piątek, 18 marca 2011

Szablon serca


Wszyscy kochamy motyw serca, czy to w poezji, literaturze, czy to w obrazach, a my kobitki to jeszcze lubimy motyw serca opracowywać w nieskończoność w naszych przeróżnych robótkach.
Wiem że większość wie jak wykroić serce, dostępne są różne szablony, ale dla tych które borykają się z trudnościami przytoczę  prosty sposób narysowania sobie serca samemu w rozmiarze jaki sobie akurat życzymy.

Szablon serca



Na papierze , od rogu odliczamy linijką długość serca np.6 cm i rysujemy kwadrat o bokach 6 cm-trowych. Na dwóch bokach zaznaczamy środek kwadratu, czyli każdy odcinek boku ma 3 cm. Odchylamy cyrkiel na długość 3 cm,  ustawiam go na środku boku kwadratu i rysujemy pół okręgu. Wycinamy szablon, przykładamy do materiału i gotowe.





Aforyzmy o sercu

Problemem naszego wieku nie jest bomba atomowa, lecz serce ludzkie. - Albert Einstein

W życiu rodzinnym mężczyźni bywają lekkomyślni, powodują się rozumem, a nie sercem, wielu rzeczy nie pojmują, ale kobieta pojmuje wszystko. Wszystko zależy od niej. Dano jej wiele, przeto wiele się od niej żąda. - Antoni Czechow

Jakież zalety potrzebne są, aby wytworzyć doskonałego człowieka? Zimna głowa, gorące serce, trzeźwy sąd i zdrowe ciało. -R.W.Emerson

- Dlaczego mam zatem słuchać serca?
- Bo nie uciszysz go nigdy. I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi, nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie. - P.Coelho "Alchemik"

Kiedy ciało jest smutne, serce powoli umiera. - Albert Camus

Oczy widzą, uszy - słyszą, a serce - i tak wie swoje. - W.Grzeszczyk

czwartek, 17 marca 2011

Taca kuchenna



Z archiwum X

Zatęskniłam za decoupage, mam pełno pomysłów, tylko czasu brak. Wklejam więc pracę którą kiedyś zrobiłam , taca służy mi do dzisiaj.
Jak na nią patrzę to wzdycham , a czemu? Troszkę pracy w nią włożyłam, bawiłam się w domalowywanie tła cieniutkim pędzelkiem, z namaszczeniem i wielką radością bawiłam się farbką i miałam na to czas. Teraz ciągle planuję że jak tylko dorwę się wolnego dnia zabiorę się za decu, rozłożę swój warsztat i będę malować i kleić. I jakoś mi to nie wychodzi, znajdą się inne zajęcia bardziej pilne, które nie można odłożyć i nic nie powstaje, nawet skrzynia moja osobista leży w koncie w surowym stanie.
Czyżby czas się skurczył? a może mnie już starość ogarnęła i nie mogę za nim nadążyć? Być może to tylko brak organizacji w moim życiu i chaos zabija mi czas wolny? To nie narzekanie , tylko zastanowienie się nad tym zjawiskiem. Chyba trzeba wypić trochę witamin i się zorganizować, potrząsnąć swoim jestestwem , odnaleźć swoją energię która gdzieś się ulotniła. Zaczynam poszukiwania siebie , energii i wiosny.



Zdjęcie z powstawania tacy, domalowywanie tła.




poniedziałek, 14 marca 2011

Torba "Makowa panienka" - haft wstążeczkowy



Moje dziecię gdy tylko pojawi się w progu domu, dba o to by matka się nie nudziła, tym razem chciała bym ozdobiła jej filcową torbę. Kolor łąki , więc maki same narzuciły swoją obecność. Umordowałam się niemiłosiernie fizycznie , haft wstążeczkowy na grubym filcu jest prawie niemożliwy, pomogłam sobie dłutem , wierciłam dziurki aby przeciągnąć wstążkę, miałam trudności aby uzyskać odpowiedni kształt. Siły w palcach wystarczyło na mały bukiet, ale zawsze można dorobić następne kwiaty, nic straconego.




Takim to sposobem nauka haftu wstążeczkowego powoli idzie do przodu.


Makowa inspiracja

środa, 9 marca 2011

Kobieta minionych epok i jej pasje



" Solą życia człowieka , są jego pasje"



Przeglądając swoje archiwum ze zdjęciami które namiętnie zbieram, nasunął mi się temat kobiet, dam minionych epok. Zdjęć mam setki , damy w różnych strojach, damy w kapeluszach, damy z kwiatami, damy w różnych pozach, a zdjęć obrazujących kobiety przy różnych codziennych czynnościach jest stosunkowo mało. Na podstawie obrazów zawsze myślę że tak płytko ocenia nas druga połowa świata, czyli mężczyźni, czyżby przez stulecia kobiety nie miały swoich pasji? , tylko pachniały i nudziły się niemiłosiernie? Pewnie i tak było, od stuleci uczymy się przetrwania w świecie mężczyzn, nie łudźmy się że dzisiaj tego nie ma. Ale współcześnie mamy wiele możliwości do spełniania się i realizacji , a czy kiedyś kobiety dążyły do tego samego , czy były zdominowane przez drugą swoją połowę. Myślę że zawsze znalazły się takie które przełamywały stereotypy i konwenanse. 
Pobawiłam się w skonstruowanie kilku tzw. przeze mnie misz-maszy, bardzo pobieżny obraz dam i ich pasji, na pewno temat ciekawy do wgłębienia się w historię amazonek które umiłowały jazdę konną, polowania, uprawianie sportów, zdobywanie gór, ujarzmianie pierwszych samochodów, jazdę na nartach, pływanie, choć zapewne miały utrudnione zadanie przez te wszystkie cudne fatałaszki , gorsety itp. Przez wieki haftowały, szyły , dekorowały domy i doskonaliły wszystkie robótki ręczne,  a my współczesne pasjonatki jesteśmy ich spatkobiorczyniami.



Temat morze , ja potraktowałam go w skrócie, wiem jednak na pewno że bez pasji moje życie nie wart byłoby złamanego szeląga.

czwartek, 3 marca 2011

Dziewczyna z gęsią



Kiedyś miałam taki sen..................wybiegam na łąkę, ziemia paruje po burzy, łąka zieleni się świeżą wiosenną trawą, mieniącą się kroplami deszczu. Łan traw usiał pagórki, w niewielkich zagłębieniach stoi woda , ja biegnę boso , stopy miękko zapadają się w soczystą trawę, biegnę od kałuży do kałuży ciesząc się jak dziecko, taplam się z rozkoszą w ciepłej wiosennej wodzie. Słyszę gęganie i syk zezłoszczonego gęsiora który rozłożywszy skrzydła chce mnie uszczypać w łydkę, nie boję się , ze śmiechem uciekam przed nim na bielutki piach rozciągający się nad rzeką, wskakuję do wody i płynę, płynę nie czując najmniejszego wysiłku, nurt rzeki sam unosi mnie a ja mogę tylko podziwiać piękne krajobrazy, woda przeźroczysta , widzę wodorosty i małe rybki, tak mi dobrze.................sen się urywa..............................miałam kiedyś takie sny.........................już ich nie miewam od dawna.
Teraz moje sny są ciemne , szare, czasami koszmarne, boję się że kolory we snach już nie powrócą.



Przynajmniej na jawie mogę powracać do kolorów, mogę powracać do dzieciństwa , stwarzając sobie w pewien sposób świat iluzji.
Gdy kiedyś zobaczyłam obraz " Dziewczyny z gęsią" przypomniał mi się sen o łące, moje dzieciństwo, moje wakacje, atmosfera pastwiska pełnego krów, koni i właśnie gęsi, przed którymi uciekaliśmy, złośliwe, piękne bestie. Spodobała mi się prostota zwykłej wiejskiej dziewczyny o rumianych policzkach, spodobała mi się kolorystyka i postanowiłam właśnie go sobie sprawić, zimorodka odłożyłam na potem bo mnie wnerwił.
Z wielką przyjemnością zasiadłam do nowego , nieskomplikowanego haftu.


Marzy mi się wiosna a tu jeszcze zima trzyma, wprawdzie słoneczko mocno grzeje ale mróz nie popuszcza, a to dowód na to , trzeba jakieś uroki odczynić aby wszystko się zazieleniło jak najszybciej, może kto takowe zna?



Haft od kuchni, jeszcze sporo pozostało do haftowania.



" Na tych małych trawach, na tych dużych wodach hodowały się całe stada gęsi, a jak to wszystko zaczęło rwać się a trzepotać, a gęgać, a wrzeszczeć, to dobrze o milę wokół słychać było. Wszystkie dzieci we wsi robotę z tymi gęśmi miały, pasając je gromadą albo po osobno, jak któremu w chacie przykazali.

Dopiero pod wieczór rozdzielała się gromada na pomniejsze stadka i każdy swoje do domu gnał. Już też wtedy nic inszego w całej Wólce Głodowej słychać nie było, tylko:

– Halela, gąski!... Halela! halela, do domu!...

A do tego taki z biczów trzask, jakby wesele jechało.

Długo jeszcze po zachodzie słońca uspokoić się nie mogło gęganie w zagrodach i chlewikach; a i w nocy nieraz powstawał ni stąd, ni zowąd wrzask gęsi na całą okolicę."

Cytata zaczerpnięty z Bajki "O Krasnoludkach i Sierotce Marysi" M.Konopnickiej książki którą ja uwielbiałam w moim dzieciństwie a moje dzieci przechodziły katusze jak ją przeczytać musiały. Przeczytałam ją im sama i stwierdziłam że zupełnie inaczej ją odbieram w wieku dorosłym, nie mniej jednak krasnoludki z tej książki nadal lubię.

Miłego wieczoru życzę wszystkim odwiedzającym.

sobota, 26 lutego 2011

Lawendowe ptasiory czyli wariacje na temat bieżnika



Jeżeli gładząc dziobem długie pióra
upuszczą jedno - pióro długo spada,
zanim dna jezior głębokich dosięgnie.
I o policzek trąca - wieść ze świata, 
gdzie jasno, ciepło, swobodnie i pięknie.
 
Czesław Miłosz
 



Moja wariacja na temat bieżnika, wygląda tak jak na zdjęciach, spiczaste zakończenia udekorowane zwisającymi serduszkami zawiązanymi na kokardki , w kolorach takich jak na bieżniku.


Do haftu krzyżykowego doszedł haft supełkowy imitujący lawendę, ptasiory mają zamiast ogonków kiście lawendy, właściwie to bardzo bajkowe ptasiory, jakaś taka mutacja bociana, czapli i lawendy, więc niech zostaną  nazwane prze ze mnie lawendowymi ptasiorami. Kochliwe bardzo, więc dookoła nich są rozsypane serduszka różnego kształtu.



Wzór zaczerpnęłam z tego katalogu, trochę go naciągając do moich potrzeb.

środa, 23 lutego 2011

Aktualności



Aktualnie mam kilka dni urlopu, dziecka wyjechały i zrobiło się pusto, głucho i nudno. Przez ostatni tydzień razem z córcią zrobiłyśmy maraton krzyżykowy, mobilizowałyśmy się nawzajem, stan haftu St.Petersburga na odjezdnym wypadł imponująco. Ja natomiast wyszywałam " Zimorodka z elfem" , haft ten dawno chodził mi po głowie ale rezultat marny, już mi się nie podoba, miałam inne wyobrażenie o tym hafcie. Nie mniej jednak ukończę go aby się przekonać czy było warto.



Spotkała mnie też niespodzianka, Gosia moja sister podarowała mi jedno ze swych cudownych serduszek , które można zobaczyć tutaj na jej blogu. Jest tak cudne że "dynda" na lampie przy stole i codziennie mogę się nim zachwycać. Trzeba mieć taką kochaną siostrę aby doczekać się takiego prezentu.

I na koniec prosty sposób na ciasteczka, tym razem :

Ciasteczka francuskie z żurawiną.



Receptariusz

Gotowe ciasto francuskie pokroić w kwadraty, naciąć rogi w kształcie litery L, zagiąć rogi do środka, tak powstanie kwiatek, na jego środek kładziemy konfiturę, dżem lub żurawinę, zapiekamy, piecze się niesamowicie krótko i na tym koniec receptariusza.

Dzień szczęśliwości kończę dobrym ciastkiem i kochaną kawusią przy blogowaniu.

Ślicznie dziękuję wszystkim tym którzy podczas mojej niebytności internetowo-blogowej nie zapomnieli o mnie i dziękuję za komentarze.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Filcowe brosze


Przerywam swoje milczenie blogowe, sesję naukową zamknęłam, spędziłam z dziećmi miłe chwile i od teraz mam kilka dni wolnego. Mam nadzieję nadrobić w tym czasie zaległości blogowe, już się cieszę na ucztę blogową, ciekawa jestem co tam w tym czasie natworzyłyście ciekawego.


Wieczorami przy posiedzeniach rodzinnych udziergałam dwie brosze, tak , właśnie brosze, bo są dużego rozmiaru, dla swoich dziewczyn. Przedstawiam brosze na torebki, uszyte z filcu ,obszyte perełkami.

Pierwsza to żółty kwiat na fioletową torbę z filcu.



Druga brosza to motylek na torbę dla mojej córci. Obie szyłam z wielką przyjemnością, mam nadzieję że do szycia z filcu jeszcze wrócę.



Motylek z kroplami rosy na skrzydełkach, w ulubionym kolorze Klaudyny.



Czółki z srebrnego druciku na którym umieszczone są perełki.



Córcia jako modelka, motylek usiadł na torbie i oczekuje wiosny.

wtorek, 15 lutego 2011

Torebka w Matrioszki


Kontynuacją inspiracji czerpanej z haftu St.Petersburga  mojej córci jest torebka lub jak kto woli etui na przybory do wyszywania  tegoż haftu. Natchnęło mnie gdy zastanawiałam się nad tym jak uszyć torebkę z filcu na prośbę w/wymienionej. Pomyślałam sobie że spróbuję na czymś nie zobowiązującym i zobaczę co z tego wyjdzie.


Posiadałam kawałek prostokątnego szarego, grubego filcu, dodałam dwa prostokątne boki i wszystko dookoła pozszywałam. Szycie filcu sprawia mi coraz większą frajdę, materiał ten daje dużo możliwości. Można puścić wodze fantazji i wyczarować co się tylko chce.


W wolnych chwilach powstawały osobno Matrioszki, są one dziełem radosnej twórczości jaka mnie ogarnęła, powstawały na poczekaniu z głowy. Teraz na pewno wyrysowałabym projekt i zabrała się do nich z innej strony, ale cóż szkodzi popróbować idąc na całość.


Matrioszki przyszyłam do filcu przed jego zszyciem. Potem pobawiłam się tworzeniem guzika , powstał z dwóch kółeczek filcowych wypchanych ocieplinką. Pod spodem guzika jest perełka tak by guzik odstawał od powierzchni,  udekorowałam go kwiatuszkiem i przyszyłam do torebki. To że filc nie trzeba obrzucać i się nie ciepie to jego wielka zaleta, można wycinać bardzo małe elementy i przyszywać, stwarza to wielkie możliwości dla wyobraźni.


W etui pomieści się wzór, nici i haft. Znając plan zajęć mojego dziecięcia , haft ukończony zostanie nieprędko, może za kilka lat, będzie miał on schludne mieszkanko w czasie odpoczynku w haftowaniu.
Całość wykonałam z materiału jaki akurat posiadałam w domu, wiem że można inaczej , bardziej profesjonalnie  ale chyba nie o to chodzi w świetnej zabawie z wykorzystaniem tego co mamy zachomikowane.


Lubie bawić się w tworzenie miszmaszu tematycznego, tym razem mozaika z klimatem wsi rosyjskiej, oraz film jak to pewien artysta zachwycony folklorem zapisuje jego zapach i koloryt.


Ze względu na to że moje dziecię jest w domu po zdanej sesji i ślęczy przy hafcie , mając jej zgodę, uchylam rąbka postępów w wyszywaniu St.Petersburga.

piątek, 4 lutego 2011

W kolorze blue



Troszkę koloru blue, bardzo lubię ten kolor, choć mało prac w tym kolorze popełniam. Wynika to chyba z tego że do moich pomieszczeń nie bardzo pasuje. Miałam jednak przyjemność wyszyć zakładeczkę dla mojej siostrzenicy właśnie w tym kolorze, bardzo mnie ten kolor wycisza.