niedziela, 18 grudnia 2022

Wianek z gilem - poduszka

 


Po co jest emerytura ? A po to by móc w końcu zająć się tym co się lubi. Tego się trzymam. Po pierwsze - chcę zrealizować wszystkie zaległości, a mam tego sporo. Haft idzie mi też szybciej, bo mogę wieczorami nadrobić zaległości filmowe. To się ze sobą łączy nierozerwalnie, nie umiem siedzieć przy telewizorze i nic nie robić, mam zespół niespokojnych rąk, więc oglądam i haftuję, dwie przyjemności w jednym.

Za oknem pada śnieg, w domu jest ciepło, leci ciekawy film, a ja sobie z przyjemnością wyszywam i cieszę się z tego , że nie muszę rano wstać i jechać do pracy, fantastycznie.

Takim to sposobem ukończyłam "Wianek z gilem" . Zdecydowałam, że umieszczę haft na poduszce. Poduszkę podszyłam bladoróżowym aksamitem i teraz zdobi kanapę.






 

Przy okazji porządków w przepastnych szafach z przydasiami, wyciągnęłam takie różności, które przydały mi się do zrobienia wianka na drzwi wejściowe. Starałam się wykorzystać wszystko to co już miałam, zrobiłam też małe stroiki do domu.Małe a cieszy, cieszy tym bardziej , że nie znajdowałam dotychczas czasu na takie robótki, a teraz czas mam i to jest cenne.


 Dziękuję za Wasza obecność  i Wasze komentarze pod poprzednimi postami.
Pozdrawiam cieplutko przedświątecznie 
Jasmin

piątek, 9 grudnia 2022

Kawa, ciacho i książka

 

Może książka pod choinkę , albo na długie wieczory przed kominkiem? a do tego kawusia i dobre domowe ciasteczko?

Ja kocham czytać, nie mogę zasnąć jak nie przeczytam choć parę kartek i tak przez ostatnie miesiące nazbierała się cała kupka przeczytanych tytułów. Postanowiłam się z wami podzielić niektórymi z nich.Dziś bardziej ambitne, oczywiście nie dla każdego, ale dla mola książkowego a i owszem.Zazwyczaj takie pozycje znosi mi moja córcia, a ja między kryminałami faszeruję się intelektualnie wzbogacając swój mózg i wyobraźnię.


 

Podnoszę średnią krajową w czytelnictwie.


 

Książka napisana jest niesamowicie plastycznym językiem, pozwala nam poznać punkt widzenia i emocje wielu bohaterów. Krwawa, chwilami aż makabryczna, psychologiczna , jednocześnie tak bliska życiu, poszukiwaniu miłości i bliskości drugiego człowieka.Zawieszona w świecie caratu, w środowisku żydowskim małych społeczności. Bardzo wciągająca, poruszająca serce.

"Niebezpieczna jak wilde chaje – dzika bestia – tytułowa córka rzeźnika, która ma na imię Fania i jest matką pięciorga dzieci. Matką i żoną, która zawsze nosi na udzie nóż i pewnej nocy wyrusza z domu, by odnaleźć męża swojej siostry. Porzucone żony, aguny, pozostają w zawieszeniu, dopóki nie uzyskają listu rozwodowego. Traktowane z litością, ale i podejrzliwością "gdyby umiała upilnować, upilnowałaby" pozostają na marginesie życia żydowskiej społeczności. W tym czarno-białym świecie, gdzie każdy szczegół musi być uregulowany, gdyż bez tego człowiek tonie, podróż, którą podejmuje Fania to szaleństwo. Czy jednak to tylko by ratować siostrę? A może nawet więcej niż upomnienie się o prawa kobiet, czy odwaga by przekraczać kulturowe ograniczenia."

Niezwykły smaczek  wśród książek. POLECAM

 

"Cyrk nocy" opowiada swoim czytelnikom historię na pozór magicznego cyrku i cichym pojedynku między dwoma iluzjonistami, a raczej ich opiekunami, którzy owy pojedynek sobie wymarzyli.

" Witajcie w Le Cirque des Reves: w namiotach w biało-czarne paski czekają was niezwykłe przeżycia, można się tam zgubić w gąszczu chmur, przechadzać po bujnym ogrodzie z lodu i podziwiać, jak wytatuowana kobieta guma wciska się do szklanego pudełka. W tym świecie iluzji rozgrywa się zaciekła rywalizacja - pojedynek dwojga magików, Celii i Marca, których od dzieciństwa szkolili właśnie w tym celu władczy nauczyciele. Rywale nie wiedzą, że w tej grze może być tylko jeden zwycięzca, a cyrk jest areną niecodziennej bitwy, w której bronią jest wyobraźnia."

 

"Życie bohaterom książki wymyka się spod kontroli, kiedy Yŏng-hye nagle odmawia jedzenia mięsa, nie znajdując zrozumienia u najbliższych. Kobieta traci kontakt z rzeczywistością, nie sypia, niknie w oczach. Rodzinna interwencja kończy się tragicznie, a Yŏng-hye wkrótce trafia do szpitala psychiatrycznego."

Jak dla mnie bardzo dziwna książka, jedna z najdziwniejszych jakie czytałam.


 

Opowieść o chłopcu który nie czuje emocji, Yunjae urodził się z aleksytymią, która utrudnia mu odczuwanie takich emocji jak strach czy złość. Fenomenalna historia,  przede wszystkim o przyjaźni i miłości. 

Mnie ta książka oczarowała, czytałam ją z wielka przyjemnością.POLECAM


 

Zbiór opowiadań, jest trochę śmiesznie, a trochę poważnie, na pewno niektóre teksty utkwiły mi w pamięci na dłużej. Czasami zaśmiewałam się do łez, a czasami nachodziła mnie zaduma.Trudno streścić , trzeba przeczytać.POLECAM.



"Głównym bohaterem jest Felix, reżyser teatralny. Jego prace nad adaptacją szekspirowskiej Burzy zostają przerwane, gdy wskutek podstępu wydawałoby się zaufanego podwładnego, Tony’ego, zostaje zwolniony ze stanowiska dyrektora artystycznego festiwalu w Makeshiweg. Felix był już w takim momencie życia, że nie miał nic poza pracą. W związku z tym Felix zmienia miejsce zamieszkania, rezygnuje z kariery i znika. W samotności skrupulatnie planuje zemstę.

Wiele lat później ukrywa prawdziwą tożsamość i pracuje jako nauczyciel w więzieniu. Razem z grupą osadzonych rokrocznie wystawia adaptację dramatu Szekspira. W końcu Felix odważa się na to, by znów wystawić Burzę. Mało tego, dzięki tej sztuce widzi w końcu możliwość zemsty na Tonym, który przez te wszystkie lata piął się po szczeblach kariery i nawet zajął się polityką."POLECAM

 

 

Fandorin wraz ze swym pomocnikiem, byłym japońskim yakuzą, Masą wpadają w wir wydarzeń, które o mały włos nie kosztowały ich życia.Historie kryminalne w różnych częściach świata. LEKTURA LEKKA I PRZYJEMNA.



 

"Margaret Lea od najmłodszych lat pracuje w rodzinnym antykwariacie. Kocha książki, chyba nawet bardziej niż ludzi. Uwielbia klasykę literatury, szczególnie opowieści o duchach i starych posiadłościach. Margaret docenia bowiem tajemnice. Te skrzętnie skrywane, bolesne, które tylko czekają na odkrycie. Tak jak jej dzieciństwo. Albo życiorys niejakiej Vidy Winter, jednej z najsłynniejszych współczesnych pisarek.

Tak się składa, że teraz Margaret dostaje szansę, by poznać sekrety, których nikomu do tej pory nie było dane poznać. Vida Winter powoli odchodzi z tego świata i pragnie po raz pierwszy opowiedzieć prawdę. Prawdę o sobie i swojej rodzinie. O tragicznych losach posiadłości Angelfield, w której wszystko się zaczęło."

Książka piękna , tajemnicza.POLECAM

 

Pozdrawiam cieplutko , a o innych książkach napiszę niedługo.

poniedziałek, 5 grudnia 2022

Wspomnienie

 

Help!!!Mam problem!!!

Nie mogę dodawać komentarzy  w niektórych blogach , a dzisiaj nawet u siebie, czy wy też tak macie? co się dzieje? czy ktoś widział , czy ktoś słyszał, czy ktoś wie? Miałam dobre chęci , powędrowałam po znajomych blogach i nie mogę zostawić na nich komentarzy, szkoda.


 

Tak właściwie to chciałam napisać o tym hafcie.Nazwałam go "Wspomnienie".

 Czemu?..........Chciałam gdzieś zamknąć ulotną chwilę bardzo krótkich wakacji nad morzem. Może się komuś to wydawać błahe , myślicie co tam morze, ale ja nad morzem byłam ponad trzydzieści lat temu. Zawsze wolałam kochane góry, ja jestem człowiek gór, lubiłam zmęczenie , widoki, wiatr we włosach, śmieliśmy się , że na emeryturze zaliczymy te największe.

Niestety, chichot losu i wiek pokazał nam swoje ograniczenia. W górach serce mego Miśka nie wytrzymuje, a i ja ostatnio walczę z wysokim ciśnieniem.Tak więc zawitaliśmy nad morzem, bo płasko, bo mieliśmy chęć na chwilkę oddechu.Oczywiście w porze gdzie nie ma jeszcze "stonki", gdzie tylko emeryci się snują i rodzice z małymi dziećmi co jeszcze nie chodzą do szkoły.No cóż , trzeba przyjąć rzeczywistość na klatę i przyjąć do wiadomości swoje ograniczenia.

Nie żałuję, zakochałam się znowu w morzu i nie tylko, zachodach słońca, piasku , tu też był wiatr we włosach i spokój.Kilka dni uleczyło moją duszę, to były jedyne dni od lat, gdzie byłam naprawdę szczęśliwa i wolna od trosk.


 

Wzór miał być nieskomplikowany, więc jest bardzo prosty, zawierający wszystko to co dało mi szczęście. 

Oprawiłam w ramkę wyszperaną w przepastnych czeluściach moich przydasi. Paspartu zrobiłam sama z zielonego aksamitu. Jest więc kadr ze wspomnień. Żałuję tylko , że nie mogłam zrobić dobrych zdjęć.


 

 Dziękuję internetowy przechodniu jeśli się u mnie zatrzymałeś na chwilę, a jeśli przeczytałeś te moje wypociny tym bardziej ci dziękuję za twój drogocenny czas, tak rzadko się zatrzymujemy w pędzie naszego życia.

Pozdrawiam cieplutko Jasmin

 

wtorek, 29 listopada 2022

To już trwa jesień?

Przepiękna jesień na moim ogrodzie.

 

Łał, troszkę mnie tu nie było. No cóż, ostatnie miesiące intensywnie pracowałam na dyżurach i w ogrodzie.Ciągle sobie obiecywałam , że wstawię swoje ostatnie hafty , ale czas mi poleciał migiem i nim się zorientowałam już prawie jesień minęła.

Najważniejsza rzecz .........................od tego miesiąca jestem szczęśliwą emerytką, doczekałam się i naprawdę jestem z tego tytułu szczęśliwa.Wprawdzie mam jeszcze umowę zlecenie , ale to sobie dorabiam do "wielkiej" emerytury na waciki, pojawiam się w pracy od czasu do czasu i znikam , to jest super. Po czterdziestu latach pracy z ludźmi należy mi się wytchnienie. Uczę się asertywności , próbuję sobie na nowo poukładać czas i boję się wypowiadać głośno, ale mam cichą nadzieję , że nareszcie będę mogła wrócić do swoich robótek.Pracując w takim systemie jak dotychczas nie miałam czasu, a ze zmęczenia chęci na cokolwiek.Jedynie nie zarzuciłam haftu, bo przed telewizorem musiałam zająć ręce (mam zespół niespokojnych rąk, jak każda robótkoholiczka) więc hafciłam sobie bardzo miło.

Nie wiem nawet czy ktoś tu jeszcze zagląda, ale to nie szkodzi, ja pozaglądam do was z miłą chęcią i zobaczę co słychać i kto jeszcze trwa w blogosferze, bo chyba niewiele z nas tu zostało. Ze względu na to , że nie mam kontaktu osobistego z robótkoholiczkami takimi jak ja, będę sobie tu wrzucać swoje prace, choćby po to aby kronika moja miała ciąg dalszy.

Zacznę od jesieni w moim ogrodzie, bo to następne moje hobby, mogłabym ryć w ziemi, sadzić, przesadzać,zmieniać bez przerwy. Zmieniam więc, walczę z chwastami, mszycą itp.

Największą walkę stoczyłam z kretem zwanym Teodorkiem. Został już nawet wpisany na listę domowników , bo nijak nie mogłam go przepłoszyć, zastosowaliśmy przeróżne metody opisywane w internecie, karbidu w ziemi mam tyle , że jak by ktoś podpalił do wybuchłby cały ogród. A Teodorek nic sobie z tego nie robił, śmiał się całą gębą i ozdabiał ogród coraz większymi kretowiskami i tunelami. Aż złapał się w zwykłą pułapkę na krety za 25 zł. i został wypisany z rodziny, wywieziony daleko i niech tam się popisuje.



 
Zakochałam się w trawach i w tym roku zrobiłam sobie grządkę z trawami.

Rozplenica japońska Black Beauty ma przepiękne kłosy.

 



 

Nawet grzyby mi urosły na ogrodzie, tu akurat w młodym Pruszniku.


 

Moja Barbula ma już trzy lata i tej jesieni rozrosła się okazale i przepięknie kwitła, dopiero przymrozki położyły temu kres.Jestem z niej bardzo zadowolona, krzew kwitnie całą jesień na niebiesko, a na dodatek jest miododajna, pszczoły miały z niej pożytek , gdy prawie już nic nie kwitnie, ona je karmi.



 

Winogron od sąsiadów wspiął się na sosny,malowniczo to wygląda.


 

Posadziłam kilka krzaczków dali i byłam zachwycona, stwierdzam , że kwiaty naszych babć sprawdzają się, piękne są bukiety z tych uroczych kwiatów. Na drugi rok zakupię więcej bulw i zasadzę cały szpaler, a co niech będzie kolorowo.

Mała odsłona tego nad czym teraz pracuję, to jest jesienny wianek z gilem i owocami głogu, do którego mam wielki sentyment. W Przemyślu gdzie poprzednio mieszkałam były całe połacie głogów, gdy kwitną cudnie pachną, a potem mają czerwone owoce .Nawet sobie jeden krzew głogu posadziłam na ogrodzie i czekam na jego kwitnięcie.




 Dziękuję internetowy przechodniu jeśli się u mnie zatrzymałeś na chwilę, a jeśli przeczytałeś te moje wypociny tym bardziej ci dziękuję za twój drogocenny czas, tak rzadko się zatrzymujemy w pędzie naszego życia.

sobota, 11 czerwca 2022

Choć opowiem ci bajeczkę

Niedawno był Dzień Dziecka i tak się zastanawiałam nad tym, czy człowiek tak naprawdę wyrasta z bycia dzieckiem. Och, tak,  na pewno,.... gdy widzę siebie w lustrze- widzę starszą panią, babcię, to zdaję sobie sprawę , że inni też tak mnie odbierają. Ale.....................mentalnie? Nigdy całkiem nie spoważniałam, w duchu zawsze zostanę po części dzieckiem i nie chcę by to się zmieniło. Moja wyobraźnia, zachłanność na piękno, "wiara we wróżki ", upodabnia mnie do mojej wnuczki. Razem poszukujemy wróżek po ogrodzie, mam nadzieję , że kiedyś je znajdziemy.

Tak sobie pomyślałam, że podzielę się z wami książkami, właściwie bajkami dla dorosłych, które sama z wielka przyjemnością przeczytałam. I tu , stop klatka, kto nie lubi bajek, bądź brak mu wyobraźni na to by otworzyć się na nierzeczywisty świat , to niech odpuści. 

Dla tych co lubią przenieść się w świat baśni, zapraszam.

I część

"Trylogia Zimowej Nocy"

 autor Katherine Arden

  "Nie wystarczy powiedzieć po prostu, że "Zimowa Trylogia" Katherine Arden jest dobra. Taką lekturę, chce się przytulić, postawić na półce z ulubionymi książkami i natychmiast przeczytać ponownie, a z każdym kolejnym tomem staje się jeszcze lepsza.  Przygotujcie się na to, że ta opowieść wyrwie wam serce z piersi, odzyskacie je na chwilę pełne śniegu i magii, i znów zostanie wam wyrwane ".

Nie mogłabym inaczej ująć to co czułam czytając wszystkie trzy części. To fantastyczna baśń dla dorosłych. Dzięki niej w kilka chwil uciekniecie od rzeczywistości XXI wieku i spędzicie wspaniałe godziny, wędrując z Wasią po lasach Rusi, po średniowiecznej Moskwie, przeżywając przygody, zakochani w postaci magicznej dziewczyny i króla zimy Morozki.

Jestem pod wrażeniem tego, jak autorka wykorzystała i scaliła ze sobą różne elementy dawnych bajek i wierzeń. Szybka akcja, ciekawość  co będzie dalej, biegniemy czytając.Poddajemy się unikalnemu nastrojowi tej mrocznej historii, pełnej magii.

Na pewno przeczytam ją jeszcze raz, ale zostawię ją na okres Bożego Narodzenia, aby poczuć  moc Mrozu i zimna, siedząc przy ciepłym kominku.


II część

III część

"Baśnie śnieżnego lasu "

 autor Siphie Andersonr 

 Jestem zachwycona tą książką, zawartością i okładką, coś przepięknego. Historia porywa i wciąga.  Klimat rosyjskich baśni jest tu bardzo widoczny i czuć go od pierwszych stron. To świetna historia dla całej rodziny.

  To historia o wielkiej przyjaźni, o wzajemnym wsparciu i poznawaniu siebie. Moim zdaniem to bardzo mądra historia, historia o podróży do poznania prawdy o sobie. Daje dużo do myślenia i uczy pewnej mądrości, którą odkrywamy zazwyczaj za późno, a przy tym można się dobrze bawić. Ta książka przenosi czytelnika to pięknej krainy, gdzie dzieją się niesamowite rzeczy, a bohaterowie przeżywają zachwycające przygody.

"Dawno, dawno temu… A dokładnie dwanaście lat wstecz mała Janka została znaleziona w lesie przy jaskini niedźwiedzicy. Przygarnięta przez Mamoczkę, zamieszkała w nieodległej wiosce. Mimo że niczego jej nie brakowało, zawsze czuła, że nie do końca pasuje do tego miejsca. Śnieżny Las co rusz wzywał ją do siebie…

Pewnego dnia dwunastoletnia Janka zauważa, że jej nogi zamieniły się w… łapy niedźwiedzia! Co to może znaczyć? Czy to klątwa? A może… przeznaczenie? Dziewczynka podąża w głąb lasu, aby poznać prawdę."

„Dom na kurzych łapach” 

i ta sama autorka czyli Sophie Anderson

Następna przepiękna książka tej autorki, piękna, wciągająca i jednocześnie bardzo mądra  baśń o sile przeznaczenia i prawdziwej przyjaźni.

Dwunastoletnia Marinka mieszka z babcią w niewielkiej chatce. Co może być w tym niezwykłego? Cóż, nie każdy mieszka z prawdziwą Babą Jagą w domu na kurzych łapach, który co chwilę wędruje w inne miejsce. Może ukrywać się w ciemnym lesie, lub przycupnąć pod szczytem wysokiej góry, gdzie nikt go nie znajdzie. Nikt z żywych.

Babcia jest Strażniczką Bramy pomiędzy światami i wskazuje drogę umarłym. Marinka czuje się przez to bardzo samotna. Jak ma znaleźć przyjaciela, mieszkając w domu, który wciąż ucieka od ludzi pełnych życia?

Czy jej się uda znaleźć prawdziwą przyjaźń? zobaczcie sami.

"Cud , Miód,Malina"

autor Aneta Jadowska

Zbiór opowiadań,które pochłonęłam z ciekawością i z uśmiechem na twarzy . Książka pełna humoru i magi oczywiście, miałam niedosyt i  żal , że już się skończyła.

" Genialny zbiór opowiadań o niezwykłej rodzinie, dziwnym miasteczku i potężnym wiedźmim sabacie. Opowieści snuje głównie zadziorna Malinka, przedstawicielka najmłodszego pokolenia, prawnuczka Narcyzy, córka głowy sabatu Koźlaczek."

A moja ulubiona postać to babcia Narcyza ,nietuzinkowa, charyzmatyczna, bardzo rozrywkowa na emeryturze.


Pozdrawiam cieplutko
 Jasmin

niedziela, 5 czerwca 2022

Ukłon i powitanie

 

Witam wierszem i kłaniam się pięknie obrazkiem opracowanym przez Norę Corbett pn "Savannahs Curtsy " . 

Długo zastanawiałam się co po mojej Daisy wybrać do haftu. Postanowiłam połączyć miłość  do dam wszelakich i potrzebę wyeksponowania czegoś w przedsionku domu, na przeciw drzwi wejściowych.

Takim to sposobem wyhaftowałam damę, która będzie witać nas i gości, oczywiście po oprawieniu jej w ramę. Jak to uczynię to nie omieszkam się pochwalić.


Witam Cię jasnym
spojrzeniem,
wiatrem,
co właśnie na drzewie
przysiadł…
Szelestem liści,
co już od świtu
szepczą jak pięknie
może być dzisiaj.
Myśli pogodne wyślij
naprzeciw,
daj barwom opaść w otwarte
dłonie,
jeśli się uda,
zatrzymaj słońce,
ono cichutkim żarem
zapłonie…
Jeśli nadzieja zagości
ciepła,
umniejszy troski oraz
zmartwienia,
a najważniejsze
w uczuciach serca
roztaczać zaczną się
piękne marzenia…

autora nie znam

 






Bardzo lubię gości , więc dziękuję za każde odwiedziny w moich skromnych progach , a za komentarz w szczególności.

Pozdrawiam cieplutko Jasmin



"Ukłon" w oprawie