Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

środa, 1 marca 2017

Metamorfoza komody


Zastanawiałam się jak zacząć opowieść o moim nowym domu , jego przeróbkach i właściwie to nie wiem. 
Może od tego , że odziedziczyłam po byłych właścicielach parę rzeczy , które nie bardzo mogę zmienić ze względu na koszty i inne aspekty. Cała powierzchnia mojego mieszkania pokryta jest płytkami i to włoskimi, przecież na głowę jeszcze nie upadłam aby je zrywać , więc zaakceptowałam stan obecny, Wszystkie ściany były białe,  przybrudzone,   popękane. Odziedziczyłam kuchnię w stylu prowansalskim, kominek w stylu nowoczesnym, meble do salonu drewniane nadające się na taras.
 I tak to zakasaliśmy rękawy i zabraliśmy się do remontu.
Ze względu na to , że biel nie wchodziła w rachubę , pomalowaliśmy wszystkie ściany na delikatne kolory błękitu i szarości, oczywiście najpierw naprawialiśmy niedoróbki ścienne. Z wielkiego salonu wyodrębniliśmy jeszcze jeden pokój, gdzie znajduje się sypialnia mojej córki , która wpada do domu od czasu do czasu, tam też będzie nasza wspólna pracownia. Pokój przechodni stał się biblioteką, jest jeszcze nasza sypialnia , zmniejszony salon, który przechodzi w kuchnię. W łazience odziedziczyłam płytki, które postanowiliśmy zachować, ale dużą wannę narożną wynieśliśmy, zamontowaliśmy mniejszą, aby zmieścić  kabinę prysznicową.  Roboty jeszcze mnóstwo mnie czeka, bo to garaż, pralnia, pokój gościnny, ogród itp. W związku z tym co się u mnie obecnie dzieje będę was bombardować  wiadomościami z frontu. 
Dzisiaj będzie o komodzie.
Nie zabrałam ze sobą do nowego domu żadnych mebli, w związku z tym dokupuję na razie starocie i przerabiam. Trafiła mi się okazja odkupić sosnową komodę wraz z łóżkiem i mniejszą szafką po bardzo niskiej cenie. Łóżko do pracowni i małą szafkę pomalowałam białą farbą kredową, pokażę jak pracownia będzie gotowa. Natomiast teraz pokazuję dużą komodę z pojemnymi szufladami, potraktowałam ją oczywiście ukochaną farbą kredową na biało, a szuflady  różnymi kolorami ze swoich zapasów. Całość zawoskowałam woskiem bezbarwnym, przyciemniłam i postarzyłam woskiem czarnym. Komoda miała wpasować się do ściany w intensywnym kolorze pod nazwą "Kleopatra", kolor na jednej ścianie wedle życzenia córci. Pomieściła ona wszystkie moje drobniejsze przydasie robótkowe. A tak nawiasem mówiąc już tęsknię za drobnymi robótkami, ale na razie tylko duże gabaryty na tapecie.


Na dzisiaj to wszystko, idę spać bo jestem okropnie zmęczona, rano męczyłam inny mebel, potem byłam w pracy, a po pracy znowu trochę działałam twórczo.
Życzę więc dobrej nocki.