Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchcikowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchcikowo. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 stycznia 2026

Winnica

 

Pierwszy wpis w tym roku będzie o hafcie , w końcu to najwięcej uwagi skupiam na nim, choć ostatnio chwalę się innymi robótkami. Może to nie jest haft zimowy i będzie raczej jesiennie , ale na pewno jest to haft na zimę , jest dość obszerny, sporo krzyżyków i kolorów , więc pewnie ukończę go na wiosnę. Wprawdzie śpieszyłam się aby zdążyć na imieniny mego syna, ale chyba jest to niemożliwe. 

Chciałam zrobić niespodziankę, to musiała być tematyka Prowansji, a najbardziej  tematyka winnic,  które chętnie zwiedza i opisuje na swojej stronie mój syn Maciek. Układa swoje podróże tak by zwiedzać nieoczywiste zakątki Europy, takie gdzie nie ma natłoku turystów, są to podróże dalekie, ale też bardzo bliskie, umieszcza przepiękne zdjęcia , podaje w szczegółach informacje potrzebne do zaplanowania wypadu np. z dziećmi.

  Polecam zaglądnąć tam, zwłaszcza tym, którzy lubią  wycieczki po Europie,  a nie lubią tłoku, albo ci którzy mają małe dzieci i chcą im coś ciekawego pokazać , kliknij TU


 



Ja też mam swoją winnicę składającą się z dwóch krzewów z których w tym roku zebrałam kilogramy czerwonych winogron, przerabiając na nalewkę , sok i winogrona we własnej zalewie.

  Buffetta Mantovana - włoskie ciasto z winogronami 

odkryte w tym roku, gościło na moim stole, oto przepis;

400g winogron

350g mąki pszennej

100g cukru

100g rozpuszczonego masła

16g proszku do pieczenia

4 jajka

100ml mleka

szczypta soli, cukier puder

Połowę winogron obtaczać w mące. Miksujemy jajka z cukrem, dodajemy mleko, rozpuszczone masło, stopniowo mąkę z proszkiem. Do ciasta dodajemy winogrona obtaczane mąką, mieszamy. Ciasto dajemy do formy 20-22cm na wierzch dajemy pozostały winogrona. Pieczemy około 40-50 min w 180 stopni. 

Pozdrawiam cieplutko 

Jasmin


niedziela, 10 sierpnia 2025

Jabłkowe święto

 

Miesiące letnie postanowiłam spędzić w sposób jaki dotychczas nie robiłam, nie umiałam. Sposób ten to konsumowanie życia " na żywioł", bez napinki, robienie wszystkiego co mi się akurat chciało, bez ciągłego "muszę zrobić". Nic już nie muszę, w życiu już zrobiłam wszystko, teraz mogę albo chcę. Tak to też wiele się działo i nic się nie działo , trudno mi na blogu wszystko nadążyć opisać, więc się nie dziwcie , że przez lato będą sobie takie małe urywki z życia emerytki.

Tu chciałam się pochwalić nowym wyszperanym nabytkiem, wyciągnęłam z czeluści pudeł na Młynie mocno zabrudzony, zakurzony przedmiot, a że mało co był widoczny spod brudu wytargowałam 30 zł. Wyczyściłam i mam piękną, w kolorowe owoce paterę na ciasto, pochodzenia nie znam, ale już ją kocham szalenie.

Korzystając z deszczowego dnia i zauroczona  nowym nabytkiem ogłosiłam jabłkowe święto, tym bardziej , że koleżanki przyniosły mi jabłka a i w moim sadziku troszkę jabłuszek jest. Upiekłam szarlotkę, usmażyłam mus jabłkowy w słoiki, zrobiłam naleśniki z musem jabłkowym, a z obierek nastawiłam ocet jabłkowy, to eksperyment bo jeszcze go nie robiłam.

 

Moja szarlotka

1kg jabłek, 3szkl.mąki,4 jajka, 1,5 szkl.cukru, kostka margaryny, 2 łyżki śmietany, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, rodzynki.

 Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, dodać 0,5 szkl.cukru, szczyptę soli, śmietanę, żółtka, margarynę i szybko zagnieść ciasto.

Jabłka obrać, zetrzeć na tartce, osłodzić , dodać rodzynki i cynamon.

Z białek ubić pianę z cukrem i odrobiną soli.

Blachę wysmarować tłuszczem wykleić połową ciasta i wyłożyć jabłka.Ubite białka wyłożyć na jabłka.Resztę ciasta podrobić na kawałki i ułożyć na szarlotce, ja zrobiłam kratkę. Piec ok.40min. w temp.200 stopni. 

Mus z jabłek do szarlotki

Składniki: 1 kg jabłek, ½ szklanki wody, ½ szklanki cukru.

Przygotowanie: Jabłka myjemy, nie obieramy ze skórek i kroimy na kawałki. Wkładamy do garnka, wlewamy wodę i dusimy pod przykryciem na małej mocy palnika aż do miękkości. Przecieramy przez sito i dodajemy cukier. Mieszamy aż do zagotowania. Gotowy mus przekładamy do wyparzonych słoików. Słoiki zakręcamy i pasteryzujemy w garnku z wodą przez 10-15 min. 


Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko 

Jasmin


piątek, 27 września 2024

Sałatka z letniego ogrodu

 

 
Schyłek lata i początek jesieni przynosi nam obfitość owoców i warzyw. Co roku korzystam właśnie z tej obfitości i zamykam te smaki w słoiku.Mogę nie robić przetworów, ale tę sałatkę uwielbiam i zawsze mam w swojej spiżarni, tym bardziej , że jej skład jest tak różnorodny.

Sałatka z letniego ogrodu

Po kilogramie - marchwi, kapusty białej, kapusty włoskiej, świeżych ogórków, pomidorów, czerwonej papryki, jabłek.

50dkg cebuli

Pól szklanki cukru

Szklanka oliwy z oliwek

Szklanka octu 6-proc.

Przyprawy; 2 garście soli, 3 listki laurowe, kilka ziaren ziela angielskiego

Wszystkie warzywa zetrzeć na tartce o grubych oczkach, kapustę poszatkować, pomidory , paprykę i cebulę pokroić w kostkę.Wszystkie warzywa włożyć do dużego garnka, wlać oliwę, dodać cukier, sól i przyprawy, wymieszać i gotować. Od chwili zawrzenia gotować 20 min., pod koniec gotowania dodać ocet. Sałatkę wraz z płynem włożyć do słoików, zamknąć i pasteryzować 20 min.

Pozdrawiam cieplutko
Jasmin 
 

 

sobota, 30 marca 2024

Zając dżentelmen



 Witam serdecznie po długiej przerwie. Długo by opowiadać, ale w skrócie powiem tylko , że przeszłam trudną operację. Zajęło mi dłuższą chwilę dojście do równowagi fizycznej ,ale też psychicznej. Nie miałam ochoty ani na blogowanie,  ani na robótki , tym bardziej, że nerw wzrokowy musiał dojść do jako takiej sprawności . 

Zająca wyszyłam w ostatnich dniach, nawet się wstrzelił w dni wielkanocne, ale ma on inne przeznaczenie , a jakie to mam nadzieję wkrótce się wyjaśni.


Jak widać w tym roku jajek nie wysiedziałam, choć mam pozaczynane gęsie wydmuszki, będą dekorowane w innym czasie. Natomiast zachciało mi się upiec ciastka w kształcie jajek, a to znaczy, że jestem na dobrej drodze w zdrowieniu, bo ja kucharka nie jestem żadna, ale jak jestem szczęśliwa to lubię piec.

Wielkanocne ciasteczka z kremem " Lemon Curd "

Przepisy na ciasteczka i krem zaczerpnęłam z Domowych Wypieków

Krem to moje odkrycie i na pewno będę go częściej robić, stosując do innych wypieków , cytrynowe niebo w gębie, że się tak wyrażę.

Krem "Lemon Curd"

 

Wesołych Świąt Wielkanocnych! 

Niech te dni będą dla Was pełne ciepła i życzliwości.


 

niedziela, 23 grudnia 2018

Przedświąteczny bałagan


Nie będzie pięknych zdjęć z katalogu, są zdjęcia z normalnego domu , gdzie przed świętami panuje roboczy bałagan i chaos. 
Całą niedzielę spędziłam na pitraszeniu i pieczeniu.
W pogoni codziennego dnia nie mam czasu, a dzisiaj muszę przyznać , miałam niezmierną przyjemność w wykonywaniu tych czynności.
Dom pachnie domem, czyli świeżym ciastem, dobrym jedzeniem. 
Stwierdzam , że otwarta kuchnia ma tę zaletę, że nie jestem pozostawiona sama ze sobą.Widzę co się dzieje dookoła, w tle leci muzyka, świeci się choinka, to i przyjemnie jest coś robić w kuchni.Doceniam tę zmianę.
Jutro będzie czysto i odświętnie, a  dziś jest jak jest, i to jest cudowne.


Pozdrawiam cieplutko 

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Przetwory - truskawkowe szaleństwo




Nie wiem jak wy, ale ja gotować nie cierpię , natomiast uwielbiam robić wymyślne przetwory , oczywiście nie w ilościach przemysłowych , ale odrobinę, po troszku tego albo owego. Zaszalałam z truskawkami i podzielę się z wami przepisami. Takie truskawki można wykorzystać do pieczenia, do naleśników, do lodów i nie tylko, mniam , palce lizać.

Truskawki z lawendą

Składniki ;
 1,3 kg świeżych truskawek
 1 kg cukru żelującego 1:1
 sok z 1 cytryny
 2 łyżeczki suszonej lub świeżej lawendy

 Przygotowanie: 
1. Truskawki odszypułkowujemy, kroimy na pół, wkładamy do do rondla razem z cukrem, sokiem z cytryny i lawendą 
2. Gotujemy całość ok 20 minut 
3. Słoiki wyparzamy w 120 stopniach przez ok 15 minut 
4. Przelewamy do gorących słoików, zakręcamy i odstawiamy do zastygnięcia, po otwarciu przechowujemy w lodówce


Frużelina truskawkowa wg przepisu Beaty 

Składniki;

 1 kg truskawek 
 1-1,5 szklanki cukru (zależy od słodyczy truskawek) 
 sok z jednej średniej cytryny 
 2 łyżki mąki ziemniaczanej (czubate) 
 około 50-100 ml zimnej wody do rozpuszczenia mąki

 Wykonanie; 

 Truskawki umyj, usuń szypułki, większe owoce podziel na połówki lub na ćwiartki. Włóż owoce do garnka, zasyp cukrem (użyj szklankę cukru, potem dosłodzisz wg potrzeby). Odstaw garnek na kilka godzin, aby cukier się rozpuścił, a owoce puściły sok. Podgotuj truskawki na małym ogniu - dodaj sok z cytryny. Gdy owoce zmiękną dodaj mąkę ziemniaczaną wymieszaną z wodą - energicznie wymieszaj. Przełóż frużelinę do wyparzonych słoików i zakręć.

 

wtorek, 20 października 2015

Bursztynowe przetwory


Twórczy bałagan przyniósł efekty, pokończyłam co nie co, ale niestety jest tak szaro i ponuro, a w domu brak światła, że nie mam jak wykonać dobrych zdjęć. Jak tylko światło wkradnie się do domu to zaraz wrzucę na bloga swoje "wypociny". 
 Tymczasem w przerwie robótkowej zabrałam się za przetwory. Nie jestem mistrzynią w kuchni , wręcz jestem wtórną analfabetką odkąd dzieci wyjechały, a Misiek zagarnął kuchnię dla siebie. Ja tylko od czasu do czasu lepię pierogi i tym podobne dania poczyniam, zostałam zdegradowana do konserwatora powierzchni płaskich. Za to przetwory mogłabym robić częściej niż to robię, nad czym ubolewam.
 Uważam ,że robienie przetworów ma w sobie trochę z magi, mieszanie różnych składników, za każdym razem innych, pakowanie w słoiki, ozdabianie ich choćby tylko papierkiem i etykietką to twórcze zajęcie. Tak więc przetwory lubię robić i niewielką ilość przygotowuję z wielką przyjemnością.
W tym roku króluje pigwa, ale troszkę nutelli śliwkowej i derenia też jest. Zrobiłam już nalewki z derenia i pigwy, próbowałam, hm......dobre, będą jak znalazł na zimne wieczory.


Z pigwy wychodzą bursztynowe przetwory, i tak jak bursztyn różnią się od siebie kolorem. Złocista nalewka, mleczny sok , zbrązowiały dżemik z dodatkiem jabłka i cytryny -  zobaczcie sami. 


Życzę miłego wieczoru.

niedziela, 12 października 2014

Dereniówka i Jagodzianka


 Pogoda nas rozpieszcza tej jesieni, cudowne kolory dokoła i szkoda tracić czasu na siedzenie w domu. Zaaplikowane lekarstwo w postaci natury działa na moja psychikę doskonale, więc i nastrój lepszy. Natomiast nie służy robótkom, niewiele się w tej dziedzinie działo. Jednak wieczory coraz dłuższe , więc z tęsknoty za haftem złapałam już za igłę, jest nadzieja , niedługo będą posty z robótkami. Tym czasem przygotowuję się do słotnych i zimnych wieczorów, robiąc sobie naleweczki. 


Tak jak pisałam poprzednio , w Bolestraszycach zaopatrzyłam się w owoc derenia i jak widać na zdjęciu nastawiłam dereniówkę.
 W kieliszku jest pozostałość nalewki malinowej z ubiegłorocznych zapasów, też dobra. Lubię eksperymentować , więc co roku staram się robić nalewkę z coraz to  innych owoców.


Przepis na dereniówkę.

 1 kg  dojrzałych lub przejrzałych owoców derenia
 500 ml  wódki lub zamiast wódki - pół litra spirytusu nalewkowego 70%
 350 – 500 g cukru w zależności od upodobań 

Bierzemy dojrzałe owoce derenia i miażdżymy je lub nakłuwamy, żeby wypuściły więcej soku, nie drylujemy na szczęście. Owoce wsypujemy do wyparzonego słoika, zalewamy alkoholem, szczelnie zakręcamy. Pozostawiamy na miesiąc w ciepłym miejscu, co jakiś czas potrząsając. Po tym czasie przecedzamy naszą nalewkę. Do jednego słoika zlewamy sok z alkoholem, do drugiego – owoce. Na razie słoik z alkoholem zostawiamy w spokoju. Owoce zasypujemy cukrem, przykrywamy słój z owocami np. gazą i zostawiamy w ciepłym miejscu na kilka dni. Co jakiś czas potrząsamy owocami – wypuszczą taki cukrowy syrop. Przecedzamy owoce z syropem cukrowym – zlewamy sam syrop  – najlepiej zrobić to przez gazę i dokładnie odcisnąć owoce. Syrop mieszamy z alkoholem z drugiego słoika i odstawiamy do sklarowania na co najmniej tydzień .Po tym czasie przesączamy alkohol przez filtr (np. filtr do kawy) do szczelnych butelek i odstawiamy na co najmniej 6 miesięcy, najlepiej rok .
Tak mówi przepis.
Ja trochę zmodyfikowałam, bo ja niecierpliwa jestem . Wrzuciłam  owoce w całości , dodałam cukier i zalałam alkoholem. Pozostawiłam na miesiąc, starając się codziennie potrząsnąć butlą, aby cukier się roztopił. Za kilka dni zleję do butelek i schowam w ciemne miejsce na jakieś trzy miesiące, o ile wytrzymam tak długo. Może się uda bo międzyczasie dojdzie do siebie nalewka z czarnych jagód, to będę się nią delektować.


Odmiany derenia min. odmiany wyhodowane w Bolestraszycach tutaj


 Nalewka jagodowa z czarnych leśnych jagód dojrzewa, już ma piękny kolor i cudny smak. Nazwałam ją Jagodzianką. 


  Dereniówka jest kojarzona z tradycjami szlacheckimi – przygotowywano ją jako przysmak w kuchniach dworskich i pałacowych (owoce derenia często zbierano w pobliskim parku), stąd też jest nalewką typowo „staropolską”, jest królową nalewek.
Do dereniówki najlepsze są owoce które same już spadły z krzewu, w tym celu tozkłada się płachtę pod krzewem i zbiera się gotowe owoce.Wtedy owoce uwalniają swoją własną słodycz i intensywny aromat. Znawcy twierdzą, że dereniówka powinna dojrzewać przez rok lub 5 lat, a nawet 10 lat, ale kto by tyle wytrzymał????

wtorek, 20 maja 2014

Placuszki z sosem rabarbarowym


Ale mnie tu długo nie było.
 Czas ma to do siebie, że płynie i nie zwraca uwagi na nasze protesty, czasami mam wrażenie, że przyspiesza specjalnie , na złość. Chwilę mnie nie było w świecie blogowym, a to nie miałam czasu bo coś tam robiłam, a to byłam na różnych majowych imprezkach, a tak naprawdę to się w pewnym momencie bardzo zraziłam do blogowania. Nie będę wchodzić w szczegóły, musiałam się jednak zastanowić, czy dalej chcę prowadzić moją stronkę. Zakładałam ją spontanicznie, pisałam na początku spontanicznie , nie bacząc kto to będzie czytał i wtedy mnie to bawił
 o. Potem pisałam z przyzwyczajenia , bardziej ostrożnie, bo nie wiedziałam do końca kto mnie czyta. Wydawało mi się, że takie robótkowe blogi poszukują tylko ci, którzy też coś tam klecą i chcieliby się wymienić doświadczeniem, lub czerpać inspiracje. Ale jak się okazuje tak nie jest. A na dodatek nie można wszystkich mierzyć swoją miarką, nie wszyscy mają poczucie humoru. Mały przykład ; wyznanie moje w którymś tam poście , stwierdzające, że wierzę w elfy potraktowano dosłownie i wyszłam na wariatkę. Bo jak pani po pięćdziesiątce może twierdzić że wierzy w elfy? W pewnym sensie to metafora , która obrazuje stan mojej duszy, ale jak to wytłumaczyć mojej znajomej u której jest biało i czarno, wypada lub nie wypada itp. Zostałam więc starszą panią, która ma kuku na muniu bo wierzy w elfy. A właściwie to co? nie można?
 Jak okazało się, że podczytuje mnie sporo znajomych, ręce mi opadły i  stłamsiłam się sama w sobie, jakby mnie krępowała obecność gapiów, właściwie nie potrafię powiedzieć dlaczego przestałam pisać. Wklejałam sobie tylko zdjęcia swoich prac i tak to odeszłam daleko od tego czym miał być ten blog dla mnie, od pierwotnej formy. Przemyślałam sobie trochę i wiecie co ..........wrzucam na luz .....i tu będzie troszkę nieładne słownictwo, kto wrażliwy niech nie czyta .........wrzucam na luz, jestem jak gołąb, sram na wszystko. Będę sobie pisać i robić na moim blogu co zechcę wg. mojego uznania. Jedynie wyrzuciłam z zakładek moje najbliższe mi osoby, aby utrudnić rozpoznawalność ich i mnie. 
Oby.........


Zaczynam więc od placuszków, którymi zachwyciłam się czytając blog Agaty. Przyznaję , są cudowne, lekkie i apetyczne, na pewno zagoszczą w mojej kuchni na stałe. Moje pierwsze są z rabarbarem, ale zaczyna się sezon owocowy , więc będę je robić częściej, tym bardziej że smaży się je bez tłuszczu. Polecam.



Pancakes - placuszki (15-20 placków):

 400 g jogurtu naturalnego 
 2 duże jajka
 2 łyżeczki cukru waniliowego
 3 łyżki cukru
 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (albo 1 łyżeczka sody oczyszczonej)
 150 g mąki pszennej 
 50 ml oleju rzepakowego

 Jogurt zmiksuj z jajkami, olejem i cukrem. Mąkę przesiej z proszkiem do pieczenia i dodaj do płynnych składników. Zmiksuj na gładko i smaż niewielkie placuszki na suchej patelni na średnim ogniu przez około 2 minuty na stronę. 



Frużelina z rabarbaru:
(sos rabarbarowy)

 250 g rabarbaru obranego z łyka
 50 g cukru 
 100 ml wody
 1 łyżka żelatyny + 2 łyżki wody
 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej + 1 łyżka wody

 Rabarbar pokrój w centymetrowe plastry, wrzuć do rondelka i zasyp cukrem. Żelatynę zalej dwiema łyżkami wody i odstaw do napęcznienia. Kiedy rabarbar puści sok, wstaw go na kuchenkę, dolej wodę i gotuj do miękkości. Dodaj rozrobioną z wodą skrobię ziemniaczaną i gotuj jeszcze przez chwilę. Zdejmij z ognia i dodaj żelatynę, dokładnie rozmieszaj i przelej frużelinę do słoika. 

Przepis zaczerpnęłam z blogu Agata Gotuje




Pozdrawia was cieplutko, ta która wierzy w elfy, czy można w nie nie wierzyć gdy delektuje się coś tak dobrego?

środa, 30 kwietnia 2014

Cukier fiołkowy


 Receptariusz

Cukier fiołkowy: 

 1 szklanka cukru grubego kryształu (gruba rafinada),

 ok. 1/2 szklanki płatków fiołków 

Cukier ucierać partiami z płatkami w moździerzu (im więcej płatków, tym cukier będzie intensywniejszy w kolorze). Utarty rozłożyć na kawałku pergaminu i odstawić do przeschnięcia. Gotowy cukier fiołkowy przełożyć do słoika.

Chyba miałam za mało płatków bo mój wyszedł niebieski ale i tak ciekawy ma kolor. Takim cukrem można posypywać ciasteczka, babeczki lub znaleźć inne zastosowanie dekoracyjne.
Przepis znalazłam na blogu Komarki w dziale fiołków ,  wiele fiołkowych przepisów znajduje się na blogu  Break for Cake w dziale zielarstwo. 
Fiołki uwielbiam , pozazdrościłam  buteleczek z nalewką fiołkową, ale kolor!!! Niestety nie miałam możliwości nazbierania takiej ilości fiołków, aby móc zrobić sobie taką nalewkę. Zrobiłam więc cukier fiołkowy.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Obrusy i metamorfozy


 Wirus grypy wirując w powietrzu, dopadł i mnie. Właśnie opanowałam gorączkę i pijąc lekarstewko postanowiłam zrobić krótki wpis, tym bardziej że zdjęcia już miałam wcześniej przygotowane. Będzie więc krótko.



Tak jak wspomniałam wcześniej, od początku roku szyję namiętnie. Dzisiaj pokażę wam swoje dwa obrusy. Jeden to "Magnolia", uszyty z kuponu materiału zdobytego "wiadomo gdzie", obszyty piękną bawełnianą koronką, którą w poprzednim poście pokazywałam w zbliżeniu. Materiał cudowny, bardzo dobry gatunkowo, rozmyte kolory na szarym tle, w starym stylu, już jest moim ulubionym. 


Drugi obrusik, a właściwie jest ich dwa; jeden na rozłożony stół, czyli owalny , drugi jak widać na zdjęciu okrągły. Uszyty z białego płótna, obszyty  zmarszczoną kryzą i tyle. Nazwany prze ze mnie "Marią Antoniną", a to za sprawą kształtu jaki tworzy założony na stół, przypomina namarszczaną suknię.



Na białym obrusie pięknie prezentuje się klasyczna biała porcelana. W białych filiżankach , na białym obrusie kawa smakuje wyjątkowo. A gdy dodamy do kawy syrop piernikowy , smaki i zapachy Świąt Bożego Narodzenia będą z nami jeszcze długo. Przepis na syrop znalazłam w Majanowym Pieczeniu.
Podzielię z wami przepisem na

Syrop piernikowy

300 ml wody
200 g cukru
2 łyżki przyprawy piernikowej
1 łyżka cynamonu
Wodę i cukier doprowadzić do wrzenia, cały czas mieszając. Dodać przyprawy, gotować jeszcze 3 min.Wystudzić i wlać do słoika. Gdy dodamy do kawy, rozpuszcza się.
Smacznego 


Niewielkim nakładem pracy i środków (oba obrusy z materiałów z odzysku) można dokonać metamorfozę np.tak jak wyżej kącika jadalnego.W zależności od tego jakiego obrusa użyjemy taki klimat uzyskamy.
A poniżej metamorfoza krzesła. Krzesła kupione na allegro z wyprzedaży chyba jakiejś kawiarni. Szlifowane przez Miśka aby pozbyć się lakierowanej czerwieni, następnie pobejcowałam je i wtarłam w nie Wosk Viasz AntiQuaire. Obicie zmienione na lniane.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Kartki z kalendarza i pierniki


Ślicznie dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne , dziękuję za pamięć. 

Mój czas świąteczny podzieliłam między dzieci i pracę. Oczywiście że wolałabym na święta przebywać z rodziną, z dziećmi które zaszczycają mnie swoją obecnością co kilka miesięcy , ale niestety mam taki zawód że muszę być na dyżurach.Nie macie pojęcia jak przykra jest to chwila , kiedy zostawiasz rodzinkę przy choince i biegniesz do szpitala. W szpitalu też nie jest przyjemnie, gdy patrzysz na swoich pacjentów, snujących się po korytarzach , oczekujących na szpitalną Wigilię. Jedni z powodu choroby nie mogli iść na przepustkę świąteczną,  inni sami przyszli do szpitala na okres świąteczny, by nie spędzać świąt w domu z różnych przyczyn, ale są też i ci których oddano pod naszą opiekę bo...........? może nie pasowali do dekoracji. Scenariusz powtarza się co rok.



 Święta, święta i po świętach. Lubię czas, przygotowań do świąt, potem rozświetloną, koniecznie kolorową choinkę, przygaszone światła i nastrój wyczekiwania na cud, na odmianę. Będę się rozkoszować  atmosferą magii Świąt Bożego Narodzenia  jak najdłużej, ile tylko się da. 


 A tak przy okazji podaję przepis na pierniczki, które są mięciutkie zaraz po upieczeniu i cały czas stan ten utrzymują przechowywane w puszce lub słoju. Część z nich znalazły miejsce w szklanej bombonierce, tak troszkę do ozdoby.
Przepis na pierniczki z gotowanymi ziemniakami znalazłam TU.


Składniki: 
250 g gotowanych ziemniaków
 250 g miodu
 150 g cukru 
125 g masła
 450 g mąki 
1 łyżka czubata przyprawy do piernika
 1,5 czubatej łyżki kakao
 1 łyżeczka sody 1 jajko

 Ugotowane ziemniaki (oczywiście bez soli) jeszcze gorące dokładnie rozgnieść (prasą do ziemniaków lub widelcem). 
 Miód wlać do garnka, podgrzać nieco i wsypać cukier. Mieszając podgrzewać i uważać, aby całość się nie skarmelizowała. Gdy cukier się nieco rozpuści dodać masło, ciągle mieszając aż do połączenia składników. Włożyć rozgniecione ziemniaki i zmiksować mikserem na gładką masę. Pozostawić do przestygnięcia. Przestudzoną masę wlać do dużej miski, dodać mąkę, przyprawę do piernika, kakao, sodę i jajko. Wyrobić jednolite ciasto. Ciasto nie klei się, nie trzeba podsypywać mąką.
 Ciasto rozwałkować na grubość ok 5mm i wykrawać foremkami.Wycięte pierniczki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do nagrzanego piekarnika 160°C i piec ok 10 minut w termoobiegu. 
 Pierniczki dekorować roztopioną czekoladą albo lukrem .

Smacznego