poniedziałek, 9 listopada 2015

Kuferek z koronką


Grypę mam już za sobą, wyjazdy też, można wrócić do blogowania i robótek .
 Dziś wieczorem wrzucam zaległy kuferek z koronką . 
Nie wiem jak u was jest, ale ja robię coś zawsze pod daną osobę. Zanim się za coś zabiorę słucham sugestii przyszłego właściciela przedmiotu, pozwalam na wybór motywu, pytam się jaki kolor lubi, itd. Potem przychodzę do domu ,naklejam motyw i myślę. Stwierdzam , że proces myślowy najdłużej trwa. A jak już wiem co chcę zrobić zaczynam kombinować z farbami. Czasami zmieniam koncepcję, czasami kolor, aż coś się w końcu wykluje.
Pewnie, mogłabym zrobić wszystko w każdej technice, nawet najmodniejszej obecnie wśród decoupażystek, ale...................To nie ma być mój kuferek , tylko osoby do której kuferek ma pasować. Dlatego nie ma u mnie przecierek, nowatorskich rozwiązań, tylko czyste dopasowanie do motywu. Wierzcie mi, że to też jest bardzo twórcze i bardzo to lubię. 
Choć wykonałam już wiele przedmiotów to zawsze towarzyszy mi stres i adrenalina, bo nigdy nie wiem czy spełniłam oczekiwania.
 Na dzisiejszy wieczór to tyle mam do powiedzenia, następne kuferki robią się i niestety będę nadal was bombardować monotematycznie. Bombki nadal w białych koszulkach czekają cierpliwie, może zdążę do Świąt? 

Zapraszam do galerii zdjęć.

środa, 28 października 2015

Ostatnie róże


Był przerywnik jesienny , a teraz wróćmy do kuferków. 

Dzisiaj pokażę wam kuferek pod nazwą "Ostatnie róże". Motyw jak zwykle wybrany przez przyszłą właścicielkę, która dodatkowo rzuciła hasło , że może być z zielenią , więc ma.
Motyw delikatnych róż, porzuconych na mchu obok listków koniczynki na szczęście , tylko motyl pociesza je w osamotnieniu, to ostatnie róże , pożegnanie lata.

Zieleń dodana w postaci gzymsu, zakończonego białą konturówką ,powtórzona została wewnątrz kuferka, poniżej białe róże z szablonu powtarza motyw róż z wieka. Myślę , że całość bardzo eteryczna, delikatna, przeciwstawna do poprzedniego energetycznego kuferka. Jak więc ta wersja kuferka wam się podoba?

Zapraszam do galerii.


Kobieta jest jak róża,
 ma w sobie dziwny czar, 
co zmysły nam odurza i wzbudza w sercu żar. 
Kobieta jest jak róża, 
co zdobi cały świat.
 Maleńka, czy też duża, zostawia w sercu ślad.

autor mi nie znany



niedziela, 25 października 2015

Ruch to zdrowie


Doczekałam się w końcu pięknej pogody i korzystając z przywileju jaki daje mi demokracja wrzuciłam głos do urny , po czym udałam się na spacer do parku zamkowego.
 Jak małe dziecko wypuszczone na wolność biegałam po parku, szeleszcząc liśćmi,  które pod nogami tworzyły wielobarwny dywan, robiąc zdjęcia kolorowej jesieni trochę mniej lub bardziej udane, rozkoszując się zapachem jaki unosi się w powietrzu tylko jesienią. 
A że ruch to zdrowie więc dorwałam równoważni,  matko ! jak mi nogi drżały, a tak jeszcze niedawno, chyba czterdzieści lat temu w tamtym stuleciu śmigałam po niej jak jaskółka wywijając układy na zawodach w gimnastyce sportowej. 
Teraz uwaga !!! będzie układ mistrzowski w wykonaniu półwiecznej babci. Kto mocno wrażliwy i ma słabe serce radzę dawkować sobie napięcie. 


Przygotowanie do najtrudniejszej figury , próba utrzymania równowagi i zaprezentowania udał się wybornie , przechodzimy do dalszego etapu. 


Najtrudniejsza figura, wręcz olimpijska tak zwana "jaskółka", myślę , że udana. Noga powinna być wyżej , ale to plecak swoim ciężarem nie pozwalał mi jej wyżej podnieść, proszę mieć to na uwadze,hi,hi 


Teraz będzie zeskok w postaci salta ze śrubą .........
zastanówmy się czy nie za wysoko ........
a jak kręgosłup pęknie?..........
a jak wyląduję na nogi to czy kolano wytrzyma?...........
chyba tym razem zeskok podparty.......
ramieniem Miśka.....
i starczy.
Na olimpiadę już nie pojadę, ale jeszcze na równoważnię wyszłam, ha. 
To może posiedzę na ławeczce, ogrzeję się słońcem i przemyślę , co dalej.


Wydawałoby się , że sport to samo zdrowie. Możliwe. Ale po latach intensywnych ćwiczeń wszystkie kości i stawy bolą nie od razu, ale po latach i to ze zdwojoną siłą.
Jednak gdybym mogła wrócić na matę, równoważnię, czy drążki zrobiłabym to z wielką ochotą i jeszcze większą radością raz jeszcze. 
 Ruszajmy się więc, bo ruch to "zdrowie".
A ja udam się na rezonans kolana w piątek, czekałam na to od lipca, mam nadzieję ,że mnie jednak uleczą i będzie salto ze śrubą, albo chociaż zwykły zeskok bez podparcia.

Życzę udanego wieczoru wyborczego, bez zawału i wylewu. Pozdrawiam cieplutko.

piątek, 23 października 2015

Odlot motyli


Zmierzch nawleka z wolna
 na nici pajęczej różaniec 
z kolorowych motyli 
na przemian z zamszoną ćmą 
przetykane paciorkami rosy wieczornej.
 Możemy już odmawiać w skupieniu 
bolesne tajemnice życia ćmy 
marzącej by stać się motylem.

Barbara Mikuszewska-Kamińska


    Wredna pogoda za oknem, plucha, a ja uwielbiam jesień, ale tą złotą , kolorową, dlatego wybrałam na pierwszy rzut   kuferek  "Odlot motyli". 
Pęk kolorowych motyli  spłoszonych jakimś ruchem zrywa się do odlotu z pomarańczowych kwiatów , aby wkrótce do nich powrócić. 
Motyw i sugestia koloru wybrana przez koleżankę, a tylko reszta to moja zasługa.
 Pozytywna energia bije z motywu  kolorowych motyli , sama zieleń byłaby mdła, więc dodatek pomarańczu był wskazany, tu w postaci soczystych kwiatów. Kuferek pomalowany rozwodnioną farbą kredową, pięknie  udaje bejcę  , a jednocześnie nadaje kolorytu innego niż bejca.
Zresztą co będę opowiadać, zobaczcie sami.


Dziękuję wszystkim tym , którzy zostawiają tu komentarze za pozytywną energię jaką z nich czerpię, dziękuję za odwiedziny w moich skromnych progach życząc spełnionego weekendu.

wtorek, 20 października 2015

Bursztynowe przetwory


Twórczy bałagan przyniósł efekty, pokończyłam co nie co, ale niestety jest tak szaro i ponuro, a w domu brak światła, że nie mam jak wykonać dobrych zdjęć. Jak tylko światło wkradnie się do domu to zaraz wrzucę na bloga swoje "wypociny". 
 Tymczasem w przerwie robótkowej zabrałam się za przetwory. Nie jestem mistrzynią w kuchni , wręcz jestem wtórną analfabetką odkąd dzieci wyjechały, a Misiek zagarnął kuchnię dla siebie. Ja tylko od czasu do czasu lepię pierogi i tym podobne dania poczyniam, zostałam zdegradowana do konserwatora powierzchni płaskich. Za to przetwory mogłabym robić częściej niż to robię, nad czym ubolewam.
 Uważam ,że robienie przetworów ma w sobie trochę z magi, mieszanie różnych składników, za każdym razem innych, pakowanie w słoiki, ozdabianie ich choćby tylko papierkiem i etykietką to twórcze zajęcie. Tak więc przetwory lubię robić i niewielką ilość przygotowuję z wielką przyjemnością.
W tym roku króluje pigwa, ale troszkę nutelli śliwkowej i derenia też jest. Zrobiłam już nalewki z derenia i pigwy, próbowałam, hm......dobre, będą jak znalazł na zimne wieczory.


Z pigwy wychodzą bursztynowe przetwory, i tak jak bursztyn różnią się od siebie kolorem. Złocista nalewka, mleczny sok , zbrązowiały dżemik z dodatkiem jabłka i cytryny -  zobaczcie sami. 


Życzę miłego wieczoru.

czwartek, 15 października 2015

Twórczy bałagan


Wielki bałagan u mnie króluje, bałagan ale twórczy, już dawno tyle na raz nie robiłam. Moją pracownią jest stół w kuchni, pierogów więc nie robię bo nie mam na czym. Wy też tak bałaganicie przy robótkach?
 Różne rzeczy w różnym stopniu zaawansowania, więc niedługo się odezwę .
Życzę miłego wieczoru.

poniedziałek, 28 września 2015

Przygotowania do zimy


Przygotowania do zimy już rozpoczęłam ; bombki kupione, skrzynki kupione, zaczynam powoli ustalać front robót. 
Na tamborku hafciki zimowe, jeden ukończony , drugi rozpoczynam. Jak tylko zobaczyłam te wzorki, to zachciało mi się je wyszyć. Będą z nich zimowe poduchy.
W deszczowe wieczory miło zasiąść do igły i  ciepła herbatka też się przydaje, bo zimno w domu , a sezon grzewczy jeszcze u nas nie ruszył. Zazdroszczę posiadaczom kominków, zwłaszcza pod koniec września i początkiem października. 
W hafceniu od dzisiaj towarzyszy mi Lord Nelson, czyli mój naparstek, prawda, że Nelsonek uroczy?


Dziękuję za komentarze pod poprzednimi postami, życzę udanego tygodnia.

środa, 23 września 2015

Przewietrzyć głowę


Czytałam kiedyś o wampirach energetycznych, to są osoby które zabierają innym energię. Podchodziłam do tego zagadnienia sceptycznie, ale zaczynam w to wierzyć. Chyba w pracy tacy mnie otaczają, bo energia mnie opuściła tak szybko jak powietrze z przebitego balona. Trzeba się było  ratować , jak najszybciej uciekać gdziekolwiek przed siebie. Zwiałam więc w Bieszczady, cisza i spokój działają kojąco, do tego przepiękne widoki pełne jesiennych kolorów, wiatr, który przewietrzył mi głowę. Siadając na kamieniu, spoglądając z góry na otaczający piękny świat człowiek rozkwita, sam staje się piękniejszy, radosny, lżejszy.
I cisną się na usta słowa piosenki  "Za mgłą"  Zespołu KSU


Ref. Tam na dole zostało 
Wszystko to co cię męczy 
Patrząc z góry wokoło 
Świat wydaje się lepszy

Uczesane przez wiatry 

Gołe szczyty Połonin 
Proszą byś po nich poszedł 
Biesom, Czadom się skłonił 
Z twarzą mokrą od deszczu 
Przeziębnięty, zmęczony 
Od złych rzeczy na dole 
Jesteś mgłą oddzielony 


Nie będę egoistką i podzielę się z wami cudnymi jesiennymi widokami, jesiennymi, bo jesień przywitaliśmy na Połoninie Wetlińskiej , oraz pozytywną energią , którą te góry mają w sobie.


Porady małego przewodnika.

 Dziś wybraliśmy trasę bardzo prostą , mogłabym powiedzieć łatwą, oj, tylko troszkę potu zostawimy na szlaku, polecam na spacer z dziećmi, dla niewprawionych , ale łaknących pięknych widoków.
 Auto zostawiamy na parkingu Przełęcz Wyżna i wychodzimy przez 1 godzinę do Chatki Puchatka (małe schronisko), tam robimy mały postój i kierujemy się Połoniną Wetlińską w kierunku na Smerek ( albo wracamy do auta). Wychodzimy na Osadzki Wierch ( 1253 n.p.m ) mijając po drodze po prawej stronie Roha, po lewej mijamy Hnatowe Berdo , ten odcinek zmieścimy w 1 godzinę. Robimy postój, wypijamy kawę , posilamy się i podziwiamy widoki na dwie strony Połoniny, a przed nami wznosi się Smerek. Stąd możemy się wrócić tą samą drogą, a jak czujemy niedosyt , to możemy zejść do Przełęczy Orłowicza ,odcinek ten pokonamy w 1godz. i 15 min., a następnie wychodzimy na Smerek ( 1222 n.p.m) około 20 min. Schodzimy do auta tą samą drogą ,albo wybieramy wariant zejścia do miejscowości Wetliny (żółty szlak 2 godz.) ,a tam można złapać busa i dojechać do parkingu.Wybór zależy od czasu jakim dysponujemy, od naszych możliwości fizycznych, od chęci.

 Na pewno trasa ta gwarantuje piękne widoki i nie jest trudna. 

Jeżeli będziecie na szlaku pozdrówcie ode mnie Biesy i Czady, tam się czają za skałami ,albo w trawie i czasami prowadzą na manowce, uważajcie, nam się dzisiaj to przydarzyło,ha,ha.....

O szlakach w Bieszczadach pisałam Tu i Tu, i jeszcze Tu, oraz Tu, 0 i Tu. Troszkę tego się nazbierało, można się posiłkować wiadomościami jeżeli ktoś jeszcze w Bieszczadach nie był a chce to miejsce odwiedzić.

Widoczna Chatka Puchatka
Przed nami Roh i Osadzki Wierch
Smerek
Od lewej Osadzki Wierch, Połonina Wetlińska, Połonina Caryńska
Osadzki Wierch
Pozdrawiam cieplutko, dziękuję za komentarze i odwiedziny.

sobota, 19 września 2015

Zegarkowy świat mojego Miśka


Mój M chomikuje od dawna zegarki. Zbiera stare zegarki, ratując je od zapomnienia i zatraty. Na pchlich targach wynajduje "delikwentów" w czeluściach szmelcu, kompletuje, czyści, a następnie przy pomocy zaprzyjaźnionego "zegarmajstra" daruje im drugie życie. Nawiasem mówiąc to pewnie jeden z niewielu zegarmistrzów, któremu jeszcze się chce. Nie znam się na tym zupełnie, zegarek jak to zegarek, mogę tylko powiedzieć czy koperta mi się podoba. Nie wiedzieć to nie znaczy nie rozumieć. Ja też mam swoją chomikozę i to nie jedną , więc rozumiem.  I tak to zgromadziło się trochę wyczyszczonych, naprawionych zegarków. Pewnego razu otrzymałam zadanie - koniecznie zrobić kasetki na kolekcję czasików. Wybrałam motywy z bardzo  sympatycznymi starymi zegarmistrzami, widać, że do czasomierzów podchodzą z sercem.


Czekała mnie jeszcze zegarmistrzowska robota przy tworzeniu przegródek, wycięcie  z grubej tektury, naklejenie papieru i oto część kolekcji mojego M ma swoją oprawę. 


Do malowania kasetek użyłam trzech kolorów bejcy firmy Colorit;palisander, dąb i orzech , lubię tą bejcę niezmiernie, używam ją od jakiegoś czasu i jestem zadowolona.