Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 października 2015

Ruch to zdrowie


Doczekałam się w końcu pięknej pogody i korzystając z przywileju jaki daje mi demokracja wrzuciłam głos do urny , po czym udałam się na spacer do parku zamkowego.
 Jak małe dziecko wypuszczone na wolność biegałam po parku, szeleszcząc liśćmi,  które pod nogami tworzyły wielobarwny dywan, robiąc zdjęcia kolorowej jesieni trochę mniej lub bardziej udane, rozkoszując się zapachem jaki unosi się w powietrzu tylko jesienią. 
A że ruch to zdrowie więc dorwałam równoważni,  matko ! jak mi nogi drżały, a tak jeszcze niedawno, chyba czterdzieści lat temu w tamtym stuleciu śmigałam po niej jak jaskółka wywijając układy na zawodach w gimnastyce sportowej. 
Teraz uwaga !!! będzie układ mistrzowski w wykonaniu półwiecznej babci. Kto mocno wrażliwy i ma słabe serce radzę dawkować sobie napięcie. 


Przygotowanie do najtrudniejszej figury , próba utrzymania równowagi i zaprezentowania udał się wybornie , przechodzimy do dalszego etapu. 


Najtrudniejsza figura, wręcz olimpijska tak zwana "jaskółka", myślę , że udana. Noga powinna być wyżej , ale to plecak swoim ciężarem nie pozwalał mi jej wyżej podnieść, proszę mieć to na uwadze,hi,hi 


Teraz będzie zeskok w postaci salta ze śrubą .........
zastanówmy się czy nie za wysoko ........
a jak kręgosłup pęknie?..........
a jak wyląduję na nogi to czy kolano wytrzyma?...........
chyba tym razem zeskok podparty.......
ramieniem Miśka.....
i starczy.
Na olimpiadę już nie pojadę, ale jeszcze na równoważnię wyszłam, ha. 
To może posiedzę na ławeczce, ogrzeję się słońcem i przemyślę , co dalej.


Wydawałoby się , że sport to samo zdrowie. Możliwe. Ale po latach intensywnych ćwiczeń wszystkie kości i stawy bolą nie od razu, ale po latach i to ze zdwojoną siłą.
Jednak gdybym mogła wrócić na matę, równoważnię, czy drążki zrobiłabym to z wielką ochotą i jeszcze większą radością raz jeszcze. 
 Ruszajmy się więc, bo ruch to "zdrowie".
A ja udam się na rezonans kolana w piątek, czekałam na to od lipca, mam nadzieję ,że mnie jednak uleczą i będzie salto ze śrubą, albo chociaż zwykły zeskok bez podparcia.

Życzę udanego wieczoru wyborczego, bez zawału i wylewu. Pozdrawiam cieplutko.

środa, 29 października 2014

Bieszczady w złocie


 Przed zaduszkami i słotnym listopadem zamknę temat złotej jesieni, którą uwielbiam.
 Obiecaliśmy sobie, że jeszcze raz powtórzymy trasę na Wielką i Małą Rawkę. Czekaliśmy specjalnie na piękną pogodę i złotą jesień, wstrzeliliśmy się z moim wolnym dniem w pracy a najpiękniejszym dniem października i wyruszyliśmy w Bieszczady.Tak jak nieraz pisałam mam na szczęście niedaleko, więc możemy pojechać tam na jeden dzień.Każdy wysiłek wiążący się z morderczym podejściem na Rawki jest wart wylanego potu, widoki niepowtarzalne, zróbcie taki krok, zachęcam. O szlaku na Rawki pisałam tu, zaproszę was tylko na sesję zdjęciową Biesów i Czadów w szalonych barwach jesieni. 
Co tu dużo mówić, jesień w Bieszczadach nie ma sobie równych , wszystko dzięki liściastym lasom pełnych buków, dębów itp. Gama kolorów mieni się w zależności od pogody. Ciemnobrązowe, szare, fioletowe cienie , pełne jakiejś nieopisanej grozy wyłaniają się z mgły, z wiatru, spod chmur, złote, rude, żółcienie wyłaniają się podczas słońca. Gra kolorów zmienia się z minuty na minutę, trudno nadążyć oczom śledzić zmieniający się krajobraz. Najlepiej przycupnąć w trawie chowając się od wiatru i wchłaniać, i fotografować. A potem trudno zdecydować się które zdjęcie najładniejsze, które oddaje ten niepowtarzalny czas. Inaczej jest na szczycie wśród połonin, inaczej jest w zacisznym lesie. Kolory bombardują z każdej strony , chciałoby się złapać za pędzel i malować. Z braku takiej możliwości napawamy się wzrokiem, chcemy zapamiętać na długo, rozkładamy się na zwalonym pniu i sączymy powoli kawę z termosu, odkładając nasze zejście w dól do cywilizacji. 

Łysa Mała Rawka
Połoniny
Przez trawy widać Caryńską
Duża Rawka
Mała Rawka
Caryńska pod chmurką
W dali gniazdo Tarnicy

Znalazłam kiedyś filmik "Jesień w Bieszczadach - kolorowe szlaki", zdjęcia niesamowite , cudowne, jestem pod wrażeniem, zobaczcie sami jak Krystian i Marcin Kłysewicz ukazują Bieszczady TU, nie można koło tych zdjęć przejść obojętnie. 


niedziela, 27 stycznia 2013

Koronkowy pojemnik i lodowe koronki


         Grypa rozłożyła mnie na łopatki, cały tydzień walczyłam z osłabieniem. Na szczęście miałam kilka dni wolnego i mogłam poleżeć w łóżeczku. Wprawdzie wolne dni miały być wypełnione robótkami, zaplanowałam sobie ich sporo ale niestety jak to bywa, plany rozpłynęły się w próżni. 
          Nie mniej jednak udało mi się udekorować przybornik do łazienki, chociaż tyle. To stary pojemnik który służył mi od dawna, trochę jednak się sfatygował i potrzebowałam go odświeżyć. Co tam na nim nie miało się znajdować, szukałam coś do decu a w końcu, a właściwie dzięki grypie zmodyfikowałam i uprościłam. Otrzymał on barwę budyniu waniliowego i białą koronkę namalowaną przez szablon, to ukłon w stronę mojej obsesji koronkowej. Jednocześnie stał się on bardzo delikatny i nie skupia na sobie uwagi . Służy do przechowywania szczotek, grzebyków i innych akcesoriów, stojąc spokojnie na pralce.


Bardzo lubię pracę z szablonem, zwłaszcza z takim który imituje koronki . 

Lodowe Koronki

 Fotografie wykonane przez Miśka na dzisiejszym spacerze, zima przepiękna a ja tylko przez szybkę ją podpatruję. Misiek zamknął w kadrze to co mi się najbardziej podoba; lodowe koronki namalowane przez Panią Zimę, przyniósł mi je do domu w obrazie.

niedziela, 28 października 2012

Pożegnanie jesieni


......żegnaj piękna kolorowa jesieni, witaj nostalgio, przydymiona , mokra, pełna niezapisanych myśli...........

czwartek, 21 kwietnia 2011

Koronkowe jajka i stokrotki w obiektywie



Nie będzie jajeczek decu w tym roku, nie ma co się rozwodzić dlaczego, nie mam wiele miejsca w małym mieszkanku, nie mam ogródka, wszystko razem spowodowało to że zamieniłam nie na tak. W wazie posadziłam stokrotki białoróżowe ,to moja namiastka ogródka, jednocześnie zastępuje bukiet na stole, nikt tej dekoracji nie będzie przestawiał i to jest plus. W piętnaście minut powstały jajeczka; styropianowe jajka udekorowałam koronką, perełkami i pasmanterią, wbiłam drucik w jajko i w ziemię wokół stokrotek, jest więc akcent wielkanocny. Takim to sposobem wybrnęłam z trudnej sytuacji obracając wszystko na pozytywną stronę.











Znalazłam parę chwil aby przetestować nowy obiektyw Miśka i pobawiliśmy się zdjęciami stokrotek i starych jajeczek decu..












niedziela, 23 maja 2010

Misiek fotografuje


Cudna pogoda dzisiaj mnie zaskoczyła, wykorzystaliśmy ją na odwiedziny w naszym kochanym arboretum, spacerowałam z moim synciem i prowadziliśmy rozmowy a Misiek polował z aparatem. Fotografia całkowicie go pochłonęła. Ciągle nie umiem pojąć tych różnych obiektywów, ustawiania, po każdej nauce w tydzień zapominam jak się robi zdjęcia np. zbliżeń .
A tutaj rezultaty fotografii Miśka, mnie te zdjęcia szalenie się podobają, jestem pod wrażeniem, może nie jestem obiektywna? Spojrzenie na przyrodę z tak bliska jest fascynujące .