Zdjęcie z moją osobą.
Tak jak obiecałam dzisiaj mała relacja z Sabaciku, to już piąty zlot, mój trzeci. Cieszę się że odważyłam się pojechać tam za pierwszym razem, spotkało mnie magiczne miejsce i miałam możliwość spotkać się z moimi wirtualnymi koleżankami w realu . To przemiłe, pełne ciepła i serca na dłoni dziewczyny . A do tego bardzo kreatywne.
zdjęcie gdzie ja jestem fotografem
(nie miałyśmy osoby postronnej aby wszystkim na raz zrobić zdjęcie)
Na zdjęciu Ewa, Maja, Eka, Gocha, Lipa (Amazonka), Mała Ania z Kubusiem wyjechała wcześniej dla tego jej tu nie ma, nie ma też Basi córeczki Mai, która wczesnym rankiem ucinała drzemkę. Miało być nas więcej ale ze względów zdrowotnych, zawodowych lub takich o których wolę nie wnikać nie dotarły na Sabacik nasze siostry czarownice. Ustawiłyśmy nasze prace, jedne ukończone prawie, inne zaczęte a jeszcze inne wymagające dopieszczenia, są tu prace Basi która była równoprawnym członkiem Sabatu i pracowała jak mrówka. Przepraszam za kolory ale wczesnym rankiem światło pozwoliło nam na takie zdjęcia, po czym miałyśmy się rozjeżdżać w swoje strony.
Czym dla mnie jest Sabacik ? To miejsce gdzie raz w roku mogę spotkać osoby " nadające na tej samej fali", gdzie wymieniamy się doświadczeniem, zdradzamy swoje tajemnice dekupażowe, gdzie eksperymentuję na nowych preparatach, których nie posiadam, uczę się nowych rzeczy lub nie, nie ma przymusu do czegokolwiek. To nie są typowe warsztaty decu, to jest przyjemność przebywania razem i jednocześnie dekorowanie przedmiotów, to luz, zrzucenie gniotów całorocznych, które nas uwierają czasami bardzo dotkliwie, to zapominanie, że czas i godziny płynące istnieją, to zapominanie o reszcie świata, która w tym czasie mozolnie egzystuje. Czas gdzie przypominam sobie że istnieje śmiech do łez, gdzie zamieniam się w szaloną nastolatkę, gdzie chcę zapomnieć o złośliwościach, zawistnych ludziach itp. Mam wrażenie że w 100% w tym roku to się zrealizowało.
Pracujemy nad pomysłami a gdy lakier schnie można pohaftować, pomachać szydełkiem, posprzątać,umyć gary, przygotować posiłek, poplotkować itp.
Najmłodsza czarownica Basia czaruje szydełkowe kolczyki.
Najmłodszy artysta, Kubuś układa swoje prace, to już weteran , bo po raz trzeci na Sabaciku, ciekawe jakim czarodziejem zostanie.
Mały odpoczynek z kawą w ręku, Eka i Mała Ania a powyżej stoi Jaga która nas odwiedziła i pierwszy raz nie uczestniczyła w Sabacie.
Podsumowując; spotkało mnie coś wyjątkowego, chciałabym aby takie spotkania trwały , abym mogła w nich uczestniczyć , choć wiem że życie płata różne figle i czasem jest to niemożliwe. Ale jak Tylko Ewa pośle wici a moja miotła będzie sprawna , lecę włączając wszystkie silniki.
Pozdrawiam wszystkich cieplutko, dziękuję za odwiedziny w czasie moich wojaży, powoli wracam do rzeczywistości i świata blogowego. Miłego dnia.