wtorek, 5 października 2010

Książka - pudełko


Ukończyła pudełko w kształcie książki, prezent który zamówiła dla rodziców Kinia narzeczona mojego syncia . Miały być zdjęcia  jej rodziców ale bardzo słabej jakości wychodziły i umieściłam ich miniaturki na dnie szufladki, natomiast na wieczku książki znalazł się motyw który mnie osobiście strasznie się podoba. Grzbiet otrzymał fakturę z gazy, całość wylakierowany na zupełny mat Fluggerem 20, dodałam reliefy z szablonu i pasty strukturalnej , troszkę na nich złota i miedzi.
Niestety zdjęcia nie najlepszej jakości , można by powiedzieć że robione na kolanie, czyli blacie w kuchni w mieszkaniu studenckim moich dzieci. Wieczorem światło nie pozwalało na zrobienie zdjęć a wyjeżdżaliśmy do Krakowa skoro świt i nie zdążyłam z sesją fotograficzną. Trudno zdjęcia będą takie jakie są, grunt że w ogóle je mam.


Wróciłam wczoraj z Krakowa, zmęczona wrażeniami dzisiaj robię pidżam party, muszę odpocząć, mam nadzieję pobuszować po blogach. Ślicznie wszystkim dziękuję za komentarze , zapraszam na kawkę i podróże w mojej przestrzeni razem ze mną wszystkich zaglądających, pozdrawiam cieplutko.

sobota, 2 października 2010

Zauroczenie Sankt Petersburgiem


Dzięki temu że w domku jest moja Klaudynka, dziecko inteligentne i spokojne , które ma dużo cierpliwości do swojej macierzy odnośnie tłumaczenia na język prosty jak babie na miedzy wszystkie zawiłości świata komputerowego, mam założone konto na picassa.
Ten wpis będzie następną próbą dalszego prowadzenia bloga, mam nadzieję że obejdzie się bez nerwów.

Moja mała dziewczynka postanowiła w tym roku powędrować z plecakiem przez Ukrainę i Rosję, nie muszę tłumaczyć ile tą swoją decyzją przysporzyła mi nerwów, ale cóż dla mnie zawsze będzie małą dziewczynką w realu to dorosła kobieta, studentka i prawo do swojego życia ma. Z podróży przywiozła wiele wrażeń , zdjęć i doświadczeń , ja mam trochę więcej siwych włosów na głowie. Zakochała się też bezgranicznie w Sankt Petersburgu, chce tam jeszcze wrócić. Niedawno obroniła licencjat, zaczyna magisterkę i jednocześnie jeszcze jeden kierunek studiów.

Przyjechała na kilka dni do domu i oczywiście temat robótek ręcznych z macierzą to obowiązek, po oglądnięciu katalogu firmy Needle Art spodobał jej się obraz Sankt Petersburga, wiedziałam że oczy jej się zaświeciły do tego haftu. Wystąpiłam jako adwokat swojego dziecka i tatuś zasponsorował zestaw do wyszywania jako nagroda za naukę ( moje dzieci już przeszły etap wychowania więc tylko nie mówcie że nie wychowawcze)


Zestaw został szybciutko rozpakowany i moja dziewczynka wsiąkła, haftuje z wielkim zapałem jak widać na pierwszym zdjęciu.
Obraz duży, nici DMC, wyszywany na białym płótnie jedną nitką, będzie rewelacyjny, już widzę jak kopułki cerkwi błyszczą złotą nicią, a dziecko będzie miało pamiątkę po wariackiej podróży po Rosji. Długo trzeba będzie czekać na efekt końcowy , znając plan zajęć na uczelni ale czy to ważne ? Ważne że kiedyś to będzie.

Obraziłam się



Obraziłam się na blog ,a właściwie na Fotosik co doprowadziło do zniechęcenia w blogowaniu. Otwieram któregoś pięknego dnia blog a tam puste miejsca po zdjęciach z napisem "zdjęcia chwilowo niedostępne", szlak mnie o mało nie trafił. Okazało się że abonament to ja owszem mam opłacony ale przez wstawienie zaledwie kilku zdjęć z Fotosika przekroczyłam swój transfer i zablokowali mi 24 zdjęcia, akurat tyle ile wstawiłam po przekroczeniu transferu w blogspot. Każą znowu płacić, masz tu babo placek, zzieleniałam i obraziłam się na wszystko a chyba najbardziej na swoją głupotę.
Potem skasowałam wszystkie te zdjęcia na Fotosiku i przeprosiłam gazetowy na którym mam konto i stamtąd wstawiałam zdjęcia na Blox. Na razie działa, moja główka jednak pracuje i zmusza uśpione komórki mózgowe do myślenia co dalej.
Na razie jestem obrażona na blogowanie , wstawię tylko fotografię małych serduszek filcowych które wydłubałam w międzyczasie lakierowania decu a które będą dodatkiem do prezentu dla pewnej pary na rocznicę ślubu.



Obrażanie się ma też dobre strony, zmobilizowałam się do zakończenia moich licznie pozaczynanych prac, ale to innym razem jak przestanę się obrażać.

Oczywiście na was kochane się nie gniewam , muszę jednak przegonić muchy w nosie , pozdrawiam więc cieplutko wielce zadąsana Jaśmina.

niedziela, 26 września 2010

Pani jezior



Ostatnimi czasy zabawiam się we fryzjera, dodaję igiełką uczesanie wróżki. Włosy w realu bardziej w fiolet wpadają ale nie wiem czemu ten kolor jest bardzo ciężki do sfotografowania, zawsze na moich zdjęciach wpada w niebieski. Pozostała do wyszycia twarz a miejsca pozostawione to hafcik z koralikami, to będzie na deser.

Dziękuję za komentarze osobom które to czynią, jest mi z tego tytułu bardzo miło i wtedy wiem że ktoś do mnie zagląda.
Pozdrawiam jesiennie.

czwartek, 23 września 2010

Różowy tydzień - zaproszenie



Zapraszam wszystkich do udziału w akcji Różowej wstążki, bądźmy solidarne.

Na blogu Charlotte są dokładne informacje a tak min.pisze;
"Zapraszam na drugą edycję „Różowego tygodnia” łączącego wszystkie blogujące osoby w przełamywaniu barier strachu oraz niewiedzy przed badaniami profilaktycznymi. Tak jak w ubiegłym roku w dniach od 11-18 X 2010 r, przystrajamy blogi różowymi dodatkami, otaczamy nasze potrawy różowym pyłem nadziei, rozmawiamy zachęcając nam bliskie osoby do badań.
W tej akcji nie ma samotności, bólu, rozgoryczenia czy żalu. Jesteśmy razem. Widzimy innego człowieka. Zostawiamy innym ciepłe słowa, z uwagą czytamy bardzo osobiste notki. Nie jest ważne, jaką postać przybierze wasz udział. Czy będą to cudowne wspomnienia o tych, którym się nie udało, czy o tych, co walczą i wygrywają. Może opiszecie jak wasze miasto widzi profilaktykę kobiet i mężczyzn opisując zastosowane rozwiązania."
Ja ze swej strony  proponuje abyśmy zrobiły robótkowo coś różowego , malusiego na znak solidarności z akcją , co wy na to?

Kulminacyjnym momentem jest 17.X. Międzynarodowy Dzień Walki Z Rakiem Piersi może wtedy każdy pokazałby na blogu coś różowego, mogą to być prace, zdjęcia z kolorem różowym w roli głównej bądź każdy inny pomysł który kolor różowy wyeksponuje albo zamieśćmy chociaż  banerek akcji.

Cieszę się że to moja praca była inspiracją do stworzenia tego banerka, wprawdzie wzór nie mój ale moja interpretacja haftu który nazwałam "Oblicze" posłużył na stworzenie tego banerka. Tym bardziej że miałam osobiste przeżycia odnośnie guzka piersi, znam co to strach i czekanie , solidaryzuję się ze wszystkimi ludźmi przechodzącymi przez to piekło, może takie akcje pozwolą niektórym tego uniknąć. A może przez chwilę jaką poświęcimy tej akcji uratujemy komuś życie?



W ubiegłym roku wiele osób wzięło udział w akcji , zrobiłam wtedy małe podsumowanie i oto link do niego na mój poprzedni blog można zobaczyć  jak zaakcentowały swój udział w akcji niektóre dziewczątka , zapraszam jak ktoś ma czas i ochotę.

Podusia "przypominacz" wykonana przez moją szanowną osobę w ubiegłym roku.





Obrazek przedstawia parę która podczas silnego wiatru nawzajem się podpiera, podtrzymuje. I takiej podpory wszystkim życzę zwłaszcza kiedy życie płata nam figla w postaci " wiatru prosto w oczy" i takich tam różnych zawirowań życiowych.

Jeżeli ktoś będzie chętny przyłączyć się do akcji mogę na moim blogu zrobić podsumowanie ale proszę wtedy o przesłanie na moją pocztę  linku do  waszego blogu  gdzie pokarzecie swój udział w akcji, a ja te wszystkie linki  umieszczę w podsumowaniu.
 
Bądź ambasadorem akcji

poniedziałek, 20 września 2010

Popatrzcie jaki jestem piękny



Jestem zupełnie pochłonięta wyszywaniem wróżki, postanowiłam jednak odpocząć od niej i zrobiłam mały przerywnik w postaci serduszka z ulubionym motywem pawia. Jak tylko zobaczyłam wzór pawia z troszkę przerzedzonym ogonkiem i z nostalgicznym spojrzeniem od razu zachciało mi się go mieć. Wyszywałam nićmi cieniowanymi z różnych motków, dodałam małe cekinki i koraliki na piórka aby nie był tak obskubany. Skojarzył mi się z pawiami w klatce z Ogrodu w Bolestraszycach, one też były zupełnie pozbawione ogonów a tak jeszcze nie dawno spacerowały dumnie strosząc przepiękne pióra. Nie wiem , nie znam się na tym , czy to specjalnie pozbawiono ich ozdoby czy one gubią pióra?



piątek, 17 września 2010

Dzbanuszek truskawkowy



Jak mi coś na sercu leży zabieram się do roboty, wylakierowałam dzbanuszek truskawkowy, oczywiście Fluggerem 70, jak widać można uzyskać mega połysk, brzegi wykończone złotkiem z foli.
Zdjęcie u góry ukazuje dzbanuszek mniej więcej koloru zbliżonego do oryginału, no może dzbanek troszkę jest jaśniejszy. Zdjęcia u dołu dzbanuszek w świetle dnia wychodził biały. Nie wiem od czego to zależy ale nie zawsze udaje mi się zrobić zdjęcie które przybliża kolor danego przedmiotu.
Wniosek, fotograf ze mnie do bani.

poniedziałek, 13 września 2010

Obrusik różany

Zdecydowałam się na usługi Fotosika z którego korzystam od lat, zobaczę co z tego wyniknie. Od dawna płacę za posiadanie albumów , nazbierało się przez wiele lat sporo zdjęć. 

Dla próby wklejam zdjęcia ze starego zasobu Fotosika, zdjęcia różanego obrusiku, stary on ci bardzo, ale nadal go lubię.




Wyszywany na grubym lnie, ostatnio przeszedł wielki szok, został oblany w całości  całą  butelką  Pepsi  przez  mojego  Miśka,   odratowałam   go   swoim  
"ruskim mydełkiem" ale naruszyłam mocno sam materiał, zaczynają puszczać nitki w jednym miejscu, chyba za bardzo tarłam, zobaczymy czy da się naprawić.



Próba się udała , wprawdzie będę musiała jakoś dostosować zdjęcia , są one teraz troszkę inne, no i muszę założyć album zdjęć tylko do bloga, bo bawię się zdjęciami nie tylko moich prac ale przeróżnymi, ot takimi co to się przydadzą jak mi coś do głowy przyjdzie. Oczywiście pisanie posta trwa troszkę dłużej bo muszę wstawiać w kodzie HTML a potem przerabiać cały post aby go jakoś poukładać. Coś za coś.

Chciałabym strasznie podziękować wszystkim tym dziewczątkom które usilnie chciały mi pomóc, wpadłam wczoraj w panikę, ale rady pomogły mi się zdecydować na jakiś krok i podjąć próbę spróbowania jeszcze raz.

KOCHANE JESTEŚCIE I JESZCZE RAZ ŚLICZNIE DZIĘKUJĘ, ZAWSZE MOŻNA NA WAS LICZYĆ.

niedziela, 12 września 2010

Komplecik w różyczki



Jeszcze jedna praca rozpoczęta w Okunince na Sabaciku, ale dopiero ją skończyłam lakierować. Tacka i dzbanuszek na śmietankę do kawy. Ta serwetka w róże bardzo mi się podoba, nakleiłam ją na tacy a na dzbanuszku ta sama wersja ale mniejsza bo to motyw z chusteczki.



Na tacy chciałam uzyskać płytkę imitującą szkło , mam nadzieję że mi się udało tak wylakierować, zastosowałam lakier Fluggera 70, ten sam lakier jest na dzbanuszku.



Oczywiście łapy mnie zaswędziały i dodałam relief dookoła płytki, pozostała część tacki matowa i bejcowana. Dodałam złoty brzeg na dzbanuszku, jakoś nie umiem zostawić nic dziewiczo nietknięte.


Prośba !!!

Kochane dziewczątka jeżeli nie chcecie abym zamknęła blog to pomóżcie proszę. Musiałam dzisiaj zlikwidować kilka postów ze zdjęciami aby móc wkleić dzisiejszy komplecik. Przy próbie wklejania zdjęć ukazał mi się komunikat że wyczerpałam limit miejsca na zdjęcia, nie spodziewałam się tego. Zdjęcia wklejam z mojego komputera, na picassie nie mam albumów odkąd mi je skasowano. Trzeba zapłacić za dodatkowe miejsca, ok , zapłaciłabym te 5 dolarów ale oni chcą aby zapłacić kartą a ja na pewno nie podam numeru karty kredytowej i nie puszczę w eter. Co ja mam robić? czy ktoś miał ten problem? czy radzicie  sobie w inny sposób. Proszę niech ktoś się odezwie w tej sprawie. Bo inaczej zamykam i po raz trzeci bloga już nie będę zaczynać prowadzić.Od razu zaznaczam że wszystkie instrukcje po angielsku odpadają kompletnie jestem z innej epoki i nie radzę sobie z tym językiem.


piątek, 10 września 2010

Różany zawrót głowy



Przeglądając płytki z wzorami i nie tylko, zrobiłam miszmasz  przedmiotów z motywem haftowanych róż, jakoś tak pogoda wpływa na człowieka przygnębiająco , troszkę więc koloru wprowadzam w szare, zadeszczone życie. Idę prasować i na moim stole zagoszczą haftowane róże.

Zdjęcia znalezione w sieci posłużyły za przykład do inspiracji.

poniedziałek, 6 września 2010

Buciki



W ramach przenosin poprzedniego bloga i chęci zrobienia nowych zdjęć bucikom, które dość dawno zostały wykonane i obfocone odkurzam ten temat. Buciki to nieodłączny atrybut damy więc bardzo zainteresowana jestem tematem i powstały małe obrazeczki z bucikami, miałam wielką przyjemność w wyszywaniu detali, obrazki te uzupełniają kolekcję dam w buduarowym przedpokoju. Można chyba mieć takie fanaberie aby mieć buduarowy przedpokój nieprawdaż?








To jeszcze nie koniec na tym, powstała poduszeczka na igły która spełnia główną rolę w dekoracji mojego kuferka na nici, niby mały hafcik ale ile detali i złota nitka, troszkę pracy w to włożyłam ale ta poduszeczka jest moją ulubioną.




Ja wiem że teraz w modzie są jednokolorowe hafty , wszystko w bielach i czerni, nie mniej jednak ja nadal rozkochana jestem w kolorach i uwielbiam te wszystkie dodatki na hafcie, pozostanę więc w klimatach buduarowych.

niedziela, 5 września 2010

Maligna i przenoszenie wzoru z papieru na płótno



Niedawno ukończyłam 18 lat i 360 miesięcy, spoko , nie rozdzierałam z tego tytułu szat, nie rozpaczałam , nie liczę sobie zmarszczek, jedna w tę czy w drugą jakie to ma znaczenie , przecież na twarzy zapisujemy swoje życie i dobrze. Z twarzy starego człowieka można wyczytać wszystko, czy był dobry i pogodny , czy wyrył się grymas wiecznego niezadowolenia lub szyderstwa w stosunku do innych, czy dawał siebie czy brał i ciągle tego oczekuje itd, w mojej pracy sprawdza się i zmarszczki są prawdą o życiu, chyba tylko oczy bardziej odzwierciedlają duszę. Patrzę na upływ czasu troszkę z innej perspektywy, cieszę się że udało mi się przeżyć jeszcze jeden rok, inni mieli mniej szczęścia ode mnie. Urodziny obchodzę bez pompy, spokojnie w zaciszu domowego ogniska razem z Miśkiem, i starczy. Ale mimo to jakaś "maligna " mnie ogarnęła, jakieś przemyślenia, cosik za bardzo zaczęłam się przyglądać sobie i innym. A może to ta okropna pogoda, leje , zimno i nic mi się nie chce. Jak już zarzuciłam siedzenie przed komputerkiem to znaczy że źle się dzieje.
Nie bloguję , nie decupię, nie gotuję , nie sprzątam .....................................tylko krzyżyki mnie jeszcze ratują przed skapcanieniem. Bezmyślnie przenoszę wzór z papieru na płótno i wydaje mi się że sporo wyszyłam, wróżka powoli się krystalizuje.


Tak więc przy okazji odpowiem na pytanie Wandzi, to specjalnie dla niej, a może jeszcze komuś się przyda.

Jak przenieść wzór z papieru na materiał.

Trzeba pamiętać o podstawowej rzeczy, bardzo prostej, każda kratka na wzorze odpowiada jednemu krzyżykowi.


Odczytujemy legendę ; każdy kolor nici ma przypisany do siebie znaczek i np. pełne kółeczko to nici DMC o numerze 550 , dwójka w nawiasie oznacza że potrzebujemy kupić dwa motki muliny, widocznie tego koloru potrzebować będziemy więcej. W ten sposób kompletujemy zestaw potrzebnych kolorów muliny.


Następnie rozpoczynamy robótkę, nawlekamy na igłę nitkę w przypadku który mamy na zdjęciu jest to przecięty kwadracik oznaczający kolor czarny. Odliczamy od brzegu siedem kratek kanwy od dołu i od góry i wykonujemy krzyżyk licząc ile mamy kratek ( czyli krzyżyków) wyszyć nitką czarną , na papierze zamalowujemy ołówkiem bądź pisakiem te krateczki które już wyszyliśmy. I tak powtarzamy, zmieniamy kolor w zależności od znaczka, w ten sposób, bardzo bezmyślny i prosty przenosimy to co jest na papierze  na nasz materiał.



Tu widać moje malunki, stosuję ostatnio ołówek, potem łatwo go zmazać gumką i mam czysty wzór który chowam do kolekcji. Dziewczyny malują pola , inne fastrygują, nigdy tego nie robiłam i nie robię. Każdy ma swój sposób. Oczywiście że jeżeli mamy haft bardzo porozrzucany , albo obły to lepiej jest zacząć robótkę od środka wzoru, określić krzyżyk na środku i wyszywać wg tego co napisałam.

Uważam, że krzyżyki to najłatwiejszy haft , nie ma nic prostszego, Wandziu igła w dłoń i próbuj, zacznij od malutkich hafcików, a na pewno ci się uda.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Torebka gobelinowa


Nie od dziś wiadomo, że obsesyjnym wręcz uczuciem kobiety darzą niewielki zwykle obiekt, do którego zmieści się prawie cały świat. A w którym odszukanie czegokolwiek na czas graniczy niemal z cudem. Torebka, nieodłączny, niezbędny kompan każdej kobiety. Dziś jest dostępna w każdym wymarzonym kształcie i kolorze. Jednak torebka, jaką znamy jest osiągnięciem dopiero XX w.   Sztuka pl

Zgadzam się z tą opinią i na pewno nie jedna z was ma te same odczucia. Moją obsesją była torebka haftowana, chciałam sama wyszyć ale nie wiem gdzie można zakupić części do wykonania torebki, odkładałam więc to dzieło w nieskończoność aż zobaczyłam takie torebki na wystawie tzw "Butiku", oczy mi się zaświeciły i musiałam taką mieć i już, po trupach. Na szczęście trup się nie pościelił tylko Misiek uległ moim błagalnym oczom, wiecie jak one wyglądają , wystarczy że ktoś posiada pieska i popatrzy się w jego oczy w momencie błagania o cokolwiek. No to ja takie miałam, i mam  torebkę, serce mego Miśka jest miękkie. Muszę tylko poszukać innej rączki bo ta mi się nie podoba, troszkę ją odświeżyć i utonąć w szczęśliwości. Tak to kobiecie dużo do szczęścia nie potrzeba.

A to kilka inspiracji znalezionych w sieci które nie dawały mi spokoju.



W historii ubiorów torebkom poświęca się zwykle mało uwagi. O ich formach dowiadujemy się na ogół z zabytków malarstwa i rzeźby oraz nielicznie zachowanych w zbiorach muzealnych egzemplarzy. Będąc przedmiotami użytku codziennego ulegały zniszczeniu, a materiały, z których je wykonywano (różnego rodzaju tkaniny i skóra) nie mogły przetrwać do naszych czasów.



 Początkowo nie przywiązywano zbytniej wagi do form i dekoracji torebek - ozdobne torebeczki w formie woreczków ściągniętych u góry sznureczkiem lub wstążką widoczne są na wizerunkach kobiet dopiero od XV w.
Z biegiem czasu i stosownie do mody torebki wykonywano w coraz ozdobniejszej postaci, m.in. z haftowanych tkanin, wzbogacano je koronkami, układano w plisy - dotyczyło to szczególnie kaletek czyli torebek przeznaczonych wyłącznie na pieniądze. W XVIII w. przy luźnych, nie przepasanych sukniach torebki-woreczki (czasem uszyte z tego samego materiału co suknie) noszone były na przegubie ręki. To praktyczne rozwiązanie utrwaliło się i pozostało do naszych czasów. Wreszcie ozdobna torebka staje się niezbędnym akcesorium stroju kobiecego. Koniec XVIII w. to torebki z białego jedwabiu ozdobione kwiatami z barwnej gazy i muślinu nakładanymi półplastycznie, dekoracje z aksamitu, naszycia łuską pergaminową, barwnymi paciorkami, hafty. Oprócz torebek pojawiają się także portfeliki z bogato haftowanych tkanin.



Damskie sakiewki i portfeliki zdobiono zgodnie z modą ornamentami o romantycznym rodowodzie. Hafty wykonane techniką petit point (czyli haftem półkrzyżykowym) wykorzystywały w tym celu m.in. motywy złamanych kolumn, urn na ołtarzach w otoczeniu płaczących wierzb bądź brzóz, ozdobne litery i monogramy. W latach 1820-1850 kolorowe szklane paciorki pokrywały wszelkie akcesoria strojów damskich i męskich. Wrabiano je do dzianych z jedwabnego kordonku sakiewek, torebek damskich i męskich szelek. Źródło sztuka.pl


Czasy biedermeieru ukochały wzory kwiatowe, ale spotykamy też ornamenty geometryzujące, a nawet sceny rodzajowe czyli podróż w epokę romantyzmu.


Zostałam zaproszona  do zabawy w " Lubię " przez Amalię, Jagnę, Elżunię i Jolinkę.

Dziękuję za zaproszenie i przepraszam ale nie podam dalej. 

A co ja lubię:

1. Lubię jak widać, damy , świat halek , barchanek, koronek , piór i torebek, wachlarzy, bucików, jako ucieczka od szarości

2. Lubię historię tą najnowszą i tą najstarszą, a najbardziej szczegóły życia poszczególnych osób i środowisk, zafascynowana jestem postacią Marii Antoniny

3. Lubię haft krzyżykowy i to namiętnie, nie pogardzam i innymi technikami

4 .Lubię kolory na pędzelku, mieszanie ich ze sobą i chciałabym znowu malować

5. Lubię góry, targanie włosów przez wiatr, powietrze którym oddycha się tylko tam wysoko, wysoko i widoki które przyprawiają o ciarki na ciele

6. Lubię tańczyć, przy tangu omdlewam z przypływu adrenaliny, lubię słuchać poezji śpiewanej i podobnej muzyki

7 .Lubię fiołki i fiołkowy kolor

8. Lubię zapatulić się w koc kiedy jest okropna pogoda na dworze i poczytać dobrą książkę

9. Lubię zapach dobrej kawy o poranku i święty spokój

10. Lubię uśmiech ludzi którym mogłam pomóc.