Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

niedziela, 17 marca 2013

Maszyna w ruch


Ogarnęła mnie wena szyciowa. Już dawno nie czułam takiej mięty do szycia, świat kolorowych szmatek wciągnął mnie tak mocno że wszystko inne przestało mnie interesować. A zaczęło się od sprzątania przydasiów, zainteresowanie kolorowymi kordonkami, szycie kolorowych ściereczek i robienie kolorowych bordiur...........i kolorowe szmatki. Strasznie dużo tych kolorów , a właściwie to raczej kręcę się wkoło fioletu. Jak tak dalej pójdzie to ten kolor przeje mi się zupełnie. A póki co szyję.
           Misiek widząc moje zacięcie do szycia i powrót tej miłości sprzed lat, postanowił  kupić mi lepszą maszynę do szycia, już zamówiona, czekam na przesyłkę. Oczywiście nie będzie to" kombajn" jaki pokazują niektóre dziewczyny na blogach, niestety jak dla mnie cena (11000 zł ) za taka maszynę jest  jak fatamorgana na pustyni - nieuchwytna, mogę tylko pomarzyć i powzdychać . Jak dotąd szyłam na prostym Łuczniku który ma tylko dwa ściegi i potrafiłam wyczarowywać na nim ciuchy z żakietem włącznie, to i lepszy model powinien mi wystarczyć. Mam tylko nadzieję że się nie rozczaruję, bo już jedną nowszą maszynę kupiłam i sprzedałam, nie dało się na niej szyć, zwykły bubel ( chińczyki w środku siedziały). Powróciłam do mojego starego, wysłużonego Łucznika i pałamy do siebie od dwudziestu kilku lat niezmienną miłością, nigdy mnie nie zawiódł, nigdy nie był naprawiany. Maszyna nie do zdarcia, solidna. Polecam dla początkujących , dla tych którym nie potrzeba nic więcej i dla tych których najnormalniej w świecie nie stać na większy wydatek a lubią szyć. Można śmiało kupić na allegro stary model Łucznika za niewielkie pieniądze. Ja swój schowam , może córcia , a może synowa zechcą uczyć się szyć to na początek przyda się na pewno. 


Na rozruch uszyłam sobie obrusik do kuchni ( miałam ambicję obrobić go na szydełku, ha,ha, ciekawe ile by mi to zajęło czasu),ale że obrus miał być gotowy na Święta , obszyłam go bawełniana koronką. 


Następnie uszyłam fartuszek do kompletu. Nie lubię troczków dyndających mi się na szyi , fartuch jest zawiązywany w pasie. Duża kieszeń przedzielona na pół.
 Jak się ma kilka kuponów materiału w podobnym kolorze i różnych deseniach, wielką przyjemnością i zabawą jest komponowanie wzoru, mnie w każdym bądź razie wciągnęło. 


A to moja modelka. 


Wielki szyciowy bałagan, uskuteczniam go w kuchni i na razie spod góry szmat nie widać przygotowań do Świąt. 


Ciąg dalszy nastąpi........... 


Dziękuję za wszystkie miłe komentarze, za odwiedziny i życzę miłej niedzieli , udanego tygodnia przy robótkach.

30 komentarzy:

  1. Ja również lubię fiolet. Obrus wyszedł jak dla mnie idealnie, ale jestem ciekawa tych poukładanych a jeszcze nie zszytych patchworkowych kwadracików.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fartuszek jest tak sliczny że aż szkoda go brudzić w kuchni przy garach!A taki fioletowy obrus na stole to dodaje energii w czekaniu na wiosnę.Ja też mam Łucznika 34 lata i wspaniale szyje.Tylko raz był naprawiany!I dopóki się nie zepsuje to go nie zmienię.Odpukać!!!Pozdrawiam...))

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne prace, a obrus z ta koronką wygląda wspaniale - taki gustowny:) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne rzeczy szyjesz,szkoda że po 1 nie mam drygu do szycia,po 2 doba chyba musiałby mieć 48h:)pzdr

    OdpowiedzUsuń
  5. Spory urobek! i cudne te fiolety!
    Ja mam dokładnie ten sam model Łucznika i kiedyś wydawało mi się, że to zabytek techniki, ale czegóż mu właściwie brakuje? Ushii napisała kiedyś genialny post o maszynach do szycia - polecam! http://ushiilandia.blogspot.com/2013/02/raz-jeszcze-o-maszynach-sow-kilka.html , po przeanalizowaniu doszłam do wniosku, że moja ma prawie wszystko :) Marzy mi się tylko hafciarka z prawdziwego zdarzenia, np. do ozdabiania hektarów pościeli, zasłon itp, bo ręcznie na pewno nie dam rady :) I to już rzeczywiście będzie spory wydatek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Ushii, skorzystałam z jej rad, zobaczymy czy będę zadowolona.

      Usuń
  6. Luczniki, te starsze w szegolnosci sa "nie do zdarcia", mielismy lata temu takiego, szyli na nim wszyscy i wszystko i ciagle jeszcze dzialal:)
    A swoja droga, jesli ktos szyc jako tako ptrafi, to wcale mu do tego zadnego "kombajna" nie potrzeba, choc z pewnoscia z czasem takie zachcianki "sie miewa". Ty, dajesz sobie wspaniale rady przy Luczniku, ale zycze Ci zeby ta nowa maszyna w zupelnosci Cie zadowolila :) Pozdrawiam niedzielnie i juz na nowe dziela, szyte na nowej maszynie, czekam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam starą singerkę ,miała ponad 30 lat,ale szyła jak nówka:))ciekawi mnie Twój cd:)))teraz mam elenę i też jestem bardzo z niej zadowolona,idzie jak burza,,,tylko cichutko:))))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe robótki - zwłaszcza fartuszek urzekający:)) Kupiłam sobie onegdaj maszynę fińską "Janome" -za 500 zł - przeskok z Łucznika kolosalny - jestem z niej bardzo zadowolona:) Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczny obrusik i fartuszek a co do maszyny mam ten sam typ. dostałam od rodziców jak miałam 17 lat .długo jej ostatnio nie używałam i teraz troche mam problem z jej uregulowaniem bo mi kulkuje ,a chciałaby coś takiego ślicznego uszyc jak ty.
    pozdrawiam pa

    OdpowiedzUsuń
  10. Ślicznie tu u Ciebie, "Krajanko".
    Ja mam baaardzo starą Singer i też szyje trzema tylko ściegami, czasami nici plącze ale do takich celów jak Twoje wystarcza mi w zupełności. Zawodową krawcową już na pewno nie zostanę.
    Piszę tu po raz pierwszy, ale teraz to się zmieni. Piękny jasminowy decoupage podziwiałam jeszcze na Kaiem .
    Pozdrawiam.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne fiolety, czekam na resztę - czyli skończone kwadraciki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczne odcienie i desenie. Lawenda. Moje ulubione kolory. Łucznik starego typu u mnie zawsze sprawdza się najlepiej i pomimo, że pod mój dach trafiają różne cuda nowej generacji, to i tak prędzej czy później wracam do staruszki.
    P.s. Jasmin, wydepiluj łapki :) :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misiek nie zgadza się na depilację, niestety.

      Usuń
  13. Ja też uwielbiam szyć i na takim Łuczniku szyłam w czasach szkolnych :) Maszyna jest do dziś w użytku mojej mamy i o naprawie nikt do tej pory nie słyszał. To były sprzęty :) Jasmin jesteś niesamowita... zawsze coś nowego wyczarujesz. Czyżby patchwork był w planach ? Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. matko kolor niesamowity aż gałki wylazły mi z orbit,piękny.Ja też mam łucznika ma ze 25 lat i z tego co pamiętam nigdy się nie psuł po za jakimiś drobiazgami,stare sprzęty służą tyle lat nie to co teraz bubel na bublu.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudnie - fioletowo u Ciebie :) Wszystko jest śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciebie naszło na szycie z niesamowitym efektem zresztą, ja nie mogę przestać wysiadywać jaj, a ma jeszcze do uszycia nowe zasłonki do kuchni. Podrzucić ci? Odstąpię ci za to parę jaj !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia szkoda że na to nie wpadłyśmy wcześniej , chętnie bym się zamieniła, tyle że podróż w tę i z powrotem może potrwać i nie zdążymy na Święta.

      Usuń
  17. Piękne ożywcze barwy. Jak fartuszek to przypomina mi się moja babcia. Ja w fartuchu nic nie potrafię zrobić.
    Mam trochę nowszy choć 26 letni Łucznik (884)mimo swoich lat to nadal na chodzie a zszyłam mim tyle, że nawet niektórych rzeczy nawet nie pamiętam.
    W komórce drugi jeszcze starszy i lepszy (bo cały metalowy i z szafką do montażu z pedałem). Ten po babci. W domu mam ukochane cudeńko po drugiej babci. Muszę kiedyś go obfonić, bo Singerek pełni też rolę szafki.
    Gratuluję weny, bo ja ostatnio od maszyny to z daleka. Widocznie za dużo się w życiu naszyłam.
    Podrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam awersję do szycia przez wiele lat, chyba też za dużo szyłam ,ale teraz naszło mnie ponownie.

      Usuń
  18. Piekne cudenka tworzesz ,ohhh i te fiolety gratuluje
    Ula z Gor Blekitnych

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakie swietne szyjatka, fartuszek jest fantastyczny!
    A z kwadracikow bedzie jakis wiekszy patchwork?
    Ja kupilam niedawno tzw "kombajn" fakt okrutnie droga ale jak szyje, marzenie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą patchworki i to kilka, zazdraszczam tej maszyny, och,ju.

      Usuń
  20. Zazdroszcze pasji i cierpliwosci do szycia, te patchworki są cudowne! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze, że tę miętę czujesz! Bardzo dobrze! Niech Ci cały czas niezmiennie tak pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajny ten szyciowy bałagan i ciąg szyciowy. Tkaninki i dzieła z nich wykonane piękne. Serdecznie pozdrawiam. Jola

    OdpowiedzUsuń
  23. Fartuszek jest przepiękny! Fajne kolory :)
    A w dodatku zapowiedź wspaniałych patchworków!
    Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy :))))

    OdpowiedzUsuń