Moja zabawa z gliną nie zawsze daje efekty które mi się podobają, ale czasami coś mi się uda, tak jak ten mak, który przeznaczyłam na poidełko, choć Misiek uważa, że powinnam zachować jako dekoracja do domu.
Powiem wam , że sama nie wiem już jakiego szkliwa użyłam, bo bawiłam się nakładaniem kilku na raz, chciałam aby płatki były oddzielone czernią , a po wypale szkliwa się wymieszały i uzyskałam niesamowity efekt, przynajmniej ja tak sądzę. Lubię takie pozytywne niespodzianki.




Jestem fanką maków , wyglada wspaniale. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNiezmiennie podziwiam Twoje zdolności w projektowaniu i realizacji tych glinianych cudeniek :-))
OdpowiedzUsuńPo prostu cudeńko, piękny ten mak, moim zdaniem idealnie pasuje i do domu i do ogrodu, pozdrawiam Ania
OdpowiedzUsuńWyglada pieknie jako dekoracja w ogrodzie.Pozdrawiam Ula z G.B
OdpowiedzUsuńKolejna cudowna dekoracja do ogrodu. Wyobrażam sobie, że jest już w nim, jak w bajce! Takie poidełko nie jeden ptaszek odwiedzi. Twoje próby w ceramice i szkliwieniu coraz lepsze. Pozdrawiam, pa, buziaki:)
OdpowiedzUsuńPięknie to wygląda :)
OdpowiedzUsuńPięknie się prezentuje w ogrodzie.
OdpowiedzUsuńOjej, ten mak naprawdę wygląda ciekawie. Ja się zastanawiam, jak to się stało, że te szkliwa same tak się wymieszały — trochę nie ogarniam, ale efekt mnie zaskoczył. Na http://zapachjasminu.blogspot.com/2026/06/mak-z-gliny.html natknąłem się i aż mnie to zaciekawiło, bo wygląda to bardziej jak fajna niespodzianka niż zwykły błąd.
OdpowiedzUsuń