Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne techniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne techniki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 listopada 2023

Syreni kuferek


Witam

Niestety trochę się pochorowaliśmy , więc nie bardzo miałam ochotę na cokolwiek. Nadrobiłam zaś zaległości czytelnicze i troszkę powyszywałam, ale moje postępy w hafcie będą innym razem.

Dzisiaj pokażę wam kuferek syrenkowy dla mojej wnusi, która nadal zafascynowana jest bajkami o syrenach.

Zatęskniłam  za dekoupagem , więc postanowiłam coś w tym kierunku zrobić.

 Połączyłam bajkę o syrenach z dużym zapasem muszelek, które od lat poniewierały się w szufladzie , jeszcze moje dzieci nawiozły je z jakiegoś obozu letniego z nad morza.

Właściwie to tu dużo decu nie ma ,oprócz przyklejonego obrazka z syrenami. Natomiast cała otoczka obrazka to już inna bajka, oczywiście bawiłam się świetnie komponując plażę z muszelkami , kamyczkami i siecią wyrzuconą przez morze, nie mogło tez zabraknąć pereł. Piasek imitowany jest przez masę pumeks, troszkę jeszcze podmalowałam farbkami, aby dopasować tło do motywu i tak to powstał kuferek syreni. Mam nadzieję, że będzie to fajna niespodzianka dla Tosi.
 

 

Wtapianie plaży w tło obrazka.


 

Muszelki dobrze trzyma masa pumeksowa , ale dodatkowo podkleiłam je klejem do drewna.

 

Sieć imituje zwykły bandaż, namoczony wcześniej w kleju do drewna.


 

Boki kuferka wycieniowałam rozwodnionymi farbkami w kolorach motywu z syrenami.

 

Dziękuję ślicznie za spędzenie ze mną czasu.

Pozdrawiam cieplutko.

 Jasmin



środa, 6 lutego 2019

Dziadek do orzechów i ...



Należy dodać
szczyptę magii
aby próbować zmienić
smak życia ...




Dodajecie tę szczyptę magii do swego życia ? 
Bo ja się staram, a nawet muszę, inaczej nie mogłabym normalnie funkcjonować. Ciągłe stykanie się z chorobami i śmiercią dołuje, muszę więc uciekać w inny świat.Ucieczką jest haft, ucieczką jest malowanie, w pracach lubię umieszczać damy, elfy, bajki. Nie można ciągle żyć na poważnie, muszę czasami pobawić się jak dziecko , muszę zrobić nawet coś głupiego, nieprzydatnego , ale coś tak zajmującego, aby moje myśli krążyły daleko od rzeczywistości. To lekarstwo na zdrowie psychiczne.
I właśnie ostatnio miałam ochotę na malowanie , ale sama nie wiedziałam czego się uczepić. Miałam przed nosem zwykłe drewniane pudełeczko, pozostałość po opakowaniu leku, służące mi za podręczne pudełko na akcesoria do haftu. Na tym pudełeczku ktoś wyrzeźbił dziadka do orzechów i pomyślałam sobie "a czemu nie pomalować tego dziadka?". No to sobie malowałam ochoczo, potem coś namalowałam na pudełku, dodałam sentencję, potem postarzyłam i mam. Może to nie jest szczyt profesjonalizmu ,ani żadne dzieło, ot taki szkic trochę jak malowanka dla dzieci, za to miałam dobrą zabawę malując i odstresowałam się nieco.
Inspirację i kolory zaczerpnęłam od mojego prawdziwego dziadka do orzechów, kupionego na targu staroci w Świdnicy. Wygrzebałam go ze sterty innych dziadków , bo się szczególnie wyróżniał, miał coś w sobie, taki prawdziwy Madziar, no i te czarne loki, jak można się nie zakochać, zobaczcie sami.




Pozdrawiam cieplutko
 i dobrej nocki życzę ....pełnej magii. 


sobota, 21 października 2017

Jak przerobiłam lampę.


Chciałoby się urządzać dom w sposób jaki widoczny jest na ekranie telewizora, czyli w kilka dni od początku do końca. Mieć możliwość w sklepie wrzucić do kosza wszystkie produkty, które nam pasują do projektu, zapłacić kartą, przywieść do domu, poustawiać , zasiąść w fotelu i podziwiać swoje dzieło. 
Niestety, tak dobrze to mają nieliczni, ja należę do tych drugich, czyli do tych, którzy jak chcą mieć to ciułają kasę, albo kombinują jak z niczego zrobić coś.
Tak się złożyło , że Misiek kupił stojącą lampę za grosze i przytaszczył do domu myśląc , że taką miałam na myśli. Nie zawsze się rozumiemy, ja wiem jaką chcę mieć lampę do salonu i taką poszukam, a ta była brzydka, stojak mógłby być, ale abażur? - paskuda. 
Stała sobie w kącie, a ja nie wiedziałam co z nią zrobić. Aż któregoś wieczoru pomyślałam " a może przerobić lampę ?", zanim kupię nową ta będzie mi dobrze służyć. 

Receptariusz

Po pierwsze, stojak był w bardzo dobrym stanie, wystarczyło go pomalować grafitową farbą kredową i polakierować lakierem matowym.
Po drugie, oderwałam babcine frędzelki , dobrze odtłuściłam abażur i tą samą farbą kredową pomalowałam abażur z dwóch stron. 
Po trzecie, przyłożyłam szablon i złotą farbką pomalowałam róże.

Tak to w jeden wieczór powstała grafitowa lampa przy której czytam albo wyszywam, jednocześnie marząc o tym, że kiedyś znajdę taką, która mnie zachwyci.

Lampa grafitowa otrzymała pazur.
A wczoraj wyglądała nijako.

poniedziałek, 25 września 2017

Słoiczki jak kwiaty


Słoiczki jak kwiaty rozłożyły się na trawie pozując do sesji zdjęciowej.
 Są one wytworem chwili kiedy tęsknota za drobnymi robótkami była tak silna, że musiałam coś zrobić. Dusza piszczała, ręce rwały się do farbek, a córcia poddała myśl, pomysł i razem zajęłyśmy się ozdabianiem. Słoiczki na różne małe przydasie np.guziczki, kwiatki i inne duperelki. Ale była zabawa, mogłabym tak bez końca kleić bukieciki, rysować koronki itd. i dobrze się stało, że zabrakło przygotowanych na ten cel słoików, bo chyba bym nie przestała.
Polecam taką zabawę, bardzo odprężające zajęcie.

Do zabawy użyłam różnych kolorów farb kredowych, gałki drewniane od komody w której owe gałki wymieniłam na inne, bardziej wyrafinowane, oraz przydasie zachomikowane przez moją córcię .


Bogusiu ten wpis dedykuję tobie, mam nadzieję , że odnajdę czas na takie zabawy.

wtorek, 9 lutego 2016

Zegarkowe zardzewiałe pudełko


        Dzisiaj coś z innej beczki. Jak wiecie zafascynowana jestem preparatami, które dają efekt rdzy, ale ile można rdzewieć, Misiek martwił się , że z domu zrobię złomowisko. Nie jest tak źle, na razie tylko lampkę i lichtarze pordzewiałam. Jednak miałam ochotę na coś jeszcze.
       Przemyślałam sobie to i owo , wymyśliłam mały prezent pod choinkę dla Miśka. Impulsem do wykonania tego prezentu był bardzo prozaiczny. Nie wiem jak u was jest, ale u mnie mój M. kładzie swój zegarek i portfel gdzie popadnie, najczęściej w przedpokoju, a mnie to drażni. Więc postanowiłam wykonać pudełko , które pomieści te skarby. Jak wiadomo tym, które mój blog czytają mój M. ma nietypowe hobby , zbieranie starych zegarków to już obsesja, więc jakiś szmelc zawsze w domu jest. Składając wszystko do kupki powstało małe zardzewiałe pudełko z elementami części od zegarków. 



Na wieko drewnianego pudełka położyłam troszkę masy szpachlowej, wtopiłam lekko elementy do zegarka, następnie położyłam preparat do rdzy. Na zakończenie całość pokryłam lakierem matowym i wyszło takie coś. Ozdobą są nóżki i uchwyt, które tez pokryłam rdzą. Lubię jak wnętrze jest wykończone materiałem, co ociepla wizerunek, tu jest krateczka z poprutej koszuli męskiej i mały drobiazg , zegarek z kukułką. 
Oczywiście zdjęcia robiłam gdy nie było dobrego światła, więc są jakie są .
Małe coś, a cieszy oko i jest zarazem bardzo praktyczne, portfel, zegarek i jakieś tam podręczne drobiazgi mieszczą się w nim znakomicie, a ja mam porządek.

 

niedziela, 13 września 2015

Szafki biżuteryjne - metamorfozy


       Bawię się ciągle farbami kredowymi i ciągle mam za mało, tym bardziej, że udaje mi się czasami natrafić na przedmioty, które można odnowić i mogą jeszcze służyć długo ciesząc oko. Tak jest właśnie z mini szafeczkami na biżuterię, są wdzięcznym obiektem do malowania. Można uzyskać bardzo ciekawy efekt zależny tylko od fantazji. Ja pozostałam przy farbach, przecierkach i wosku. Te szafki pomalowałam dla swoich dziewczątek , same wybrały kolor. Trudno oddać kolor rzeczywisty w fotografii, nie mniej jednak wklejam zdjęcia takie jakie udało mi się zrobić przy braku odpowiedniego światła.
Zapraszam do galerii.   


Od kuchni

Szafeczka po metamorfozie, obok ta sama przed malowaniem. Otwierając dolną szufladkę włącza się  pozytywka.
   O farbach kredowych słów kilka.

    Malowałam już farbami Autentico , Annie Sloan i American Decor. Tym razem zaryzykowałam i kupiłam farby kredowe Decor Paint firmy Pentart . Lubię poeksperymentować jak tylko mam okazje ku temu. O tamtych farbach już pisałam, byłam z nich bardzo zadowolona . Te farby wypróbowałam i też jestem bardzo zadowolona. A czym one się różnią? No cóż, nie jestem specjalistką , nie znam się na szczegółach tj.skład. Jestem tylko amatorką , która chce używać farb kredowych do małych powierzchni tj. pudełka do decoupage itp, duże gabaryty mam już za sobą, bynajmniej na razie. Do decoupage potrzebuję wielu kolorów i małe ilości, tym bardziej, że farba kredowa jest dość wydajna. Więc słoiczki 100 ml są akurat. Niektóre firmy nie posiadają takowych, spotkałam się tylko u Annie Sloan i Pentarcie, z tym, że tu jest duża różnica cenowa. Zamawiając tańsze farby firmy Pentart bałam się , że nie spełnią moich oczekiwań, ale zaryzykowałam. Nie zawiodłam się , do malowania pudełek sprawdziły się doskonale. Mam dziesięć kolorów, na razie mi to w zupełności wystarczy. Jedynym mankamentem są zakrętki , trzeba uważać i mocno nie dokręcać bo mogą popękać. Ogólnie jestem bardzo zadowolona. Te dwie szafeczki malowałam właśnie farbami Decor Paint firmy Pentart, można znaleźć je TU. To nie jest sponsorowana reklama, tylko zwykła podpowiedź dla tych osób ,które mają mniej zasobniejsze portfele, a chciałyby się pobawić farbami kredowymi na mniejszych powierzchniach , innych niż meble.

czwartek, 10 września 2015

Rdza i koronka


 Wieczór
 Wieczór swe nieme usta kładzie mi na czole
 Pocałunkiem ukojnym łagodnej oliwy. 
 Daleki mi jest smutek, obce mi wesele, 
 Nie czuje się szczęśliwy ani nieszczęśliwy. 
 Jestem czymś poza wszystkim, 
acz tkwię w świata łonie, 
 Bezgranicznie swobodny,
 choć w bezwładzie leżę, 
 Jednając zło i dobro,
 jako łączy dłonie
 Dwóch wrogich przeciwników 
śpiące w nich przymierze.
Staff Leopold


Jak to dobrze , że ktoś wymyślił obchody dnia urodzin. Obchody, obchodami, można sobie odpuścić, ale prezentu nie. W ramach owego prezentu  mogłam sobie zamówić nowe preparaty na które dawno miałam chęć , ale cena była zbyt zaporowa. I zamiast biżuterii , czy ciucha zamówiłam sobie preparaty do robienia w zaciszu domowym rdzy. Niejedna kobieta postukałaby się po głowie , ale wy mnie na pewno zrozumiecie. Co tam ciuch, rdza to jest dopiero zakup. Kurcze , super, bardzo mi się spodobało rdzewienie. Na pierwszy ogień poszła podstawa lampki. Marzyła mi się nowa-stara lampka, nie miałam na nią pomysłu, aż tu rdza mi pomogła podjąć decyzję. I mam , cudną , zardzewiałą lampkę z charakterem, która otacza ciepłym światłem moje wieczory.
P.S mam tylko nadzieję , że odwiedzający mój dom nie pomyślą sobie , że jestem taka biedna i stać mnie tylko na lampkę ze złomowiska i nie daj Boże sprezentują mi nową , błyszczącą.

 
W świetle dziennym prezentuje się tak, mnie się podoba i dniem i nocą. Ma w sobie moc ciepła, klimatu i duszę.


  Od kuchni,  uchylam rąbka tajemnicy . 

Praktycznie wszystkie elementy lampki są z odzysku, więc jak najbardziej ekologiczne. 
Podstawa lampki kupiona w rupieciarni, otrzymała cudowną rdzę, w której obecnie się podkochuję i boję się o pozostałe rzeczy w domu,bo jak się rozpędzę to z domu mogę zrobić złomowisko hi,hi.
Abażur został sklejony  z brystolu, po to by był oparciem dla płótna. Materiał na abażur czekał długo, to płótno ręcznie tkane, otrzymałam je od Grażynki, pisałam kiedyś o tym ( Grażynko wielkie dzięki). 
Do abażuru dokleiłam za pomocą taśmy obustronnie klejącej przepiękną koronkę, też ręcznie robioną, a znalezioną porzuconą, zmiętoloną w szmaciarni. Inni nie potrzebowali tych rzeczy, a ja chętnie przygarnęłam i dzięki temu mam oryginalną, piękną lampkę, czuję jak od niej płynie pozytywna energia.

P.S. Ze względu na pytania odnośnie uzyskania efektu rdzy odsyłam do strony Syli, która umieściła kurs krok po kroku jak tego dokonać, dokładnie opisany, z którego i ja skorzystałam, za co Jej niezmiernie dziękuję.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze, życzę miłego dnia, ja będę kibicować swoim koleżankom , które pojechały do Warszawy na protest. Po 33 -latach pracy i wielu latach czekania na zmianę statutu mojego zawodu i godnych zarobków, mam mieszane uczucia, już nie mam wiary , ale koleżankom kibicuję.