Zima na całego, zaskoczyła nas wszystkich, czyżby? Przecież w końcu przyjść musiała. Człek skulony w domu marzy o tropikach, cieszy się że akurat wychodzić nie musi. Oj człeku nigdy ci nie dogodzi. A przecież jak wyjdziesz nieboraku na dwór i zobaczysz biały puch, skrzący się śnieg, drzewa otulone białą kołderką to serce ci w piersi o mało nie wyskoczy tak cieszy widok bieli. Co tam mróz i zamieć, jest pięknie. Czy możesz sobie wyobrazić Święta Bożego Narodzenia na tropikalnej wyspie , zamiast choinki przybrana palma, może gdzieś tak jest, mnie cieszy że ja tradycyjnie mam Święta na biało i kolorową choinkę, więc jak będzie? koniec narzekania, trzeba szykować na jutro ciepłe ubranko i pomaszerować odważnie przez zaspy do pracy.

Nie wiem jak wy ale ja w dzieciństwie i młodości całą zimę spędzałam tak jak ci na obrazkach. Moje prawdziwe łyżwy figurowe dostałam pod choinkę już nie pamiętam w jakiej klasie , wcześniej coś mi świta że miałam takie doczepiane do brązowych kamaszy, no ale to w bardzo wczesnym dzieciństwie. Figurowe łyżwy , te to dawały możliwości, zakładałam je na nogi rano, całą drogę jechałam do szkoły, proste, miałam z górki. Droga to nie tak jak teraz zasypana solą, o nie, była wyślizgana saniami z pobliskich wsi które często krążyły po ulicach, stwarzały więc możliwość dojechania do samej szkoły. Po lekcjach obowiązkowo trzeba było zaliczyć lodowisko które całą zimę funkcjonowało na boisku szkolnym, utrzymywane przez Pana od WF i starszych chłopców z ósmej klasy. Boisko za darmo, tak kochani, nawet był magazynek cały wypełniony łyżwami i nartami które każdy mógł wypożyczyć za darmo. Nic nie kosztowało uprawianie łyżwiarstwa. Powrót ze szkoły wiązał się z polowaniem na sanie do których się doczepialiśmy aby nas zawiozły pod górę do domu. Wracałam sztywna, mokra , czerwona , ale szczęśliwa. Ale to były czasy, i nie pamiętam abym kiedykolwiek chorowała.

Życie towarzyskie kwitło na lodowiskach , pod domem , na ulicy , na sankach w lesie, na nartach w niedzielę.
A teraz? Siedzi sobie człeczyna ( czyli ja) przed komputerem i wydziwia że mu zimno, patrzy za okno i myśli znowu wieje, przeleci się do pracy przez ulicę i tyle jego świeżego powietrza i dziwi się potem że każdy powiew wiatru go zabija i gil się ciągnie aż do pasa. Oj człeku choć już stara z ciebie baba to pojeździłabyś sobie na łyżewkach, na lodziku , co? oj, tak, tak..............