W moim małym i magicznym domku czas płynie na małych zmianach, postanowiłam jesienno-zimowy czas poświęcić na uzupełnieniu braków, realizowaniu dawno odkładanych planów tyczących się mojego najbliższego otoczenia . Jak zauważyłyście mało teraz haftów, co nie oznacza zupełnego zarzucenia tematu, w międzyczasie wyszywam obrusik żonkilowy i coś tam jeszcze . Ale główne zajęcie to nadrabianie zaległości i moszczenia gniazdka.
Ogarnął mnie szał maszynowy i wykorzystuję go do maksa. Będzie dużo poduszek, jak najwięcej, bo to one tworzą ciepły klimat w domu.
A dzisiaj prezentuję jaśki do przytulania. Czemu tak? Po prostu to najzwyklejsze, najprostsze jaśki o nieskomplikowanym szyciu, bez ozdóbek, bez guzików, służące jako poduszki do spania, takie które można miętolić , układać jak się podoba i nic nam w tym nie przeszkadza . Nie budzimy się z guzikiem w oku i troczkiem w buzi. Proste a jak bardzo niezbędne to mogą powiedzieć osoby które bez jasieczków obyć się nie mogą , a mam takich w rodzinie to coś na ten temat mogę powiedzieć. Materiał w drobniutki wzorek kwiatowy przywodzi na myśl wiejską chatę ,dla tego nazwałam je wsiowymi.



Do wykonania wielu poduszek i różnych innych rzeczy w domu potrzebujemy dużo kuponów materiałów. Niestety to drogi interes. Nie mówię że nie kupuję w sklepie a nawet czasami zamawiam przez internet materiał który jest mi niezbędny. Jednak gro moich zapasów materiałowych pochodzi ze szmatowego źródła. Kupuję poszwy, kupony które są niezniszczone a nawet nowe, bo i takie ludzie wyrzucają, za śmieszne pieniądze, czasami na wagę , czasami na sztuki, wybielam, piorę, krochmalę ,wycinam , prasuję i składam. Ten oto stosik to wynik ostatniego polowania. Policzyłam koszt ogólny, przeliczyłam na metry i wychodzi mi że za metr tych materiałów zapłaciłam 2-3 zł. , myślę że się opłacało. I jak się oprzeć szyciu?
Zestaw w fiolety , będą z nich jasieczki dla dzieci do lawendowego pokoju i ściereczki w śliwy do mojej kuchni.
W niebieskościach dla córci bo ona lubi ten kolor i niebieskie róże.
A to piękne płótno jest z ręcznie robioną wstawką , jeszcze nie znam jego przeznaczenia.
Przepis na jaśka do przytulania.
Rozrysowałam plan i wyliczyłam w centymetrach dla jaśka o standardowej wielkości 40x40 cm.
W tłumaczeniu na język prosty;
1. Rysujemy na materiale prostokąt ( 110cm x 42cm)
2. Od jednego mniejszego brzegu odliczamy 10cm i rysujemy linię, w tym miejscu będziemy składać materiał.
3. Od drugiego mniejszego brzegu odliczamy 20cm i rysujemy linię, tu też będziemy składać materiał.Stworzymy kieszonkę do której po zszyciu poduszki włożymy dwa rogi jaśka.
4. Obrzucamy mniejsze brzegi i wywijamy na lewą stronę zapas na podłożenie około 1cm, przyszywamy.
5. Składamy wzdłuż wyrysowanych linii materiał do lewej strony, przyczepiamy szpilkami
6. Tak przygotowany materiał składamy na pół, prawą stroną do środka, dbając aby dwa końce mniejszych brzegów idealnie się złączyły. Przyczepiamy szpilkami mniejsze brzegi ze sobą.
7. Szpileczkami spinamy dwa luźne brzegi i zszywamy je razem, a następnie obrzucamy. Pamiętamy aby dokładnie zabezpieczyć szew na końcu ściegu.
8. Poduszka zszyta , musimy tylko przewrócić na prawą stronę .
Kursik przedstawiłam tym osobom które stawiają początkowe kroczki w ujarzmianiu maszyny. Nie jest to arcydzieło , nie ma tu skomplikowanych wykończeń . Sama pamiętam jak wiele lat temu uczyłam się szycia , sama dociekałam co z czym połączyć aby coś wyszło, byłoby mi wiele łatwiej gdyby mi ktoś pokazał jak to się robi, ale niestety internetu wtedy nie było i nie miałam koleżanek które podzieliłyby się swoim doświadczeniem.
Może komuś przydadzą się moje wypociny. Na pewno jest to dobry sposób na wykonanie prostych rzeczy własnoręcznie i zaoszczędzeniu pieniędzy, w końcu nie wszystkie mamy ich pod dostatkiem.
Mam nadzieję że nie zanudziłam.