wtorek, 11 listopada 2025

Malowane płytki i wernisaż

 

W październiku odbył się w OKSiR w Wiszni Małej wernisaż prac uczestników projektu"Wisznieński Design" - sztuka użytkowa z tradycji pod kierownictwem Ryszarda Glegoły, prace moje i moich koleżanek.Już wcześniej pokazywałam wam zdjęcia z zajęć TU, ale efekt pokazuję dzisiaj. Skupiłyśmy się na malowaniu płytek kobaltem, płytki były wypalone w Bolesławcu i nie mogłyśmy się doczekać efektu końcowego. Każdy na pewno podziwia piękne naczynia z Bolesławca, ale jak je się wytwarza tego się tak naprawdę nie wie, dlatego dla mnie warsztaty były ekscytujące właśnie z tego powodu. Spróbowałam malowania kobaltem co nie jest łatwe i cieszę się, że mi się udało. Wyobraźcie sobie jak będą wyglądały odnowione łazienki Ośrodka z naszymi płytkami w roli głównej, płytkami na których namalowane ręcznie zostały elementy  zaczerpnięte z rodzimych wzorów ludowych.

We wcześniejszej edycji programu projektowałyśmy strój ludowy , którego koncepcję powstania wymyślił nasz mentor, o tym pisałam TU. Według projektu został wyszyty i uszyty prototyp stroju Wiszeńskiego, eksponuje go manekin Krystyna. Jak będzie uszyty strój w pełnej krasie nie omieszkam się w nim pokazać.

Zapraszam na relacje z wernisażu. 

Ja i moja wnuczka


Z naszych zajęć nagrywany był film , który mogłyśmy oglądać na wernisażu.

Wyeksponowane nasze prace.




To moje wypociny, kompozycja z sześciu płytek.

Krystyna i pracownicy OKSiR-u


Ryszard Glegoła - nasz mentor i artysta, oraz  zaproszony gość Magdalena Topolanek właścicielka "Bardzkie Pierniki Fabryka" w pięknym stroju zaprojektowanym przez Magdalenę.To ciepła i niesamowita osoba,pełna pasji,  warto spojrzeć TU

Wernisaż uświetnił zespół NASTROJE , to drugi raz kiedy się nimi zachwycałam. Julia ubiera się w piękne stroje, a jej wianki na głowę przyprawiają mnie o palpitację serca , takie są cudowne.Znajdziecie ich TU


 


Od kuchni, płytki malowane kobaltem i te same płytki po wypaleniu. 



 

Tę płytkę zabrałam do domu, zaprojektowałam ją w niezapominajki.

 

Dziękuję za odwiedziny, ciepłe słowa , pozdrawiam cieplutko Jasmin

Julia z NASTROJE jesiennie
 

czwartek, 30 października 2025

Harmony Andriany


 Przedstawiam ukończony haft Andriany pod nazwą "Harmony", no nie , może to i harmonia ale dla mnie to "Dziewczyna z kawą , a może herbatą", jak zwał tak zwał. Dziewczyna przeurocza otoczona pąkami róż, mnie ten wzór zauroczył od pierwszego ujrzenia i musiałam go wyszyć.Można go kupić w Coricamo TU. Jest oprawiony tymczasowo w starą ramę zjedzoną częściowo przez korniki, muszę się wybrać do "miasta"czyli Wrocka aby oprawić odpowiednio moją dziewczynę.

Wzór haftowany 46 kolorami na Aidzie 20ct koloru beżowego. 





 
Pozdrawiam cieplutko
 Jasmin

poniedziałek, 27 października 2025

Dama z Jeżykiem

Jesień nie rozpieszczała pogodą , ale i dołożyła pewne problemy , które nie zachęcały na bycie w wirtualnym świecie. Nie oznacza to , że nic się nie działo robótkowo, chciałabym nadrobić zaległości, a zacznę od pewnego obrazu , który widnieje od dziś w banerku.

Obraz jest dziełem mojej córci Klaudyny, wykonany kredkami. Jest dla mnie bardzo ważny, bo otrzymałam go od niej w prezencie, jest sumą moich zainteresowań i życia.

 Przedstawia mnie jako damę w kapeluszu , czemu? no jak to, przecież uwielbiam motyw damy i często w moich pracach motyw ten dominuje. Kapelusz z pawimi piórami, to odnośnik do obrazu haftowanego krzyżykami pt."Pan Paw", możesz przypomnieć sobie Tu, oraz wykonane przeze mnie metodą decoupage kopyta szewskie w motyw pawich piór TU i kuferek w pawie piórka Tu . Wisienką na torcie jest jeżyk w filiżance, wiecie kogo przedstawia ? Oczywiście mojego Miśka czyli Jerzego. Tak ogólnie obraz można interpretować dowolnie.

Popatrzcie jak można rysować kredkami i jak osiąga się efekt cieniowań, nadal podziwiam i cieszę się, że obraz jest mój.

 




Pozdrawiam cieplutko 

Jasmin

niedziela, 28 września 2025

Sierp tatowy

             
Letnie miesiące wykorzystywałam na zajęcia nie koniecznie związane z haftem, dlatego też nie chwalę się ostatnio haftem , który bardzo powoli się tworzy. 

Za to zajmowałam się różnymi innymi robótkami, porządkami i ogrodem. Tak więc nareszcie wydarłam kawałek ściany w garażu , M pomalował mi ją i zainstalował mi regał, na którym znalazły się wszystkie rzeczy potrzebne do pracy w ogrodzie i nie tylko, a które dotychczas "walały " się po różnych kątach. 

Przy okazji zrobiłam sobie pudełko na nasiona, wykorzystując papier ryżowy zachomikowany przed laty , kiedy jeszcze decupażowałam. Był to krótkotrwały zryw, moje koleżanki z warsztatów chciały się pobawić w decupage, więc razem spotkałyśmy się dwa razy i to efekt tej zabawy. Na więcej zabrakło im zapału i ja zajęłam się czym innym. Zatęskniłam za dawnymi koleżankami z forum decu, za wspólnym decupażowaniem w Okunince, to były czasy, eh.

 


Przy porządkowaniu odnalazł się stary sierp, który otrzymał od swego ojca mój M. Ze względu na to , że mamy syna i wnuka postanowiłam sierp zachować dla spadkobierców. Posiadałam bardzo starą deskę , pobejcowałam i umieściłam napis. Teraz sierp tatowy wisi na honorowym miejscu w moim kąciku.



Tu się muszę pochwalić nowymi nabytkami czekającymi na wiosnę.To są dwa kosze kupione na targu w Kazimierzu Dolnym w atrakcyjnej cenie i trzy podłużne, duże , gliniane donice kupione na targu staroci w Miliczu, można powiedzieć , że okazyjnie za grosze.

Ach jeszcze jedna tabliczka z pozostałej starej deski "Mój ogród", coby wszyscy wiedzieli, że to jest mój kawałek podłogi i ściany.

 

Pozdrawiam cieplutko , już jesiennie, 

Jasmin


 

sobota, 20 września 2025

Radosne malowanie na porcelanie


 Lubicie malować? obojętnie jaką techniką i obojętnie czym? bo ja tak, i jak tylko mogę uczestniczyć w warsztatach to biegnę ochoczo. Malowałam farbkami do porcelany i konturówką do porcelany.

Talerz na ludowo i z humorem , w roli głównej tańcząca  kura w stroju łowickim  w wianku z chabrów.

 

Teraz troszkę bardziej poważniej.

Na warsztatach malowałyśmy na kafelkach wzory ludowe wg.wzornika dolnośląskiego. Wyobraźnia  nie zna granic, mnie wyszedł taki oto kwiat wyrastający z serca.

W ramach relaksu poszłam na całość , parę kresek , kilka plam i namalowałam sobie abstrakcyjne cztery pory roku. Łąka na wiosnę, malwy letnie, jeżówka i trawy jesienią, ostrokrzew zimą.Mam nadzieję, że to widzicie. Zastanawiam się jak i gdzie zastosować te moje pomalowane płytki. Może jakieś sugestie?



 Wystarczy tylko nastawić piekarnik na 150 stopni  i włożyć dzieło na 40 min.

Pozdrawiam cieplutko

Jasmin

piątek, 29 sierpnia 2025

Babciny ogród

 

"A mnie jest szkoda lataI letnich złotych wspomnień,Niech mówią "głupi" o mnie,A mnie jest żal"
 
Podsumowując, lato było nijakie , albo deszcz albo spiekota, trudno się było połapać. Kupiony przez syna basen w większości stał zakryty , a jak było gorąco na dworze to i tak woda zimna jak w Bałtyku , więc czasami morsowałam lipcowo. Ale z dwojga złego wolałam deszcz , przynajmniej wszystko było zielone i ja nie musiałam podlewać ogrodu. 
 
Mogłam też spokojnie rozszerzyć mój projekt "dopieścić mini sad", TU w ubiegłym roku pokazywałam co udało mi się zrobić.W tym roku postanowiłam urozmaicić sad dosadzając więcej kwiatów, posadziłam szpaler piwonii, posiałam pod drzewami łąkę kwietną i kosmosy, i oczywiście wsiąkłam w  wyplataniu płocików z gałęzi, których mam dużo po każdym wiosennym cięciu.
Chciałam uzyskać efekt babcinego ogrodu, pełnego kolorowych kwiatów bez ładu i składu, tu nie obowiązuje jednolita kolorystyka, tylko to co się chce mieć na niewielkiej przestrzeni, drzewka pełne pachnących papierówek czy olbrzymich soczystych antonówek, otoczone płocikami na których wiszą mini wiadereczka. Uwielbiam ten zakątek ogrodu gdzie uwijają się pszczoły, gdzie można położyć się na trawie i wdychać zapach ogrodu i marzyć, a potem nazbierać jabłek i upiec aromatyczną szarlotkę. I właśnie dla takich chwil szkoda przemijającego lata.







Pozdrawiam cieplutko Jasmin


niedziela, 24 sierpnia 2025

Malowanie kobaltem i Bolesławiec


 W piątek , tydzień temu byliśmy na wycieczce w Bolesławcu na Święcie Ceramiki. Dawno nie interesowałam się tą porcelaną, choć nie powiem, mam kilka elementów w swoich zbiorach, tym bardziej byłam ciekawa wystawców. Nie rozczarowałam się, była klasyka , ale było sporo nowych wzorów , którymi byłam oczarowana. Założyłam , że sobie coś kupię, więc obchodziłam wszystkie stoiska nie mogąc się zdecydować, niektóre ceny były zaporowe, drogo to muszę stwierdzić, ale w końcu wybrałam dwa dzbanki z firmy Ceramika Rose. Jeden powyżej i jeden poniżej.

Więcej informacji o tym co działo się na Święcie Ceramiki można zobaczyć na blogu o podróżach mojego syna https://www.slothsontrip.pl/, a o nowych wzorach można poczytać Tu.

 

Przy tym temacie pokażę wam relację z warsztatów na których malowałam biskwitowe płytki kobaltem.Oj trudno się maluje, bo to tak jakbyście malowały rozpuszczoną kredą w kolorze wrzosowym. Zadaniem naszym było zaprojektowanie wzoru na podstawie ludowych elementów z wzornika dolnośląskiego , wzór przez nas wymyślony trzeba było rozmieścić na sześciu płytkach. 

Nasze wypociny pojechały do Bolesławca do wypalenia w piecu, co z tego wyniknie to wielka niewiadoma, jestem strasznie ciekawa efektu końcowego, może być to również zupełna klapa, ale jest to bardzo ekscytujące. 

Tutaj maluję kobaltem jedną płytkę dla siebie jako wprawka przed większym elementem, w zamyśle jest to serce z niezapominajkami.


Moja wprawka, chyba trochę za grubo położony kobalt, i chyba popęka.

Mój projekt  na sześć płytek, trochę nieudolne, ale jak wciągające zajęcie. W większości porcelany bolesławieckiej malowana jest pieczątkami, ale już jak kłaść kobalt to już inna bajka, podziwiam twórców.

Pozdrawiam cieplutko

 Jasmin