poniedziałek, 19 grudnia 2011

Bombki - stare pocztówki



Dzisiaj pokazuję moje osobiste bombki, lubię klimaty starych pocztówek, umieściłam je więc na bombkach. Oczywiście takich bombek nie robię dla znajomych , im nie mieści się w głowie że takie motywy mogą być na bombkach, takich też nie produkują , cieszę się więc że zdobyłam umiejętność umieszczania na przedmiotach tego czego sama zapragnę. I to jest magia techniki decoupage.












Chciałam was obdarować małym prezentem, przygotowałam damy do wydruku , można się częstować jeśli ktoś jest pod wrażeniem ich urody, cudnych kolorów i świątecznych detali.

niedziela, 18 grudnia 2011

Bombki - różne klimaty



Bombka " Spacer w zimowy wieczór" .
Motyw już wykorzystywałam w swoich pracach ale nadal cieszy się powodzeniem, zmieniam tylko kolorystykę i detale wkoło motywu. Tym razem dodałam czerwieni , która powtarza się na aksamitnych ubraniach dam, oraz motyw gwiazdy betlejemskiej ( musiałam wyjaśnić jakby ktoś miał wątpliwość co autor miał na myśli malując to coś ). Mam nadzieję że klimat dawnej epoki zachowałam.

















Bombka z Mikołajem i dziećmi przy choince.
Bombka miała być utrzymana w jasnych kolorach, jest delikatna, ale żeby nie było mdło dodałam listki  i owoce ostrokrzewu ( tak jak powyżej, autor miał nadzieję że namaluje ostrokrzew).









A to jest moja eksperymentalna bombka pod nazwą " Muchomor i Mikołaj", troszkę w skandynawskich klimatach.
Zawsze podobały mi się bombki w kształcie muchomorków ale takich nie mam , więc są kropki takie jak na kapeluszu muchomora a dookoła bombki motyw lasu, zwierzaczki przyglądające się jak Mikołaj pędzi na saniach , nie wiele czasu mu zostało do rozmieszczenia prezentów pod choinką, i tak pięknie pada śnieg ,duże płatki spadają tworząc zimowo-białą pierzynkę skrzącą się do słońca.



Czemu eksperymentalna? chciałam uzyskać efekt trójwymiarowości; Na pierwszym miejscu są wypukłe drzewa i śnieg a w tle Mikołaj na saniach i zwierzęta. Posłużyłam się konturówką do szkła która jest dość płynna , na którą dałam posypkę śniegową Reflex-Perlen.Bombka przed udekorowaniem pokryta została satynowym lakierem dającym dodatkowy efekt miękkości.



środa, 14 grudnia 2011

Bombki - Zimowe zajęcia



Witam cieplutko.
Pierwsze bombki dotarły do właścicielki, mogę więc je dzisiaj przedstawić. Przeznaczone są dla trzech urwisów Kini, przedstawiają zimowe zajęcia dzieci, na odwrocie umieściłam imiona chłopców. Umówione byłyśmy z Kinią jeszcze zeszłego roku na wymiankę bombkową, ale wtedy zabrakło czasu, mam nadzieję że bombki sprawiły trochę radości i spodobały się chłopcom. Ja natomiast niecierpliwie czekam na bombki frywolitkowe ( frywolitki to dla mnie czarna magia ) , chcę urozmaicić swoją choinkę takimi cudeńkami. 







Bombki plastikowe , naklejane wydruki z papieru z całości, także zabawę miałam przy nacinaniu i domalowywaniu fragmentów, napociłam się przy n ich co niemiara, na szczęście to lubię. Tyle tylko że przygotowanie takiej bombki pochłania dużo , dużo czasu którego niestety ciągle mi brakuje, a szkoda.
Dekorowanie bombek to jedna z moich ulubionych form w decoupage.









A ile ja mam pomysłów na coś innego , niestety wszyscy mnie proszą o tradycyjne , klasyczne " moje bombki" , co tam , kiedyś może zrealizuję te pomysły. Nie wiem jak wy ale ja zawsze obiecuję sobie że zacznę produkcję bombek na wakacjach, potem we wrześniu itd a zabieram się w ostatniej chwili. 
W domu panuje wtedy chaos bo ja albo w pracy, albo odsypiam nocki albo siedzę przy bombkach, jakoś organizacja u mnie leży i kwiczy. Właśnie rzuciłam się w wir porządków domowych, otworzyły mi się oczy na to co dzieje się w domu, dotąd żyłam w amoku robótkowym,  jak to się mówi " Pańci w domu nie ma a myszy harcują", myszy może nie ale pająki dobrze się mają. Polowanie na tłuściutkie pajęczaki rozpoczęte.







Życzę miłego oglądania ,dziękuję za miłe komentarze pod poprzednimi postami , oraz za wizyty w moich skromnych progach.



niedziela, 11 grudnia 2011

Chustecznik satynowy



Pojawiam się i znikam , tak powinien brzmieć tytuł. Dzisiaj pojawiam się aby pokazać chustecznik w róże z serwetki którą otrzymałam od Mai, chustecznik który wykonałam dla pewnej osóbki która na co dzień napsuje mi krwi nie jeden raz , która to ma podwójną osobowość. Na co dzień stwarza pozory silnej , nie znoszącej sprzeciwu osoby, z drugiej strony ja wiem że to delikatna, wrażliwa kobietka, nie chce tylko tego okazywać myśląc że to słabość. Postanowiłam tą delikatność wyrazić, ozdabiając chustecznik tak by wyrażał delikatność, subtelność i miękkość lakierując go dodatkowo satynowym lakierem. Mam nadzieję że się spodoba, jeśli nie to sprzedam osobie która zechce go posiadać.









Znikam więc znowu i wracam do swoich bombek, niektóre już poszły w świat ale pojawią się tutaj dopiero jak trafią do adresatek, niektóre czekają na końcowe upiększenie , będziemy więc razem mogły częściej bywać na blogu. Troszkę odcięłam się od blogowania specjalnie aby zyskać jak najwięcej czasu na robótkowanie ale też aby nie sugerować się pomysłami innych dziewczątek, przyjdzie w końcu wolny czas że z przyjemnością będę konsumować to co przyjdzie mi obejrzeć na waszych blogach. Tymczasem pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny i komentarze.



niedziela, 20 listopada 2011

A co tam na froncie?



Zatkałam się blogowo i nawet nie wiedziałam że tak długo jestem tu nieobecna. 
                                Walczę mocno o wenę i przekroczyłam już linię frontu , jestem w pierwszych okopach wroga, czyli atak na bombki się powiódł i kleję namiętnie motywy, szarpię i nacinam papier układając na owalu . Przeszukuję internet, wyszukuję motywy bo jeszcze nikt nie wydrukował serwetek takich jakie by mi pasowały. Zawsze mam wizję tego co bym chciała nakleić i okazuje się że nie istnieje niestety nic takiego , obojętnie ile serwetek i motywów bym  miała. Chyba rzeczywiście będę musiała nauczyć sie obróbki zdjęć i czasami żałuję że nie jestem projektantem papierów do decoupage, myślę że to by było bardzo ciekawe . Reasumując , dobrze że wena zdobyta ale zanim powstaną nowe bombki to jeszcze troszkę walki przede mną , walki z lakierem, który już nie jednokrotnie mnie pokonał. Tym razem wierzę że tym razem to ja będę górą i nie polegnę,  pozdrawiam wszystkich cieplutko , wracam do ofensywy. 

poniedziałek, 14 listopada 2011

Afrykański medalion oprawiony


Praca wspólna Klaudyny i Jasmin
patrz tutaj

Afrykański medalion oprawiłam w prostą ramę, przyznam że miałam wielkie trudności w doborze ramy i passe-partout, niestety asortyment w moim mieście jest ograniczony, większość ram to ramy z dodatkami złota , rzeźbione a z afryką nie maja nic wspólnego. Kolory passe-partout w kilku kolorach. No cóż, póki co będzie tak wyglądał ,może kiedyś córcia sobie zmieni gdy będzie miała dostęp do profesjonalnych opraw obrazów. Ta rama to jedyna prosta rama jaka była dostępna, jedyna dobra strona medalu to to że pasuje idealnie do koloru mebli w pokoju.

Chciałam też podziękować za liczne komentarze jakie u mnie zostawiacie, niektóre niezmiernie mnie ucieszyły, ze względu na uzasadnienie w waszych komentarzach czemu do mnie wstępujecie, cieszę się też ogromnie gdy piszecie że moje prace lub pomysły komuś służą, inspirują czy podpowiadają. W końcu ja też wiele się nauczyłam i uczę wędrując po blogach i znajdując tam inspiracje, czerpiąc radość w oglądaniu nietuzinkowych prac. I to najbardziej mnie urzeka w idei jaka przyświeca robótkowym blogom, myślę że bardzo sobie nawzajem pomagamy, lubiąc tworzyć coś własnoręcznie przekazujemy sobie wiedzę , ogromną wiedzę i doświadczenie. To jest nieoceniony dar w czasie gdy za wszystko trzeba płacić duże pieniądze a nie wszystkich stać opłacić kursy , kupić czasopisma czy książki poradnikowe, nie wszyscy maja dostęp do takowych dobrodziejstw ze względu na miejsce zamieszkania. Wymiana doświadczeń jest najcenniejsza , możemy się zapytać koleżanki jak zrobiła taki czy inny ścieg na drutach, jaki lakier użyła do decu, jak poradziła sobie z tym czy owym itd. Przynajmniej ja tak odbieram i tak też traktuję swój blog, czerpcie garściami jeżeli coś się wam przyda z tego co pokazuję, jesteście tu miłymi gośćmi i przepraszam że jestem czasami nieobecna i musicie czekać długo na odpowiedź.
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i życzę weny twórczej w gorącym okresie przedświątecznym.

piątek, 4 listopada 2011

Różany kuferek



Opowieść zaczyna się od momentu gdy pewna młoda dama dziedziczy dom po jakiejś tam babce, stary dom pełen tajemnic. Pewnego dnia trafia na strych ,na który dawno nikt nie bywał. Okazuje się że znajdują się tam skarby jakie każda młoda dama uwielbia , czyli fatałaszki, torebki, kapelusze , puzderka , skrzyneczki pełne małych rupieci , listów zawiązanych różową wstążka i zasuszonych róż. I tu niestety budzi się ze snu i okazuje się że wszystko co ją tak strasznie urzekło nie istnieje naprawdę, i na pewno młodą damą to ona już nie jest, raczej bardziej pasuje jako eksponat do tego strychu ze snu. Zrobiło się jej troszkę żal i postanowiła sprawić sobie kuferek na biżuterię, taki niepospolity , taki co to by przypominał trochę skarb znaleziony na starym strychu. I jak postanowiła, tak  też zrobiła.



Jak zwykle u mnie bywa , proces tworzenia trwa bardzo długo. Po pierwsze chciałam aby to były róże z mojej najulubieńszej serwetki i oczywiście musiała znaleźć się dama w centrum uwagi. Chciałam aby wieczko tworzyło pewien obraz. Podglądam zdolne dziewczątka które umieją posługiwać się komputerem tak że tworzą obrazki - miszmasze, czyli z różnych elementów składają kolaż pokryty esami, nie wiem czy dobrze tłumaczę, ale może się domyślacie o co mnie chodzi. No ja tak nie umiem , wymyśliłam sobie że zrobię sobie kolaż w technice decoupage, który daje takie możliwości tyle tylko że trzeba się dłużej męczyć i dłużej czekać na efekt końcowy w porównaniu z komputerem. Gdybym umiała to wykorzystałabym kolaż komputerowy , wydrukowała i przykleiła. Ale nie.......................ja sama sobie utrudniam. 
Wieczko pokryte jest papierem ryżowym z napisami , przetartym lekko białą farbą, na to naklejone są elementy serwetki w róże i dama , którą wydrukowałam na drukarce, wszystko dokładnie wylakierowane  ( sama nie wiem iloma warstwami lakieru) do jednolitej powierzchni, dodałam delikatne esy namalowane przez szablon. Mam więc kolaż decu.



To jeszcze nie koniec , postanowiłam udekorować sobie środek kuferka , tak by przyjemnie się do niego zaglądało. Wyszywałam więc serduszko różane, pokazywałam kiedyś na blogu postępy w hafcie. Wyszyłam sobie jeszcze literkę na dno ( tak, tak popukać się w czoło, przecież nie będzie jej widać gdy umieszczę w kuferku "sznury pereł" ). Ale ja będę wiedziała że różana literka tam jest. No to jeszcze mała różyczka  ( znacie tę piosenkę o zasmażce, więc ta różyczka jak ta zasmażka ), a co tam , niech będzie, myślicie że za dużo tego? jakoś umiar nie jest mi znany w żadnej dziedzinie, jak coś robię to na całego, miał być bajkowy kuferek to jest.





Jeszcze jedna zasmażka w postaci róż wtartych na brzegach szufladki, róże z tej samej serwetki co na wieczku , widać jakie różne efekty można uzyskać stosując różne techniki do tej samej serwetki. I chyba na tym będzie koniec, aj , nie przecież jeszcze gipiurę przykleiłam , wpierw moczyłam ją w herbacie aby postarzeć. Uf !!! i na tym koniec, proces twórczy trwał od początku czerwca, można już cały swój majątek umieścić w kuferku. Muszę przyznać że miałam przednią zabawę w tworzeniu a chyba o to chodzi aby dobrze się bawić .









Kolaż decoupage.