wtorek, 2 czerwca 2026

Teodor i Beniamin

 


Kochani, jak ten czas szybko leci, mój wnuczek Teodor stał się poważnym , pełnoprawnym żłobkowiczem. Jak na poważnego obywatela do żłobka nie można przystąpić bez posiadania swego, własnego woreczka, prawda....... chyba każdy pamięta swój pobyt w żłobku czy przedszkolu i co , nie miałyście woreczka i  znaczka na szafce................tu miał być znak zapytania, ale Misiek zmienił mi klawiaturę i za cholerę nie mogę go znaleźć, będzie bez.
 No więc kontynuując , babcia musiała takowy woreczek uszyć, od tego ma się babcie. Uszyłam więc z materiałów, które od lat zlegają babcine składowisko przydasi wykorzystując wcześniej , kiedyś wyszyty hafcik z Beniaminem Trusiem w roli głównej, sowy  przypadkowo się tam znalazły, pasowały mi kolorystycznie. Tak to mój wnuczek Teoś posiada główny atrybut prawdziwego żłobkowicza - WORECZEK




Pozdrawiam serdecznie i cieplutko
 Jasmin

4 komentarze:

  1. Woreczek dla wnuczka jest uroczy - babcia spisała się na medal.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka babcia to skarb, ale przecież nie mogło być inaczej. Hafcik na woreczku przedszkolaka musiał się znaleźć.
    A dzięki twojemu wpisowi wróciły wspomnienia, jak to dzieci były małe. Eh Dobrze, że my się nie starzejemy ha ha ha

    OdpowiedzUsuń
  3. Z takim woreczkiem aż chce sie maszerować do żłobka! Śliczny jest.
    Ja w przedszkolu miałam na szafce wisienki:) Jeju! Ponad 50 lat temu to było!
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie mieć dla kogo robić takie cudeńka :) Hafcik uroczy, jak i sam woreczek. Jak ten czas szybko leci - Teoś już do żłobka maszeruje! Niesamowite...

    OdpowiedzUsuń