Zapach Jaśminu to świat widziany moimi oczami, pełen kolorowej bajki, pachnący jaśminem i ulotnością . To moje pasje, inspiracje, echa minionych epok, zachwyty nad pięknem natury, mistyką gór. Wchodzę więc do świata wyobraźni przez kolory farb , przez haft, liczę krzyżyki i niecierpliwie czekam na to co wyłoni się na płótnie , maluję igłą i nitkami, pędzlem i farbami świat pełen kolorów, kwiatów , dam i koronek.
Zapraszam

wtorek, 23 września 2014

Na połoniny, na zielone

Jagodowiska w czerwieni
Och! znowu mam zaległości w pisaniu, a przecież na ścieżce wakacyjnej nie może zabraknąć moich kochanych Bieszczad. Byłam, a jakże, tym razem zakotwiczyłam w Ustrzykach Górnych, w samej osadzie nie ma nic specjalnego , ale za to jest to dobre miejsce jako punkt wypadowy na szlaki wiodące w różnym kierunku. Z Ustrzyk Górnych w sezonie kursują busiki i można dostać się dalej , więc punkt noclegowy jak najbardziej do polecenia.
Tak też zrobiliśmy, busem dojechaliśmy do Berehów Górnych (Brzegi Górne), ja tę pierwszą nazwę wolę i skierowaliśmy swoje kroki na Połoninę Caryńską.
Berehy Górne (Brzegi Górne) to położona pomiędzy połoninami Caryńską i Wetlińską, nieistniejąca dziś wieś. Jest tu w zasadzie jedno "gospodarstwo", pole namiotowe, a w sezonie turystycznym działa punkt kasowy BdPN. Wieś lokowana była w dobrach sobieńskich Kmitów, pierwsza wzmianka o niej pochodzi z roku 1580. W 1589 podzielono ją między Fredrów i Tarnawskich, potem trafia w ręce Stadnickich i Ossolińskich, Mniszchów a po nich wielu innych. Od 1921 w rękach Władysława Serwatowskiego.Przed II wojną Berehy liczyły 121 domów, rozciągały się od przełęczy Wyżniańskiej do Wyżnej. W roku 1946 wysiedlono do ZSRR wszystkich mieszkańców, zajmujących wówczas 128 gospodarstw ,a zabudowania wsi zniszczono.O istnieniu wsi i jej mieszkańcach wskazuje tylko mały cmentarzyk, z miejscem po cerkwi usytuowany na wzgórku, przy czerwonym szlaku wiodącym na Połoninę Caryńską.Najbardziej charakterystyczne dla tego cmentarza nagrobki są autorstwa Hrycia Buchwaka - miejscowego kamieniarza ,a zdobią je geometryczne ornamenty. Wykonał on również nagrobek dla siebie.Dzięki dobrym ludziom cmentarzyk odkrzaczono i ogrodzono, można więc pospacerować pomiędzy nagrobkami i uświadomić sobie tragiczna historię tych ziem.
 Następnie wkraczamy do bukowego lasu, pięknego, zdziczałego, z szumiącym potokiem. 

Bukowy las

 Oddychamy pełną piersią, cudowne powietrze, zieleń drzew i szum potoku uspakaja pomimo, że ciągle pniemy się pod górę. Na szczęście po 45 min ukazuje się drewniana wiata i stoliki, możemy przysiąść i napić się kawy z termosu. Nie śpieszy nam się nigdzie, jest przyjemnie.Od Brzegów górnych na Połoninę Caryńską wychodzi się około 1h,15min 

W dali Połonina Wetlińska

 Wychodzimy z lasu , oglądamy się za siebie i widzimy w oddali Połoninę Wetlińską, przed nami jeszcze kawałek połoniną wiedzie ścieżka wśród traw i jagodowisk . 

Połonina Caryńska

 W oddali widać grzbiet Połoniny Caryńskiej, zaczyna mocno wiać wiatr, ubieramy polary i idziemy dalej, rozglądając się dokoła, bo widoki choć zamglone ,jak to bywa w babie lato ,to zapierają dech w piersi. Wiatr we włosach i cudne widoki nakręcają akumulatory człowieka. 


Dochodzimy do Połoniny Caryńskiej, której grzbiet rozciąga się na długości przeszło czterech kilometrów i składa się z czterech wierzchołków, z których trzy znajdują się na trasie szlaków turystycznych. 


 Dookoła piękne widoki, Na szczycie doskonała panorama na całe Zachodnie Bieszczady oraz Góry Sanocko-Turczańskie. Widać stąd doskonale m.in. Połoninę Wetlińską, Dwernik-Kamień, dolinę Caryńskiego, Przysłup Caryński (schronisko), pasmo Otrytu, Połoninę Dźwiniacką, gniazdo Tarnicy, Rawki oraz góry po stronie ukraińskiej i słowackiej. 


 Trawy i jagodowiska zaczynają grać barwami jesieni, ale jeszcze dojdą fiolety , rudości i czerwienie. Połonina Caryńska zdobyta ( 1234m npm. )


Mamy czas, chowamy się za skały od wiatru, konsumujemy śniadanie i delektujemy się widokami. Misiek sięga do plecaka i wyciąga małą butelkę szampana, wypijamy z "gwinta" . Dziwić się nie należy, my nie trunkowi, ale okazja jest . To dzień moich urodzin , ale nie tylko, cieszymy się, że możemy jeszcze chodzić po górach. Może to są już te mniejsze górki, ale zawsze są. Pijemy za życie. 



 Naprzeciw rozciągają się widoki na Małą i Dużą Rawkę , tam mamy zamiar iść następnego dnia. 

Przełęcz Wyżniańska, Mała i Duża Rawka

 Niebieskie łany goryczki trojeściowej. 


 I schodzimy w dół do Ustrzyk Górnych, po drodze opalając się na trawach połonin. Całość trasy wynosi 4 godziny , więc nie dużo, a warto, dodając czas na postoje, spokojnie możemy odpoczywać, troszkę się zmęczyć i napawać się pięknymi widokami. 

W stronę Ustrzyk Górnych

 Drugi dzień nas nie rozpieścił, mgła spowiła Bieszczady, ale my idziemy na Małą i Wielką Rawkę. W zamiarach mieliśmy jeszcze zahaczyć o Krzemieniec inaczej Kremenaros gdzie stykają się granice trzech państw, Polski, Słowacji i Ukrainy, ale niestety to musimy przenieść na inny czas. Na szczytach obu Rawek mgła, siekający deszcz i silny wiatr, jak widać musiałam trzymać się słupa aby nie polecieć z wiatrem. Można powiedzieć; Rawki zdobyte, ale zdjęć brak, trasa do poprawki.


Duża Rawka we mgle

Najprościej (najszybciej) na Rawki dostać się można z Przełęczy Wyżniańskiej, jednak jest to tylko jedna z czterech możliwości wyjścia na ten szczyt.My wybraliśmy najszybszą trasę, z Ustrzyk Górnych busem dostaliśmy się na Przełęcz Wyżniańską , wyszliśmy na szlak zielony prowadzący na Małą Rawkę , potem szlakiem żółtym na Dużą Rawkę i szlakiem niebieskim zeszliśmy do Ustrzyk Górnych, nie polecam odwrotności . Zmokliśmy dopiero na samym dole, gdy dochodziliśmy już na nocleg. Opłaca się wychodzić na szlak z samego rana. Mam nadzieję, że trasę tę powtórzę , wtedy dokładniej ją opiszę, we mgle niewiele widać. 
Za to tekst piosenki " Na połoniny" bardzo pasuje do tego mglistego dnia.


Na połoniny, na zielone,
spowite w ranny welon mgły,
na trawy wiatrem roztańczone
idziemy razem ja i ty.

Bo my jesteśmy jak te ptaki,
które wracają do swych gniazd.
Czekają nas bieszczadzkie szlaki,
słońce i błoto, deszcz i wiatr.
Bo my wracamy jak te ptaki
do lasu, słońca i do gwiazd.
Wracamy na bieszczadzkie szlaki,
do naszych stanic, naszych gniazd.

Do tych połonin, do niebieskich,
do pereł rosy w brzasku dnia,
do kwiatów tęczy, szeptu liści
tęsknimy razem ty i ja.
Wołosatki
Wyłaniająca się z mgły

W Ustrzykach Górnych kotwiczyliśmy w Zajeździe pod Caryńską. Misiek stwierdził ;" a kiedy będzie nas stać jak nie teraz", i miał rację , może noclegi nie za tanie , ale jedzenie dobre. Sala jadalna wykonana została w stylu bojkowskim i już po wejściu czuć klimat historii przekazanej ze smakiem. Na ścianach znajdują się rysunki wykonane przez artystów, którzy wspaniale odwzorowali sztukę dekoracji z okresu przebywania tu ludności bojkowskiej. Oprócz dekoracji można podziwiać komody, stoły, piec czy szafy, których pierwowzory znajdują się w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.Panuje fajna atmosfera i miła obsługa, ja polecam, choć czytałam różne opinie.

Na przypiecku

 W drodze powrotnej wstąpiliśmy na Solinę, widok z zapory na jezioro solińskie. 


A jak ktoś ciekawy moich wędrówek po Biesach i Czadach to może zaglądnąć tutaj i tutaj i jeszcze tutaj
Zapomniałam wczoraj dodać moją ulubioną piosenkę, śpieszę to uczynić, ta, dam................
Zespół KSU "Za mgłą"

 

10 komentarzy:

  1. Pięknie;)pozdrawiam serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje. Czy to znaczy, że jesteś tak jak ja zodiakalną Panną, czy już Wagą?
    Bardzo podoba mi się mgliste zdjęcie.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie że panienka ze mnie tak jak i ty.Pozdrawiam

      Usuń
  3. Już zapomniałam jakie Bieszczady są wyjatkowe i piekne!

    OdpowiedzUsuń
  4. i pomysleć że to u mnie jest tak pieknie

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję. Czytałam i jakbym wędrowała z Wami. Wzruszylam sie, bo tyle tam pięknych chwil przeżyłam, cudownych wędrówrk, zabawnych historii. Bieszczady zdominowaly mnie na 4 lata a potem właściwie reszte zycia bo tam sie poznaliśmy z męzem, razem wedzliśmy na obie Rawki, przeszliśmy połoniny a tetaz idziemy przez życie. Tęsknie za Bieszczadami. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja też jestem Panną, do dzisiaj byliśmy w Bystrem (wejście na Chryszczatą ), moi panowie poszli na rajd , a ja odpoczywam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chryszczata i jeziorka Duszatyńskie to magiczne miejsce. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Piękny opis i zdjęcia. Takie osobiste refleksje są bardzo inspirujące,
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę, jeszcze nigdy tam nie byłam a dzięki Twojej relacji widzę,że to naprawdę duży błąd, jak zdrowie dopisze to się wybiorę. Pozdrowionka Dora

    OdpowiedzUsuń