

A tutaj małe przypomnienie, hafty Mirabilia , które sama wykonałam dawno temu.

 

"Elizabeth" post Tutaj


 

"Elf Jaśminu" ( Jasmine )Nora Corbett post Tutaj


 

"Zbieranie jaj" (Gathering Eggs)post Tutaj



 

"Aniołek z drzewem" ( Cherub with tree) post Tutaj


niedziela, 24 stycznia 2021

Zimowa opowieść

 

Niby to zimowa opowieść, bo w tle spacer po zimowym lesie , ale tak naprawdę to sama nie wiem co chciałabym napisać.Tak naprawdę to powinny tu się znaleźć  przemyślenia odnośnie starego roku, może plany na ten nowy rok. Niestety stary rok niemile wspominam, a na nowy rok boję się planować cokolwiek.

W grudniu miałam troszkę wolnego czasu, więc sobie troszkę powędrowałam po swoim blogu, coś tam poprawiłam, pozaglądałam tu i ówdzie  i zrobiło mi się troszkę smutno . Poznikały blogi, które uwielbiałam, znikły moje dawne koleżanki blogowo-forumowe i zatęskniłam za nimi i za dawnymi czasami. 

Swoją obecność w świecie wirtualnym zaczęłam kilkanaście lat temu, najpierw byłam obecna na forum gazetowym, potem na forum Kaiem, na którym czułam się fantastycznie, miła atmosfera, duszyczki nadające na tych samych falach, te same zainteresowania.Potem zakładałyśmy blogi i tak sobie pisałyśmy, dzieliłyśmy się doświadczeniem, oglądałyśmy prace i zawsze z ciekawością zaglądałam co tam u której słychać, spotkałyśmy się nie raz w realu i nigdy się nie rozczarowałam .

Potem nasze drogi zaczęły się rozjeżdżać w różnych kierunkach, jedne zmieniły zainteresowania , inne przeniosły się na Instagram, inne ucichły na dobre.Szkoda. Nie powiem ja też mniej bywałam w świecie blogowym, bo się przeniosłam na drugi koniec Polski, trochę mi zajęło zaklimatyzowanie się do nowego miejsca, do nowej pracy, nowego domu, wypadłam z rytmu. Często zastanawiałam się czy nie dać sobie spokoju i też zniknąć.Przecież słowo pisane już nie jest w modzie, teraz ważne są tylko obrazki, skróty myślowe, już nikt nie ma czasu czytać, pisać.

Nie , nie mogę tego zrobić, ten blog to jakby w pewnym sensie mój pamiętnik, czasem jak nie mogę sobie czegoś przypomnieć , mam to tutaj czarno na białym, to mój kawałek podłogi i jestem tu przez dziesięcioletnie zasiedzenie.

Czas pędzi coraz szybciej i ciężko mi za nim nadążyć, ale jeśli Najwyższy da,  to będę tutaj sobie przesiadywać od czasu do czasu, nawet w samotności, odsuwając zasłonkę podglądać  te z was , które jeszcze próbują trwać w blogowej przestrzeni.

Pozdrawiam cieplutko te, które wytrwały do końca moich wypocin, a ja zapisuję w swoim blogu - pamiętniku zimę, jakiej nie widziałam odkąd przeniosłam się pod Wrocław, to moja piąta zima i dopiero zobaczyłam taką zimę jaka w moich dawnych stronach była normą.Cieszyłam się jak dziecko razem ze swą wnuczką, jakbym widziała jakiś cud, a może to i cud , tylko dotąd tego nie doceniałam.

Do zobaczyska

Jasmin







 

środa, 30 grudnia 2020

Zimowa dama Harrisona Fishera

Święta , Święta i po Świętach, tak się mówi. Nie dziwię się wcale , bo jak coś miłego nas spotyka to strasznie szybko mija.

Przed nami Nowy Rok, mam nadzieję , że szczęśliwszy od obecnego.

 Nie wiem jak wy , ale ja mam dość , stres ciągnący się miesiącami, oczekiwanie na strzał wirusa każdego dnia,patrzenie na każdego pacjenta jak na wroga , który ten strzał wykona, dość niepokoju, nienormalności.Mam nadzieję , że w najbliższych dniach mnie zaszczepią. Pójdę jak na bal, ze strachem, ale i z nadzieją na lepsze.


Dzisiaj w roli głównej haftowany obrazek zimowej damy. 

Oj, biedaczka przeleżała w przepastnej szufladzie pewnie z dziesięć lat , jak nie więcej.Nawet nie pamiętam gdzie dorwałam wzór, ale że ja damusie uwielbiam , a te malowane przez Harrisona Fischera najbardziej, z zapałem zabrałam się za wyszywanie. Niestety monotonne haftowanie futra  białą nicią zmęczyło mnie i znudziło.

Rzuciłam więc haft precz i dopiero porządkując swoje przydasie przed Świętami odnalazłam go i postanowiłam ukończyć.Oczywiście nie jest on wyhaftowany dokładnie, postanowiłam zostawić go w takiej formie jak widać na zdjęciach, taki jest ciekawszy moim zdaniem.

Na oprawę nie było czasu, więc przemalowałam ramkę z tych co czekają w kącie. I tak wykorzystałam materiały , które już posiadałam do wykonania obrazka.

Pamiętacie wianek jesienny wiszący nad kominkiem? Już przewiesiłam w inne miejsce, a nad kominkiem zimą króluje Dama Fischera.

Jak już zauważyłyście , nad kominkiem wisi olbrzymia rama, która jest zawsze uzupełniana wewnątrz dekoracją sezonową. To taki pomysł na miejsce nad kominkiem, ze względu na to , że nie mam typowej półki, niestety nie mogę jej tam umieścić , a kominek wydawał mi się smutny bez dekoracji.




Radosnego i szczęśliwego Nowego Roku
z marzeniami o które warto walczyć,
z radościami którymi warto się dzielić,
z przyjaciółmi z którymi warto być i
z nadzieją bez której nie da się żyć!


 

wtorek, 22 grudnia 2020

Bombki Vintage

ŻYCZENIA NA BOŻE NARODZENIE

 
To właśnie tego wieczoru,
gdy wiatr zimnym śniegiem dmucha
- w serca złamane i smutne,
cicha wstępuje otucha.
To właśnie tego wieczoru,
od bardzo wielu już wieków,
pod dachem tkliwej kolędy,
Bóg się rodzi w człowieku.


Radosnych i pogodnych
Świąt Bożego Narodzenia
oraz Nowego Roku...

życzę Wam kochani

Jasmin












 




niedziela, 20 grudnia 2020

Bombki - klasyczny decoupage

 

W tym roku zatęskniłam za zwykłymi klasycznymi bombkami decoupage. Właściwie to powinnam powiedzieć, że to metoda serwetkowa , bo motywy tym razem zaczerpnęłam z gotowych serwetek.Oczywiście nie obyło się z domalowywania np.tła, nieba, dymów z kominów itp.a co bardzo lubię robić.

Pierwsza bombka przedstawia miasteczko zimową porą, oj, bardzo lubię zimowe widoczki, może to dlatego , że zimy u nas nie ma, a śnieg cieszy gdy się niespodzianie przez chwilę pojawi.

Miasteczko można obejść dookoła , śnieg skrzypi pod nogami, sople wiszą na dachach, a ludziska robią przedświąteczne zakupy.

 





 

Druga bombka bardzo klasyczna. 

Zauroczyła mnie  piękna malownicza szopka, Święta Rodzina, zwierzęta, siano, wszystko to co kojarzy się ze Świętami mojego dzieciństwa......................i chciałabym aby takie beztroskie czasy wróciły, czy to jeszcze możliwe?







Pozdrawiam cieplutko

Jasmin