Grypę mam już za sobą, wyjazdy też, można wrócić do blogowania i robótek .
Dziś wieczorem wrzucam zaległy kuferek z koronką .
Nie wiem jak u was jest, ale ja robię coś zawsze pod daną osobę. Zanim się za coś zabiorę słucham sugestii przyszłego właściciela przedmiotu, pozwalam na wybór motywu, pytam się jaki kolor lubi, itd. Potem przychodzę do domu ,naklejam motyw i myślę. Stwierdzam , że proces myślowy najdłużej trwa. A jak już wiem co chcę zrobić zaczynam kombinować z farbami. Czasami zmieniam koncepcję, czasami kolor, aż coś się w końcu wykluje.
Pewnie, mogłabym zrobić wszystko w każdej technice, nawet najmodniejszej obecnie wśród decoupażystek, ale...................To nie ma być mój kuferek , tylko osoby do której kuferek ma pasować. Dlatego nie ma u mnie przecierek, nowatorskich rozwiązań, tylko czyste dopasowanie do motywu. Wierzcie mi, że to też jest bardzo twórcze i bardzo to lubię.
Choć wykonałam już wiele przedmiotów to zawsze towarzyszy mi stres i adrenalina, bo nigdy nie wiem czy spełniłam oczekiwania.
Na dzisiejszy wieczór to tyle mam do powiedzenia, następne kuferki robią się i niestety będę nadal was bombardować monotematycznie. Bombki nadal w białych koszulkach czekają cierpliwie, może zdążę do Świąt?
Zapraszam do galerii zdjęć.









