czwartek, 18 czerwca 2020

Tron Miśka


Robótki ręczne kojarzą się z haftowaniem , decoupage, papierownią. U mnie ostatnio określam tym mianem pracę w ogrodzie , malowanie mebli i dodatków do domu. 
Moje robótki ręczne rozpoczęłam od swetrów na  drutach, potem był haft, następnie dekoupage, inne tego typu prace, przeszłam do malowania mebli, a teraz poszerzam horyzonty w ogrodzie.
Zainteresowań mam wiele i nabytych umiejętności, czasami mi żal , że mam za mało czasu, aby rozszerzyć swoje umiejętności. Ciągle mam niedosyt.

Dzisiaj mały ukłon w stronę domu, czasami wykonuję małe zmiany tak jak z tym krzesłem.
Misiek przytargał z "Młyna" stare krzesło. Spodobała mi się jego konstrukcja, od razu skojarzyłam go z tronem i już tak zostało. Tym bardziej , że jest to krzesło mego Miśka , służy do zasiadania przy komputerze. Cały punkt dowodzenia znajduje się w kuchni przy wyspie kuchennej , miejsce otwarte na cały dom i salon, stąd ta nazwa. Krzesło musiało dopasować się do koloru mebli w kuchni, troszkę podrasowałam złotą farbką, żeby stało się prawdziwym tronem dla gospodarza tego domu .

"Młyn" to określenie bazaru we Wrocławiu , gdzie można kupić szmelc, mydło i powidło.


Pozdrawiam cieplutko. 

niedziela, 14 czerwca 2020

Żarnowiec - mój ogród


Wiedziałam , że tak będzie...................................znowu wlazłam do ogrodu i wsiąkłam. 

Zawsze jest co robić, zwłaszcza , że odkąd się wprowadziłam do nowego domu, przerabiam zaniedbany ogród.

Zakładając wiele lat temu blog, chciałam na nim umieszczać zdjęcia swoich robótek, ale nie tylko. Chciałam też podzielić się wszystkim tym, co mnie interesuje, inspiruje i taki on był, przynajmniej przez jakiś czas.
Potem coś pękło, a następnie pochłonęły mnie sprawy osobiste i przenosiny do nowego miejsca, nowa praca, remonty , no i oczywiście ogród.
Chciałabym jednak nadal tu bywać, w końcu jest to kawałek mojej historii, zapisanej w tym świecie wirtualnym.
Jeżeli więc nie ma robótek, to będzie więcej o moim domu i ogrodzie. Może was nie zanudzę.



W roli głównej żarnowiec "Boskoop Ruby" przepięknie kwitnący bordowo-różowymi kwiatkami.
Jest to jeden z krzewów, które odziedziczyłam po byłych właścicielach.
 Był w opłakanym stanie , pochylony, bliski złamaniu , z suchymi gałązkami i mszycami. Udało mi się go odratować i co roku czekam , aż zakwitnie, spektakularny to widok, jak jeszcze dołączymy połać kwitnących na różowo, pachnących intensywnie goździków to mamy przepiękną część ogrodu.


Żarnowiec obecnie wygląda jak drzewko bonzai.

Ogród pierwszej wiosny wyglądał tak jak na tych obrazkach poniżej.
Resztki skalniaka ,kamienie, porozrzucane nasadzenia, kora przykrywająca morze chwastów, skrzypu , zasuszonego na amen wrzosowiska.

W pierwszym roku , przez całe lato przekopywałam łopatą za łopatą tę wielką połać, wybierając do jednego wiaderka chwast, korzenie, a do drugiego wiaderka kamyki. Czułam się jak kopciuszek. Kawałek po kawałku uporządkowałam tę część  ogrodu i zaczęłam sadzić, uzupełniać to co było i dokładać swoją cegiełkę.



Obecnie ta część ogrodu wygląda tak jak poniżej.

Pozdrawiam cieplutko i do zobyczyska.

niedziela, 12 kwietnia 2020

Jaja z niezapominajką


Szczęśliwych, spokojnych i przede wszystkim zdrowych Świąt Wielkanocnych .

 Niech Pan Jezus oświeci wszystkich z nas mądrością w tych trudnych czasach, nie bądźmy samobójcami i mordercami, izolujmy się i miejmy nadzieję na lepsze jutro. 
Pozdrawiam cieplutko.


poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Pudełko i obrączki w niezapominajki


Dalszy ciąg niezapominajkowego szaleństwa. Tym razem małe pudełeczko na obrączki do serwetek, oraz obrączki w niezapominajki.
 Od momentu przeniesienia się do nowego domu niebieski kolor w pewnym sensie sam mi się narzucił, a w ślad za nim motyw niezapominajki wdarł się w moją głowę.

Zaczęłam zbierać porcelanę w niezapominajki, jest to dość trudne , bo takich motywów nie jest wiele, ale staram się przeglądać targi staroci i szukać, czasami mi się udaje coś upolować.
W dalszej kolejności zrobiłam parę jajek z motywem niezapominajki, teraz wyszyłam serwetki i oto pudełeczko. Myślałam o innych projektach , lecz w dzisiejszym czasie trudno jest cokolwiek planować, wolę skupiać się na zaległościach i je ukończyć.

Pozdrawiam cieplutko i trzymajcie się zdrowo.


A ty mi bramy szczęścia otwórz… 

 A ty mi niezapominajki zrywaj
 pokonaj moczary jak odległość naszych serc 
strumienia szmer w spokojny sen zamieniaj
 i okryj marzenia mgłą niebieską jak kwitnący len 
 A ty mi niezapominajki przynoś
i w błękit oczu swoich pozwól mi zapatrzeć się 
nad modrymi wodami nadzieje rozpościeraj
 niech serce z sercem w zgodnym duecie śpiewa pieśń
 A ty mi niezapominajką kwitnij
 niech zaniebieszczy się mój smutny świat
pozwól swojemu sercu na wolność utraconą wyjść
 i szczęściem bądź na skrawek życia mych ostatnich lat 

(Analogia do wiersza K. I. Gałczyńskiego „Prośba o Wyspy Szczęśliwe” jest świadoma i zamierzona – Jadwiga Zgliszewska)) 

czwartek, 2 kwietnia 2020

Coś dla relaksu - Li Ziqi


W ostatnim tygodniu przeżyłam ogrom stresu, tak jak pisałam byłam od czwartku na kwarantannie razem z całą onkologią, w sobotę otrzymałam wynik ujemny testu , w niedzielę dowiedziałam się , że znowu zrobią nam test.W poniedziałek znowu pobrano nam wymaz i dzisiaj dowiedziałam się , że wszystko u mnie w porządku , jestem ujemna. 

Moja córcia wiedziała , że po cichu stresuję się czekając na wyniki , więc podesłała mi link z filmikiem, chcąc mnie zrelaksować. Klaudynko strasznie ci dziękuję, strzał w dziesiątkę.

Chcę się z wami podzielić tą informacją, może i wy już znacie Li Ziqi, ale jeśli nie, to koniecznie włączcie jej filmiki. 
Polecam, pełny relaks, piękna muzyka, dziewczyna niesamowita, kreatywna, można też się zainspirować i zazdrościć. Chciałabym się teraz tak zaszyć, jestem gotowa nawet do ciężkiej pracy byleby daleko od tego co za oknem.
Jeśli macie dużo wolnego czasu, a zakładam, że tak , naciśnijcie guzik i zapomnijcie się choć na chwilę , warto, filmów jest wiele na różne tematy, każdy znajdzie coś dla siebie.
 https://youtu.be/8VO6ApTjGj4

 Troszkę informacji o Li Ziqi
"Gdy Li Ziqi pragnie smaku świeżego chleba, piecze go w piekarniku w kształcie psa, zbudowanym z gliny, którą wykopała z pobliskiego wzgórza. Kiedy chce nowego koloru warg, zbiera wosk pszczeli ze swojej pasieki i miesza go z płatkami róży wyrwanymi z jej ogrodu. Gdy nadchodzi zima, hoduje jedwabniki, zbiera tysiące kokonów, suszy surowy jedwab w świetle księżyca i wszywa go w ciepłą piżamę dla swojej babci. A chiński vlogger dokumentuje wszystkie te projekty w hipnotyzujących filmach oglądanych przez miliony subskrybentów.
 Na tle mglistych gór filmy Li są wglądem w życie z bajki, w którym często śledzą ją jagnięta i szczenięta w stylu Królewny Śnieżki. Jedyną narracją jest przyjacielskie pogawędki między Li i jej babcią, ale dźwięki - śpiew ptaków, chrupnięcie mrozu pod stopami, uderzenie tasaka, skwierczenie smażonego czosnku - zwabiają cię w trans ASMR, więc nie Zauważysz nawet, ile filmów nagrałeś.
 Spotykam Li na krytej strzechą drewnianej platformie unoszącej się na morzu lotosów, w jej wiosce na północy prowincji Syczuan, gdzie żyje w odosobnieniu, pomimo legionów fanów.
 Dla Li proste życie to praca na pełen etat. Jej projekty są anty-wygodne, przeciwieństwo posiłków Instant Pot i hakerskie życie, które Internet świętuje obecnie. Jej fani uspokajają się po długim dniu w biurze - jak na ironię, przyjmując uroczą wersję innego rodzaju pracy, której owoce faktycznie smakują. Świat Li czuje się całkowicie oderwany od hiperurbanistycznego krajobrazu Chin, ale jednocześnie fachowo posługuje się mediami cyfrowymi, aby zachować dziedzictwo kulinarne. Pytam ją, z jaką częścią tego paradoksu się utożsamia: czy uważa się za tradycyjną czy nowoczesną? „Oba” - mówi. „Mam nadzieję, że dzięki moim wysiłkom więcej ludzi dowie się o tradycyjnej kulturze chińskiej. To ma bardzo duże znaczenie ."

Cytat zaczerpnęłam z internetu. 



 Pozdrawiam cieplutko i trzymajcie się zdrowo. 


piątek, 27 marca 2020

Inna strona mojego życia


Inna strona mojego życia.......................ta trochę brzydsza, jestem na kwarantannie , czekam na wynik testu.
Pozdrawiam cieplutko i trzymajcie się z daleka od "koronki". Jak lubię wszystkie koronki świata jako robótkoholik, tak tej nieszczególnie. 

wtorek, 24 marca 2020

Niezapominajki na stół


W obecnym czasie ciągle towarzyszy mi strach, wchodząc do szpitala biorę głęboki oddech, przekraczam próg i pracuję. Wracam do domu i aby nie zwariować szukam różnych zajęć.

Będzie więc bardziej optymistycznie.

Chciałam odpocząć od swojej Daisy i wyszyłam sobie serwetki na stół w niezapominajki.
Haft bardzo prosty , nie wymagający myślenia , może nie wyszło najpiękniej , ale serwetki podszyte materiałem w niezapominajki wprowadzają ciepło i optymizm, wyszły takie troszkę babcine.


Pozdrawiam cieplutko i trzymajcie się zdrowo. 

czwartek, 19 marca 2020

Mock - mrok


Witam, i na wstępie przepraszam,  że będzie troszkę mrocznie, ale takie uczucia we mnie obecnie panują.
 W lutym udało mi się kupić bilety do Capitolu na Mock - Czarna Burleska.
Koniecznie chciałam ją zobaczyć, tym bardziej , że wystawiono ją na podstawie książek Marka Krajewskiego o detektywie Ebi Mocku, którego jestem fanką. Byłam bardzo ciekawa jak fabuła mrocznego kryminału sprawdzi się na scenie.
Sprawdziła się śpiewająco , byłam zachwycona.
 Nie mniej jednak twierdzę, że należałoby przeczytać książki , aby lepiej zrozumieć musical.
Cieszę się , że udało mi się podziwiać spektakl zanim uciszyła go epidemia.


Marek Krajewski napisał serię książek o detektywie Ebi Mocku, wątki kryminalne toczą się w scenerii dawnego Breslau, czyli obecnego Wrocławia.
 Napisał też serię książek o policjancie Edwardzie Popielskim, tu wątki kryminalne toczą się na wschodzie dawnej Polski i we Lwowie., a po wojnie we Wrocławiu.
Jestem fanką Marka Krajewskiego. I gdy tylko pojawiła się możliwości zakupienia całości serii zaczęłam ją zbierać i mam wszystkie części w swojej bibliotece.
Zachęcam do czytania, tym bardziej , że choć jest to kryminał, to można też prześledzić troszkę przedwojennej historii Wrocławia i Lwowa, chłonąć atmosferę tych czasów.


Nie najlepszy to czas, pracuję, codziennie toczymy walkę o każde pudełko maseczek, każdą kroplę płynu do dezynfekcji, mydła do rąk. Toczę walkę o to by się nie zarazić koronawirusem i nie przywlec diabelstwa do domu , do rodziny. Przeklinamy te braki ochrony osobistej personelu, nikt się nami nie przejmuje, sami musimy walczyć o siebie , jednocześnie o pacjentów. Moja siostra pracując w szpitalu w małej miejscowości, zmuszona jest do prania swojej maseczki...............nie żartuję. Moja osiemdziesięcioletnia  mama uwięziona w domu szyje z tetry maseczki, dzielna kobieta.
Taka jest prawda. 
Strach o rodzinę,  bezmyślność ludzi, nieodpowiedzialne decyzje prominentów odpowiedzialnych za nasz szpital i nie tylko, mnie paraliżuje.
Staram się żyć normalnie,  zaglądam do ogrodu, wysiaduję jajka, coś tam haftuję. Dzięki Bogu tak mogę się odstresowywać, dobrze , że człowiek ma jakieś pasje.
Pozdrawiam cieplutko, trzymajcie się zdrowo i uważajcie na siebie.Jasmin